KREATOR, CELTIC FROST, WATAIN… – 15.03.2007, Wolverhampton (UK)

KREATOR, CELTIC FROST, LEGION OF THE DAMNED, WATAIN

15.03.2007, Wielka Brytania – Wolverhampton, „Wulfrun Hall”

„Wulfrun Hall” to przyjemne miejsce do grania – w przedsionku klubu barki i koszulki, dalej sala właściwa ze sceną, a na scenie…

Gig rozpoczęła kapela stricte black metalowa – WATAIN. Pieszczochy, skóry, makijaż, czaszki, świece itp. akcesoria:-). Surowo, ostro i do przodu, przekaz wiadomy.

Kolejnym zespołem był deathowy przedstawiciel – LEGION OF THE DAMNED. Całkiem sprawny. Bardzo fajny do pomachania łepkiem :-). Set dobrze sprawdzający się na koncertach.

Każdy z zespołów prezentował własną scenografię i jeżeli u blackusów był odwrócony krzyżykowy mikrofon, trofea i proporce z pola bitwy, to u znajomych defowców płachta z logo.

CELTIC FROST o dziwo zagrał jako przedostatni. Zdziwiłem się tym faktem. Widocznie KREATOR jest coheadlinerem w pełnym znaczeniu tego słowa! Bardzo dobry, klimatyczny (fioletowe światła) i długo, oj długo wyczekiwany koncert. Gabriel Fisher w doskonałej kondycji, przez cały set w czapeczce, oczy podkrążone farbą na czarno. Słusznej postury, brodaty basista w sutannie, o bardzo wybielonym, z czarnymi ornamentami licu, często gęsto cytujący biblię, prowadzący wywody w znaczeniu bluźnierczym raczej, gestykulujący i współtworzący znakomity show. Gitarzysta oraz perkusista – ot cały skład, a zamieszania całkiem sporo. Było wszystko, co miało być: „Procreation Of The Wicked”, „Circle Of The Tyrants”, „Dethroned Emperor”, „Into The Crypts Of Rays”, przeplatane utworami z ostatniej studyjnej płyty „Monotheist”. Wreszcie „Synagoga Satanaei”, która to, ta diabelska „suita”, zakończyła koncert. Właściwie chyba niczego istotnego nie zabrakło.

KREATOR i koniec więczy dzieło. Zaprawdę są wielcy. Początek „Vital Revolution” to również teledysk towarzyszący na telebimie (jako jedyny zespół tego wieczoru, Niemcy postarali się o ten przyjemny gadżet). Później właściwie bez zwalniania poprzez cały szereg killerów, oczywiście z „Plesure To Kill” na czele, „Enemy Of God”, „Europe After The Rain”, „Extreme Aggression”, „Phobia”, „Betrayer”. Na bisik „Flag Of Hate” i „Tormentor” czyli począteczki tej zacnej kapeli niemieckiej szkoly thrashu! Co się działo podczas „Flag Of Hate”, to trzeba przeżyć. Żadne słowa tego nie opiszą. Utwór ten mile gloryfikował ze sceny to odczucie, które destruktywne, acz i energetyczne bardzo jest – czyli „hate”. Ponaglał do wysiłku, argumentując, nie musi być ostro ze strony fanów, by do ojczyzny dumnie można wrócić…

Tuż po przyjeździe do Wolverhampton poznałem litewskich studentów, jadących na ten gig z Liverpoolu i takich imprezowiczów dawno nie spotkałem. Wyrabiali rzeczy, które wśród angielskich maniax wywoływały zdumienie, ba, nawet robiono im zdjęcia :-). Jeżeli mowa o Anglikach, to na koncercie był spory przekrój, oczywiście sporo młodzieży, ale i jakby młodszy brat Toma ze SLAYERa był :-), no mówie Wam – sklonowany Tomek, acz koszulkę miał EXODUSa:-).

[Yanus]