KORODED Dantalion ’13

CD 2013 (Noizgate Records)
Ocena: 4/6
Gatunek: core

Właściwie ciężko mi jednoznacznie zaklasyfikować ostatnia płytę Niemców z KORODED. Jest ona zbyt zróżnicowana by powiedzieć, że jest to zwykły core. Muzyka zmienna, niczym twórczość FAITH NO MORE (zresztą podobieństwo jest momentami nie tylko w zróżnicowaniu utworów), każdy utworek w zasadzie jest w innym klimacie, a nawet poszczególne ich części różnią się od siebie, czego chcieć zatem więcej? No właśnie. Czasem jest wręcz genialnie a czasem jest to przaśne i przewidywalne do bólu. Są momenty, że mam przed sobą zwykły i przeciętny core, są też czasem motywy bardzo zaskakujące, jak chociażby końcówka „Leng Tch’e” i zarazem całej płyty. Innym razem zieje death metalem i są to momenty najciekawsze dla mnie, aczkolwiek niekonieczne najlepsze na płycie. „Dantalion” jest nieznośnie złożona, wokale są bardzo zróżnicowane, miejscami bardzo dobrze dobrane, miejscami od czapy, ale jak rozpatrywać płytę całościowo to można powiedzieć, że wszystko trzyma się kupy. Zróżnicowanie partii wokalnych z pewnością nie umknie uwadze słuchającego ale czy wszyscy będą się z tego cieszyć to już inna kwestia. Trzeba po prostu samemu ocenić. Płyta zaczyna się dość przeciętnym intrem w postaci dwuminutowego „Dantalion”, które w zasadzie mogło byż z powodzeniem początkiem kolejnego kawałka „Kill Buddha” gdyż w zasadzie „Kill Buddha” wynika z instrumentalnego „Dantalion” i jest jego rozwinięciem, dość zresztą przeciętnym. Także „Phobos” nie wyskakuje ponad przeciętność w początkowej fazie, ale po połowie tego kawałka zespół nareszcie zdradza symptomy zróżnicowania i poszukiwań w kompozycjach. W końcu zaczyna się coś dziać, dochodzi growl, zwolnienia z klimatem niczym w „Wildhony” TIAMAT (spokojnie, to tylko mały fragmencik ale za to jak dobrze wpływający na całość kompozycji) i kombinacjami wychodzącymi poza standardowy core. Następny utworek „Ira” to też kolejne wycieczki poza kanon, z wokalem a’la Mike Pathon (trochę brakuje Janowi ale plus za pomysł) i ciekawym zwolnieniem. I w zasadzie od tych dwóch kawałków płyta powinna się zacząć ;) „Dantalion” jest pełna takich smaczków i w zasadzie to one sprawiają, że muzyka na tym krążku zyskuje swoją indywidualność. Całość płyty spaja ogólny koncept kręcący się wokół śmierci i długo się zastanawiałem skąd na płycie takie zakończenie, o którym wspominałem na początku. W końcu doszło do mnie, że to filmowe outro jest jak nagrobne epitafium. Wszyscy nie żyją i tylko wiatr pamięta co tu się niedawno działo… Bardzo dobre zakończenie płyty. [Paweł]

Koroded; www.korodedofficial.com, info@korodedofficial.com
Noizgate Records; c/o Nuvinci GmbH, Sudbrackstraße 17, D-33611 Bielefeld, www.noizgate.com, info@noizgate.com