KILL RITUAL The Serpentine Ritual `12

KILL RITUAL został założony w 2010 roku w San Jose przez gitarzystę Stevena Rice’a (IMAGIKA) oraz perkusistę Weyna de Vecchi (IMAGIKA, HELLBOUND). Skład uzupełnił następnie między innymi znany z DARK ANGEL Danyael Williams. Według samych muzyków ideą powstania zespołu było połączenie różnorodnych muzycznych inspiracji z thrashu, power i heavy metalu, a także muzycznego doświadczenia z nowoczesnym spojrzeniem na „kopiący dupę metal”. Owocem tych deklaracji jest jedenaście utworów zawartych na debiutanckim albumie pod tytułem „The Serpentine Ritual”. Zacząć trzeba od jednego z najmocniejszych elementów, czyli wokalisty. Josh Gibson, bo tak ów pan się nazywa, bez wątpienia nadaje smaku tej klasycznie thrashowej potrawie. Czasami brzmi jak Niesforny Rudzielec z MEGADEATH, a innym razem jak pierwszy metalowy gej, który „wyszedł z szafy”, czyli Rob Halford. Jakiekolwiek by jednak nie były podobieństwa, ma w swoim głosie coś, co idealnie pasuje zarówno do wolnych partii utworów, jak i do tych szybszych. Muzycznie płyta „The Serpentine Ritual” przedstawia się, jakby żywcem wyciągnięto ją z drugiej połowy lat 80-tych. Nie jest to jednak ani trochę archaiczne granie, powiedziałbym nawet, że czuć ducha starych, dobrych czasów, kiedy wokalista, aby zdobyć popularność, nie musiał malować się na misia pandę albo zadawać 23 ran kłótych koledze z innego zespołu. Już sama ilość utworów (11) świadczy, że pomysłów muzykom z KILL RITUAL nie brakowało. Na pewno wyróżnia się trzeci kawałek, czyli „Time to Kill”. Podwójna stopa od początku nadaje odpowiedniej dynamiki. Riffy nie są tak przewidywalne, jak zdarza się to niektórym, szczególnie tym, którzy dopiero co nauczyli się kostkowania z góry w szybszym tempie. Oczywiście dochodzi do tego świetny wokal. Również dziewiąty na albumie „The Day the World Dies” można wyróżnić jako świetny przykład utrzymanego w średnim tempie killera. W połowie utwór trochę przyśpiesza, aby pod koniec znów wbić się w taki trochę marszowy rytm. Większość utworów umieszczonych na płycie można określić jako zaplanowane i z pomysłem, co już powoduje, że ta prawie godzina poświęcona na przesłuchanie krążka „The Serpentine Ritual” może się okazać całkiem udanie spędzonym czasem. Niewątpliwym plusem, oprócz wspomnianego wokalisty, jest jeszcze melodyjność poszczególnych utworów. Dodatkowo częste, i co ważne, przemyślane zmiany tempa nie pozwalają, aby kawałki rozpływały się beznamiętnie w tym gąszczu thrashowych riffów. Jeżeli jednak ktoś będzie niezadowolony z takiej dawki szlachetnego melodyjnego, thrashu, powinien sobie strzelić w łeb albo przynajmniej uderzyć się mocno gryfem od gitary w głowę. [Korbolkatus]

Kill Ritual, www.killritual.com

 

Scarlet Rec., www.scarletrecords.it