KORSARZ: Galeria IX Mrocznych Obrazów

 

Image

Życie dla wielu filozofów to bezowocna egzystencja nasączona gotowym schematem, narzuconym nam przez naszych bliskich. Dojrzewanie i pęd ku dorosłości nieprzerwanie zbliża nas do ostatecznego rozrachunku. Im bliżej końca, tym więcej wątpliwości. Umysł tworzy filozoficzne pytanie skierowane do samego siebie. Czy aby na pewno zrobiłem wszystko, co się dało? Podsumowanie osobistych dokonań ciąży na sercu, gniotąc je bezlitośnie. Wielu z nas nie posiada daru akceptacji swojego losu. Przez to opłakany i smutny staje się nasz koniec… Wszyscy pytamy siebie i innych, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze? Dobra materialne, ilość zdobytych tytułów naukowych, zaspokojone ego i wewnętrzna satysfakcja? Czy umiejętność bycia szczęśliwym, odczuwającym namacalne i niewidzialne piękno? Myślę, że zdolność bycia wrażliwym człowiekiem zbliża nas do stanu, w którym świat postrzegany jest zupełnie inaczej. A mianowicie w sposób artystyczny. Jeśli jesteście wrażliwi i spragnieni nowych doświadczeń, nie obca jest Wam filozofia pióra i muzycznej awangardy, zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Krzysztofa Bilińskiego (znanego również jako Korsarz). Być może przyniesie Wam ona ukojenie…

Choć muzyka KORSARZa tworzona była w czasach nam współczesnych, jest ona naznaczona piętnem przemijalności dawnych czasów, w których słowo pisane było największą mądrością, a ludzkość niewykształcona karmiona była obrazem Biblii Pauperum… Mamy tutaj do czynienia nie tylko z poetyczną ucztą muzyczną, ale także artystyczno-malarską zadumą obrazów Mariusza Rymarczyka, które tworzą osobliwe wizje: modlitwy, miłości, nadziei, zaufania, potęgi, nostalgii, tęsknoty i samotności. Obrazy stają się kluczem do filozofii życia widzianej różnymi oczami bohaterów, występujących w przedstawionej opowieści. W świat swych najmroczniejszych malarskich dzieł wprowadza nas sam Mistrz, mityczny Lucyfer niosący światło poznania swoim niecodziennym gościom. Wernisaż przepełniony jest gorącą dyskusją zebranych. Monologi i dywagacje prowadzą nas kolejno przez dziewięć zaklętych komnat, w których znajdują się najbardziej mroczne obrazy tworzone przez całe życie wspomnianego Mistrza ceremonii. Aby poruszać się między nimi swobodnie, potrzebny jest odpowiedni klucz, który starają się odnaleźć przybyli goście. Mistrz poucza ich, snując opowieść, która trwa niczym nocny, księżycowy sen…

ImageKrzysztof Biliński, odpowiadający za całą muzykalną otoczkę, zbudował pewnego rodzaju baśń czytaną przez niezwykle utalentowany głos Krzysztofa Bigaja. Trudno bezpośrednio określić ramy, w jakich porusza się nasz autor. Element klasycznej awangardy, połączonej z gotycko-metalową kwintesencją stanowi chyba najbardziej dokładny z możliwych opis.

„Galeria IX Mrocznych Obrazów” to płyta niezwykła, zaopatrzona w książeczkę z tekstami oraz płytę multimedialną. Zdradzać więcej szczegółów mi niepodobne. Przybliżę Wam jednak cztery najbardziej poruszające mną muzyczne fragmenty. Inspirujące literacką myśl prowadzącą do wyzwolenia umysłu spod sztywnych i zardzewiałych kajdan oświatowych…

 

Niektórzy znajdują w niej siłę i ukojenie, inni wprowadzają się w świat mistyfikacji.

 

„Modlitwa”

ImageChciałoby się rzec, że jest to muzyka piękna i romantyczna. Ale czy te dwa słowa, używane przecież codziennie mogą oddać jej prawdziwe uczucie? Ciężko zamknąć to w jakimkolwiek znaku graficznym. Ja mam nieodparte wrażenie, że przenoszę się w czasy średniowiecznych klasztorów, których zimny oddech przenika moją skórę. Zapach wilgoci obecny w powietrzu usypia, wprowadza w stan zadumy. Muzyka utworu „Modlitwa” oparta jest na niezwykle melodycznej linii gitary, wspomaganej podczas refrenu dźwiękiem organów. W treści gitary pobrzmiewają rycerskie wątki aranżacyjne. I w zasadzie większość partii gitar jest oparta na stylu klasycznym, które dopiero po odpowiednim czasie wybrzmiewają tym mocnym, metalicznym brzmieniem pogańskim. Utwór został opatrzony tekstem Tadeusza Micińskiego, człowieka często niedocenianego, będącego dla innych geniuszem i mistrzem poetycznej sztuki słowa. Nie chcę opisywać czegoś, co stanowi koncept. Każdy odnajdzie swoją właściwą interpretację, kiedy słuchając muzyki weźmie do rąk zamieszczony egzemplarz książeczki. „Otom zbłąkany wśród piasków pustyni: Pożar zwątpienia pali głowę mą […]”. Być może odnosi się to do kuszenia Pana Jezusa na pustyni? Może skierowane jest do wszystkich nas, poszukujących prawdy? Jedynej i prawdziwej wiary, bez której, jak twierdzą zebrani goście, życie staje się niepełne. Dynamiczny refren doskonale oddaje ducha nostalgii. Głos Krzysztofa Bigaja to istny ewenement. Nie jest on typowym wokalistą, jakiego znacie ze swoich domowych płytotek. To osobowość poety, zaklęta w umiejętności dobrego wokalisty, którego emisja głosu zdaje się być dla Projektu KORSARZ niezastąpiona.

