LONESOME OCTOBER I And The Dusk `09

ImageLONESOME OCTOBER „I And The Dusk”
CD-R `09

Image

 

Nie podeszła mi ta kapela, biję się w pierś, naprawdę próbowałem wykrzesać coś z materiału „I And The Dusk”, ale nie dałem rady. LONESOME OCTOBER gra muzykę, która jest pomieszaniem gotyku i metalu alternatywnego. Kompozycje są takie piękne i romantyczne (czytaj. przydupaśno kleiste), że aż mi się rzygać chce. Nie wiem, do jakiego odbiorcy jest to kierowane, ale podejrzewam, że target ustawiony jest na pokolenie zagubionych emo frajerów – młodzieży w wieku wczesnoszkolnym. Długowłosy facet z rozpiętą koszulą i smutnymi oczami ubitego szczeniaka działa na system nerwowy głupawych nastolatek z centrów handlowych. Zalatuje to tandetą na kilometr, a teksty opowiadające o dupie Marynie wywołują u człowieka falę agresji. Żeby nie było tak, że są to oskarżenia bezpodstawne, to postaram się mniej więcej zarysować to, co ci goście próbują wciskać ludziom za sprawą „I And The Dusk”. Cukierkowe dopieszczone granie na nutę weselną, z podniosłymi klawiszami i smutnie łkającym wokalistą. Czasem nawet pojawi się skrzek, co jest dla mnie po prostu jednogwiazdkową komedią. Wszystkie utwory są zagrane na jedną modłę. Tempo i sposób podejścia do aranżacji to zwykłe ksero. Jeden utwór kopiowany przez cały album. Wiecie co? Pieprzę taki interes, nie mam siły na te popłuczyny. Dwie gwiazdki daję, za te oczy szczeniaka, reszta niech będzie milczeniem… [Sabian]

Lonesome October, 1106 Kennedy Dr., Kickland IL 60146, USA; www.myspace.com/lonesomeoctober19