KILL Slay Their Hope (2018)

Digital / EP (Independent)
Ocena: 5/6
Gatunek: death metal

Zielonogórskie KILL było mi dotąd formacją nieznaną, ale szybko przekonałem się, że jest czego żałować. Death metalowe rzemiosło zespołu przekute na najnowszą EPkę zatytułowaną „Slay Their Hope”.

Bez aplikowania KILL wazeliny w odbyt muszę przyznać, że materiał zmiażdżył i rozjechał mnie niczym walec na budowie sygnowanej logiem GDDKiA – powoli, z opóźnieniem, kilkukrotnie, w tę i na zad.  Spodziewałem się odłączyć od „Slay Their Hope” po pierwszym odsłuchu, a przedłużyłem sobie te 11 minut zachwytu aż do 44 minut walcowania i to tylko w pierwszej rundzie! Nigdy nie oszukiwałem siebie ani swojego otoczenia, że nie jestem wielkim fanem CANNIBAL CORPSE, więc i death metalowych naśladowców tej formacjizdarzało mi się oceniać nader surowo. KILL tymi czterema krótkimi utworami udowadnia jednak, że istnieje inna, równie trzepiąca trzewiami odmiana amerykańskiego zespołu, która dla mnie jest zdecydowanie bardziej strawna.

Ciężar połączony z szybkim tempem walcowania na „Slay Their Hope” sprawiają, że utworów słucha się niezwykle komfortowo. Już po pierwszym odsłuchu byłem pewien, że mogę sobie pozwolić na kilkukrotne odtworzenie EPki bez ryzyka znużenia. Utwory trwają średnio 3 minuty i był to zdecydowanie strzał w dziesiątkę. Zanim zdążyłem się obejrzeć to już „Pillars of Cadavers” i „Misery Aftermath” zdążyły skosić mnie na równo z ziemią. Grobowy (a raczej GRAVE-owy), niski wokal w połączeniu z brutalnymi riffami i kilkoma smakowitymi zwolnieniami, np. genialnym taranem zakończonym solówką z „Misery Aftermath” to recepta na sukces i zdobycie serca słuchacza. A jeśli chcecie trochę pobujać łbem to powolne wirowanie betoniarki w „Cancer of Grace” sprawi wam frajdę jak nigdy.

Konkludując, zielonogórski zespół nie ukrywa fascynacji CANNIBAL CORPSE czy starym MORBID ANGEL, ale potrafi swoją inspirację podać na nowym, lśniącym talerzu, który przy rzucie nabiera prędkości i po prostu, bez ogródek… odrywa łeb po łbie. Warto tutaj podkreślić moc perkusji nagranej przez Pavulona. Bez tej dzikiej rytmiki materiał straciłby na pewno sporo smolistego uroku. Liczę, że w niedługim czasie do dowolnego utworu KILL powstanie teledysk wypełniony powolnym rozczłonkowywaniem ludzi np. biesiadników na weselu. Byłaby to wręcz idealna ścieżka dźwiękowa i uzupełnienie tego tytułu.

[Vexev]

KILL: https://www.facebook.com/deathkillmetalhttps://www.youtube.com/user/KILLMSKILL.