„[…] Tak naprawdę satanizm rodzi się wśród wielkich marzycieli, zmieniając ich marzenia
w twardą, praktyczną rzeczywistość.”

 

Image„Komnata Piąta (Potęga)”

Bez wątpienia w tym i innych odsłonach przemowy demonicznego bohatera, któremu głosu udzielił Krzysztof Biliński, drzemie diabeł. Okropny i przesterowany głos wygłasza swoje orędzie. Muzyczna warstwa przeraża swoją cmentarną wizją końca świata. Nieziemskie dźwięki syntezatorów, w które wpleciono delikatne stuknięcia fortepianowych młoteczków, budują grozę i strach przed nieznanym… Gdy powraca spokój, utwór powoli przechodzi w kolejny dialekt. Spokojny, lecz tylko na chwilę. Później kolejne wrota niepewności zostają otwarte…

 

„Gdy myśli błądzą w krainach cieni,
otwieram pradawny gabinet luster – tam twarze moje
w grotesce żyć oglądam pełen goryczy i bólu.”

„Ciemna strona jaźni”

To najbardziej mroczny i metalowy twór na płycie. Galopada podwójnej stopy ścigająca się z black metalowym riffem przypomina o przemowie kogoś, będącego ponad wszystkim, co żywe i śmiertelne. Doskonały tekst Bilińskiego przywodzi na myśl okultystyczną modlitwę. Element cierpienia w „koronie z gwiezdnych cierni” czy w „labiryncie kamiennych kurhanów” zabija resztkę sumienia. Podążamy za przemawiającym nauczycielem, stajemy się jego własnością. Nie istniejemy jako ludzie, jesteśmy zwykłym pyłem roznoszonym przez gniewny wiatr.

Na sam koniec chciałem napisać Wam o jedynym, zawartym na płycie utworze, który przyjął rolę swoistego promotora „Galerii IX Mrocznych Obrazów”. Dołączona do wydawnictwa płyta multimedialna zawiera także ruchomy obraz, będący oprawą wizualną do muzyki tego utworu. „Pasje Nocy” – zawładnęły moim sercem. Wprowadzając je w smutne i gorączkowe drżenie. Tak prawdziwa i szczera sztuka zdarza się jednak bardzo rzadko. Stworzyć ją może jedynie osoba umiejąca uchwycić swoje uczucia za pomocą zwykłej kartki papieru i pióra, czasem również za pomocą niezwykłych nut. Intymność nocy staje przed Wami w swym najbardziej okazałym obliczu księżycowej pełni. Oddajcie się w jej ręce, dajcie się unieść własnej wyobraźni. Niech prowadzą Was duchy „ouija”…

Image

„Stałem się samotny z iskrą Boga w duszy, Czarny Pegaz prowadzi mnie przez Noc.”

„Pasje Nocy”

ImageZazwyczaj łatwo krytykuje się dokonania innych. Bez głębszego zastanowienia potrafimy wydawać sądy, często sprzeczne z prawdziwym stanem rzeczy. Jeszcze trudniej przychodzi nam szczera ocena czyjegoś wysiłku. Szkoda, że tym samym odbieramy sobie prawo do drogi, której przeżycia mogą wzbogacić naszą życiową mądrość. Jako iż „Pasje Nocy” to utwór opatrzony teledyskiem, muszę niejako połączyć ze sobą obraz i muzykę. Rozgraniczanie na dwie osobne części nie ma większego sensu. Wyobraźcie więc sobie rozmywające się światło dnia i nadchodzący wieczór wraz z czarną plamą gwieździstego nieba. Wszystko dookoła wiruje, światła lamp rozmywają się w Waszych oczach, a jedyne bezpieczne miejsce – dom, oddala się błyskiem okien. Wspomnienia powracają z nieokreśloną siłą. Na stole świece i album ze zdjęciami. Dziecinna zabawka przywołuje łzy. Butelka traci swą alchemiczną zawartość. Zmysły łączą się w cierpienie… Muzyka płynie delikatnie, oswaja nas ze swoją obecnością. Jestem zdumiony i pełen podziwu dla tego Dzieła. Każdy szczegół został dokładnie dopracowany. KORSARZ solidnie dopracował synchronizację scenariusza z dźwiękiem: szelest kart księgi, zamknięcie tajemniczej butelki. Mimo iż produkcja jest zupełnie amatorska, nie odczuwa się tego. Pomysł rzuconych kości i ich liczba końcowa, piwniczne drzwi czy zbliżenie literatury okultystycznej na półce świadczy o geniuszu i niesamowitym wyczuciu sytuacji. Człowiek sam zaczyna popadać w letarg. Czuje ogromny ciężar. Tego nie można słuchać i oglądać bez zastanowienia. Tego typu sztukę należy przeżywać, łączyć się z nią. Pojawia się nawet dwuczłonowa solówka. Rozdzielona na partię klasyczną i tę bardziej rockową. Poprzedza ją piękna sentencja Fryderyka Nietzschego: „Do każdej duszy odrębny świat przynależy, dla każdej duszy jest inna dusza zaświatem.” Zbliżając się powoli do końca, wszystko staje w miejscu. Zmęczeni drogą łapiemy zimne wieczorne powietrze. Ręce spoczywają na kolanach. Zmierzamy przez ciemność, tak naprawdę nie wiadomo, dokąd. Z oddali widać płonące ognisko, słychać tupot koni. Podmiot liryczny zwierza się, tracąc siłę: „Jak tak ciężko, kiedy nie ma dokąd iść, kiedy dom cmentarzem się stał. A bez ciebie nie zbuduje nikt świątyni…”. Choć słaby, zaczyna biec dalej. Samotny, skruszony, zanika…

 

[Sabian]

Image