KRATORNAS: Czarny kolor duszy

ImageFilipiny to kraj, w którym tradycje metalowe są bardzo skromne. Jednym z najstarszych istniejących tam zespołów jest KRATORNAS, a właściwie jest to projekt młodzieńca Bruno Zamory.
KRATORNAS ma na swoim koncie masę demówek, splitów i dwie duże płyty. Poziom tych wydawnictw jest bardzo różny, z czego Bruno doskonale zdaje sobie sprawę i wcale nie wielbi swoich dawnych nagrań. Jednak ostatnim albumem „The Corroding Age Of Wounds” powinien się zainteresować każdy fan black metalu, bo tak konkretnego ataku z gorących krajów Europa dawno nie doświadczyła.
 
O KRATORNAS mówi Bruno…

ImageWitaj Bruno. Pewnie pytano Cię już o to milion razy, ale powiedź i mi – dlaczego KRATORNAS to jednoosobowa instytucja? Jesteś samotnikiem, tyranem, egoistą?:-)

Żałuję, ale muszę Cię rozczarować, bo te trzy określenia nie pasują do mnie. Działam w pojedynkę dość długo, od dekady, ponieważ nie udało mi się znaleźć nikogo odpowiedniego do współpracy. Po pierwsze mieszkam w bardzo odizolowanej dżungli, w miejscu odległym od jakiegokolwiek miasta. Po drugie dotąd sam ze wszystkim dobrze sobie radziłem i dlatego zawsze ciężko odbieram opinie w recenzjach, że KRATORNAS to tylko jednoosobowy projekt [ale tak jest/było w istocie, chociaż masz rację, gdyby ktoś tego nie wiedział, w samej muzyce nie usłyszałby:-) – red.]. No ale teraz mam w KRATORNAS perkusistę i z nim pracuję nad nowym materiałem. [no tak, w tym roku dołączył do Ciebie bębniarz Bachinela – red.]

Masz w dorobku dużą ilość demówek i splitów oraz dwie pełne płyty: „Over The Fourth Part Of The Earth” z 2007 i najnowszą „The Corroding Age Of Wounds”. Które wydawnictwo uważasz za swoje największe osiągniecie? Czyżby właśnie ostatni album?

W moim odczuciu „The Corroding Age Of Wounds” jest najlepsze. Wszystkie wcześniejsze wydawnictwa, zwłaszcza demówki i winyle były marne. Płyta „Over The Fourth Part Of The Earth” też była nie najelpsza, ale to był dobry znak na przyszłość i ten materiał zmobilizował mnie do pracy nad kolejnym.

Wydanie debiutanckiej dużej płyty powierzyłeś nieznanej (prawie anonimowej), podziemnej wytwórni Grave Smasher Records, zaś nowa jest sygnowana przez KneelBefore TheMaster – niemiecką firmę, która ma więcej wydawnictw. Jak doszło do kontraktu i czy jesteś zadowolony z promocji?

Pierwszy kontakt z tą wytwórnią miałem gdzieś w roku 2002, kiedy wysłałem do Niemiec swoje promo „Hecatomb To Affliction”. Taki był początek znajomości. Później wytwórnia zadbała o mastering, szatę graficzną i finalne wydanie mojej drugiej płyty. Miała kontakt z odpowiednimi ludźmi, dzięki którym album został pchnięty dalej. Bardzo potrzebowałem, takiej firmy, wszystko przebiegało bezproblemowo. To wszystko na ten temat.

W katalogu KneelBefore TheMaster figurujesz obok innych kapel grających starodawny, chamki metal (np. GOSPEL OF THE HORNS, SADISTIK EXEKUTION). Jak się czujesz się w tym gronie? Czy to że KRATORNAS można wrzucić do worka z napisem „old school black metal”, to dla Ciebie komplement?

Nie wiem, ale nazywanie KRATORNAS wyłącznie black metalowym zespołem jest błędne! Być może większość fanów woli old school`ową i prosto zagraną muzykę niż bardziej skomplikowany, techniczny stuff, który ja robię…

Moim zdaniem „Over The Fourth Part Of The Earth” ma nie najlepsze brzmienie. Zdaję sobie sprawę, że tak miało być, że chciałeś zabrzmieć jak rodem sprzed 15-20 lat, ale trochę Ci to nie wyszło:-). Zwłaszcza, że mamy XXI wiek! Nie sądzisz, że ta płyta mogłoby być jeszcze lepsza, gdyby miała inną produkcję?

