KORPUS Respekt 2017

CD 2017
Ocena: Ocena 5/6 (5/6)
Gatunek: rock/heavy metal

O reaktywacji grupy KORPUS dowiedziałem się dość przypadkowo. Ot, kolejna nikomu niepotrzebna inicjatywa – pomyślałem. Jest jeszcze miejsce na takie pomysły? Z kłopotami wróciło TURBO. Jest TSA, CETI, przecięty na pół KAT, WILCZY PAJĄK, czy MECH – gdzie w tej sytuacji jest miejsce na kolejne „powtórne narodziny”? KORPUS? Ktoś jeszcze o nich pamięta? Nie zaprzątałem sobie tym tematem głowy, do momentu pierwszego przesłuchania premierowej płyty warszawskiego sekstetu – „Respekt”.

Halo, halo, coś mi tu nie gra. Może ci faceci faktycznie poszukują utraconą młodość i czują, że muszą wyrównać rachunki z przeszłością – ale do cholery – ich muzę da się słuchać!

Na album „Respekt” składa się z aż dziesięć mocnych rockowych numerów, utopionych w stylistyce lat 80-tych. Pysznie. Najlepszy czas dla muzyki rockowej w Polsce. Nie ma co wydziwiać, jak swego czasu TURBO z „Awatar”. Fanom, a tym znad Wisły obowiązkowo – trzeba przypomnieć się klasycznym materiałem. Ten patent wykorzystało TSA. Wydaje się, że ekipa Janusza Stasiaka idzie tym samym tropem.

W muzyce i słowach zawartych na powrotnym albumie  słychać tęsknotę za przeszłością, jednak nie jest ona pretensjonalna – żeby nie powiedzieć kiczowata. Wszystko rozpoczyna się od „historycznego” „Asa” – z chwytliwym refrenem, melodyjnymi gitarami i mocnym hard rockowym riffem. Czego chcieć więcej? „Respekt” to typowy samograj. Muzyka słucha się sama. „Nafta”, „Żądło” (mój ulubiony kawałek, obok wspominanego „Asa”),  potem ballada „Tajemnice”, czy „Esemes”. Wszystko jest tu na swoim miejscu.  Także wokal. „Johan nie jest mistrzem pokroju Kupczyka, ale kto lepiej wykrzyczy… „Już czas… Obejrzyj się…”?

Stary polski hard rock wrócił, a panowie Nowak i Piekarczyk dalej odcinają kupony. Trzymam kciuki za KORPUS!

[Sebass]

Korpus: martartisticagency@gmail.com; www.korpus.net.pl, www.facebook.com/korpusheavymetal