Wiem, że nie jest to czysta produkcja, ale mi się podoba. Podoba mi się nie dlatego, że jest to moja muzyka i wynik mojej pracy; podoba mi się, ponieważ słyszę postęp w stosunku do wcześniejszych demówek. Nagrywanie tego albumu to była dla mnie pierwsza lekcja dotycząca brzmienia muzyki. Naprawdę nie jest łatwo samodzielnie poznać wszystkie arkany sztuki nagrywania, jest mnóstwo rzeczy do zglębienia. Dlatego „Over The Fourth Part Of The Earth” plasuje się pod tym względem gdzieś pośrodku.

Jednak w moim odczuciu to, co nie udało Ci się w kwestii brzmienia na poprzednim albumie, dopracowałeś na ostatnim. Ja słyszę różnicę. Powiedź mi, czy ten materiał brzmiał bardzo inaczej (gorzej) przed masteringiem w Szwecji?

ImageWłaśnie o tym mówię. Gdybym zaczął uczyć się wcześniej, „Over The Fourth Part Of The Earth” mógłby zabrzmieć tak, jak drugi album i ta druga płyta mógłby być jeszcze dużo lepszy niż to, co w rzeczywistości osiągnąłem. Różnica w brzmieniu utworów przed masteringiem była duża, przede wszystkim ostateczne brzmienie jest czystsze. No cóż, popełniłem wiele błędów, które Tore z Necromorbus Studio musiał naprawić na ostatnim etapie produkcji. No, może nie były to bardzo duże błędy, jednak Tore był bardzo pomocny w tym całym procesie.

Powiedz mi, jak Ci się udaje w pojedynkę tworzyć tak masakryczną muzykę? Na jakim sprzęcie nagrywasz? Jakich programów komputerowych używasz?

Jakim cudem mam Ci to wyjaśnić?:-) A Ty potrafisz mi wytłumaczyć, dlaczego perkusiści w Polsce są tak piekielnie dobrzy? [bo jedzą schabowe i inspirują się martyrologią?:-) – red.] Pracując nad drugim albumem używałem Jackson KE3 Kelly. Czasami przyprawiało mnie to o ból głowy. Być może za mało czasu poświęciłem na naukę obsługi tej gitary, ale nie potrafiłem sobie z nią poradzić i wreszcie sprzedałem to gówno [oj, to nie będziesz miał czym szpanować przed kolegami:-( – red.]. Nagrywam metodą DAW [digital audio workstation – red.], ale nie będę już opowiadał nieistotnych szczegółów.

ImagePłytę „The Corroding Age Of Wounds” zdobi wyśmienita okładka autorstwa Belga Krisa Verwimpa, który malował też dla MARDUK, ARCH ENEMY. Jak doszło do współpracy z KRATORNAS? Czy wybrałeś tę grafikę z grona już gotowych, czy Kris zrobił ją specjalnie dla Ciebie?

Zapytałem o to wytórnię i zgodzili się. Koncept całości to był mój pomysł. Taką wizję miałem od dawna i wyobrażałem sobie, jak ta okładka powinna wyglądać. Wreszcie przedstawiłem swoją wizję we wstępnym szkicu, który otrzymał Kris i tak powstał ten front cover.

Front cover doskonale oddaje nastrój muzyki, nie uważasz? A jak jest z tekstami? Sądzę, że również pod tym względem wszystko zostało zaplanowane i ujednolicone, tak?

Wszystkie składniki tego albumu miały się łączyć. Liryki komponują się z wizualizacją na okładce, tematycznie i z płomiennymi barwami. Wszystkie teksty zostały wydrukowane w booklecie CD i wyglądają, jakby zostały napisane na długim zwoju, jakby był to zwój gdzieś z okolic Morza Martwego, spisany przez Żydów – tak to mniej więcej wygląda. Ale myślę, że najlepiej, jak każdy sięgnie po oryginalną płytę, żeby sprawdzić, o czym mówię…

Ten krążek ma niesamowity, intensywny, niepokojący wojenny klimat. Jak Ci się to udało osiągnąć? Tak sobie to obmyśliłeś na samym początku, czy tak po prostu wyszło po nagraniu i sam byłeś zaskoczony?

Nie byłem zdziwiony, ponieważ było to zaplanowane. Miałem takie założenie, by pierwsze cztery utwory były melodyjne, a cztery ostatnie bardziej chaotyczne. Miałem w głowie koncept na budowanie napięcie na zasadzie „cisza przed burzą”. Wiem, że to slogan, ale chciałem pobawić się emocjami i chociaż w połowie osiągnąć taki efekt. I z tego, co mówisz, wygląda na to, że mi się udało…

Swoją drogą o popierdoleniu muzyki KRATORNAS świadczą, robiące na mnie niesamowite wrażenie, fałszujące, jazgotliwe gitary, zakręty rytmiczne i rwane motywy… Zgodzisz się? Jakie są Twoje ulubione momenty na „The Corroding Age Of Wounds”?

Dobrze, że ktoś zauważył te gitary, bo z powodu głośnej perkusji czasem trudno to usłyszeć:-). Myślę, że druga część utworu „Flood Of Fire” zawiera najszybszy i zarazem najbardziej złożony fragment, jaki zrobiłem w ciągu ostatnich lat. W drugiej kolejności wyróżniłbym „Interstellar Doom”. Wyeksponowanie tych posępnych momentów było ryzykowne, szczególnie jeśli wśród słuchaczy są świrusy, którzy oczekują czegoś podobnie bezwartościowego, nudnego jak „The Onslaught Of Battledemons” [stare demo KRATORNAS z roku 1999 – red.]. Jestem zadowolony z „The Corroding Age Of Wounds” i będę kontynuował kierunek obrany na tym wydawnictwie.

Słuchając „The Corroding Age Of Wounds” nasuwają się skojarzenia z MARDUK. Jacy są więc Twoi black metalowi idole? Ja bym wskazała jeszcze MAYHEM, VENOM, a nawet BATHORY, mam rację?

„Opus Nocturne” to jedyny album MARDUK, który lubię. Myślę, że takie wpływy bardzo słychać w środkowej części dwóch pierwszych utworów na płycie. VENOM nigdy nie lubiłem i nie słuchałem tego zespołu od dekady! „De Mysteriis Dom Sathanas” MAYHEM to płyta dla mnie, brzmi masywnie i wprawia mnie w ekstazę. Nie wynoszę na piedestały nikogo z metalowej sceny, bo ci ludzie są po prostu takimi samymi śmiertelnikami jak ja czy Ty, ale może jedyną kapelę, która zrewolucjonizowała metal i budzi mój respekt, jest na przykład BATHORY…

ImageJakie, Twoim zdaniem, notowania ma KRATORNAS i perspektywy na ich zwiększenie? Myślisz, że nagrywanie dobrych płyt i wsparcie promocyjne wytwórni wystarczy, by szerzyć zarazę KRATORNAS? Chodzi mi o to, że nie grasz w pojedynkę koncertów, co jest doskonałą okazją do promocji…

Na razie nie myślę o występowaniu na żywo z KRATORNAS, ale wszystko się jeszcze okaże… Koncerty sprawiają, że zespół jest popularny tę jedną noc i podbijają wytwórniom sprzedaż płyt (a tym firmom tylko na tym zależy). W moich intencjach jest osiągnięcie z KRATORNAS czegoś więcej [stanie się kultem?:-) – red.] i postaram się doskonalić moją muzykę na następnych albumach. Ciągle jestem coraz bardziej sprawnym gitarzystą i piszę lepsze utwory. Nie zależy mi na popularności. Do tej pory promocja KRATORNAS też była słaba, wszystkim zajmowałem się sam. Gdybym był bez kontraktu, wydałbym swój album samodzielnie. Wytłoczenie 1000 sztuk CDs to nie byłby duży koszt, ale mój kraj jest pod tym względem opóźniony, nie ma tu miejsc, w których mógłbym zrobić takie płyty.

Koncerty dają też możliwość kontaktu z publicznością, poznania opinii i reakcji słuchaczy…

Myślę, że 95% muzyków, którzy grają koncerty, robią to, by zaspokoić swoje potrzeby samouwielbienia i w ten sposób podtrzymują mit o swoich niezwykłych osiągnięciach, niezależnie czy na płaszczyźnie metalu, czy w prawdziwym życiu, nawet jeżeli nikogo to nie obchodzi. Przykro mi, ale nie interesują mnie opinie takich ludzi, którzy zaliczają się do elity, a w rzeczywistości są cholernie ubodzy. Właściwie mówię o sytuacji sprzed 11 lat, ale myślę, że zachowanie ludzi się nie zmieniło. Nie wiem, jak jest w Polsce…

Jak to sobie rekompensujesz? Kontaktujesz się z fanami w jakiś inny sposób? Np. przez maile, fora internetowe lub może indywidualnie się z nimi spotykasz przy piwku?

Utrzymuję kontakt z niewielką grupą zaufanych osób, z których opiniami się liczę. Ci ludzie to wieloletni edytorzy zniów, czasami grają w zespołach itp. Jestem otwarty na krytykę i gotowy do uczenia się. Lubię także dyskutować, dlatego czasem odpowiadam na opinie padające ze strony anonimowych internautów.

Początki KRATORNAS sięgają roku 1995. Ponoć była to pierwsza na Filipinach grupa black metalowa? Czy więc masz w swoim kraju kultową pozycję?

To nie jest prawda. To był jeden z pierwszych, ale nie pierwszy zespół – to różnica. W mojej okolicy KRATORNAS rzeczywiście był nazywany „pierwszą black metalową kapelą”, ale z biegiem lat uznałem, że taka terminologia jest głupia. A czym jest ten kultowy status, o który pytasz? [hm, może pomniki na Twoją cześć?:-) – red.] Nigdy o to nie dbałem.

Wiem, że na Filipinach i krajach ościennych jest silna, choć mała scena undergroundowa. Powiedz, czy wspieracie się tam nawzajem czy jest tak, jak to często bywa między ludźmi czyli są też między wami waśnie i zazdrość?

Być może myślisz o Singapurze lub Tajlandii [no tak, chodziło mi o kraje wyspiarskie z tego rejonu świata – red.]. Tam mają najsilniejszą scenę w Azji południowo-wschodniej i pod tym względem te kraje są bardzo zjednoczone (chociaż mogę się mylić). Ja się nie mieszam w personalne utarczki w undergroundzie. Jestem uczciwy i podtrzymuję kontakt, jeśli jestem dobrze traktowany przed drugą osobę, ale też nabieram rezerwy, jeśli coś jest nie tak. Wierzę, że w tym rodzaju muzyki nie ma miejsca dla zazdrości i przerośniętego ego, no ale różnie to bywa.

Jakie inne zespoły ze swojego kraju możesz zarekomendować?

Dlaczego zawsze pada to pytanie?? Wciąż się z nim spotykam od roku 1996. Jeżeli mieszkałbym w Nepalu, też byście o to pytali? [pewnie tak:-), zawsze warto polecić ciekawe kapele, ale skoro KRATORNAS to jedyny metalowy akt na Filipinach… powiedz, nie wstydź się! – red.]

Muzyka KRATORNAS jest zabójcza, brutalna, bluźniercza i brzmi naprawdę autentycznie. Jaki na co dzień jest Bruno? Chyba nie chodzisz po ulicach i z nienawiścią napierdalasz wszystkiego dookoła, ani nie podpalasz kościołów?:-)

ImageNie, nic „satanistycznego” nie ma związku z KRATORNAS. Na co dzień jestem spokojnym facetem. Kiedy się nudzę, idę na spacer, ścieżką w środku lasu. Zasypiam słuchając muzyki Joe Satrianiego, Paula Gilberta, Petrucciego, Jasona Beckera, Vai`a lub jakiegokolwiek wydawnictwa z Shrapnel Records. Mieszkam na uboczu, z dala od zwykłego społeczeństwa i naprawdę to kocham. To już nie jest rok 1996, kiedy byłem młody i upaprany w przestępcze konszachty. Teraz jestem dorosły, dużo rzeczy drastycznie się zmieniło. Choć nadal nie jestem jak potulne jagnię, bo choć byłaby to najprostsza droga, by być akceptowanym, nie zależy mi na tym…

Jak Ci się w ogóle żyje na Filipinach? Raczej nie chodzisz ubrany na czarno, bo jest za gorąco i jeśli boisz latać się samolotami, pewnie rzadko opuszczasz swoją wyspę i jedziesz zagranicę?

Ubieram się na czarno od piątej klasy. Być może dlatego, że gdy byłem nastolatkiem w mojej okolicy wcale nie było tak gorąco. Teraz normalna temperatura to 35-38 stopni, a ja dalej chodzę ubrany na czarny i nie przestanę, ponieważ czerń odzwierciedla moją duszę. Lubię tylko trzy kolory: czarny, szary i jeszcze odcień, jaki ma śnieg albo pustynia… Ale czy to ważne? Równie dobrze mógłbym chodzić po ulicach nago:-). A podróżowanie jest w porządku, dopóki poznaję nowe miejsca i ciekawych ludzi.

Ok, na koniec zdradź, jakie plany masz z KRATORNAS? Myślisz już o nowej płycie?

Nie mam żadnych „planów”, ale myślę o nowym albumie – o utworach, całej koncepcji, produkcji. Z pewnością będzie to lepszy materiał, ukazujący nowe rzeczy i moje szersze horyzonty. Nie lubię stagnacji, wprowadzenie paru innowacji to mój cel. Do każdego kolejnego nagrania podchodzę z równie wielkim entuzjazmem.

Dzięki za rozmowę. Pozdrawiam z Polski. Ostatnie słowo należy do Ciebie…

Dzięki z przesłuchanie mojej muzyki i bardzo interesujący wywiad, najlepszy jakiego udzieliłem na temat drugiej płyty! [:-) – red.] Każdy z Was, z Polski może sprawdzić moją stronę internetową, pytajcie o płyty, koszulki i inne merchandise (płatność poprzez paypal).

[Kasia]


 Kratornas, Bruno Zamora, Cadiz City, Post Office, Negros Occidental 6121, Philippines; kratornas@gmail.com; www.kratornas.com