LORD Digital Lies `13

CD `13 (Dominus)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: heavy metal

Australijski LORD nagrał bezsprzecznie jeden z najlepszych albumów Anno 2013 w kategorii heavy/power metalu. Bez żadnego pitolenia, pedalstwa często praktykowanego przez zespoły z tegoż nurtu, można piać z zachwytu nad „Digital Lies”, nie wysłuchując piania na płycie. I chociaż długa ona niesamowicie, bo trwa ponad 70 minut, to ma ona w sobie sporo energii, polotu i pompuje świeżą krew do tego nurtu. Oczywiście, by szczerym być do bólu, to nie znajdziecie tu żadnych nadzwyczajnych rozwiązań, oryginalnych patentów czy nieszablonowych zagrań. Jest tu wszystko, co powinno na takim albumie być, ale jest to naprawdę rewelacyjnie zagrane. Niejaki Lord Tim, który para się takim graniem od końca lat 80-tych, stworzył ze swoją ekipą zacną płytę. Sam nieźle powokalował i wyciął co nieco na gitarze oraz klawiszach. Obawiałem się, jak się okazało niesłusznie, że płyta „Digital Lies” będzie rozwlekła, gdyż trwa ponad 70 minut. Na całe szczęście dzieje się tu tyle, że nie sposób się od niej oderwać. Jest dynamiczna i kipiąca niczym czynny wulkan. Weźcie takie numery jak „Point Of View”, „Final Seconds” czy instrumentalny „Because We Can”, który pokazuje, że rzeczywiście mogą! Oczywiście krążek „Digital Lies” jest mocno nasiąknięty HELLOWEEN, niewprawne ucho może się chwilami pomylić, bo i wokale podobne miejscami, a i same kompozycje też chwilami czerpią garściami z dyniowej ekipy. Ale nie czynię zarzutów, a choć HELLOWEEN po paru wpadkach komponuje dobre płyty, to gdyby nagrali taki album jak LORD, to mogliby powalczyć o heavy/power metalowy tron. Przemyka oczywiście śladowo IRON MAIDEN (choćby w „Walk Away” czy genialnym „Footsteps In The Sand”), ale ekipa HELLOWEEN także czerpała garściami od ekipy Harrisa. Obok wymienianej ekipy jest też sporo ze starego BLIND GUARDIAN („Betrayal Blind” czy tytułowy). Jeszcze na moment o wokalach, Tim śpiewa czystym, ale mocnym głosem, potrafi jednak zabrzmieć groźnie, jak w „The Chalkboard Prophet”, jednym z mocniejszych numerów z cholernie chwytliwym refrenem, chyba jednak nieco za miękkim do całego utworu. Wszystkie kawałki jak jeden wpadają w ucho, posiadają wręcz przebojowe aranżacje, nawet gdy w ośmiominutowych suitach goście wycinają solówki, to jakoś tak zgrabnie im to wszystko wychodzi. Jak widać można, kiedy się czuje i tworzy coś, co się kocha. Przebojowa, klasyczna, lekka, doskonała. Taka jest płyta „Digital Lies”. [von Mortem]

 

Lord, info@lord.net.au; www.lord.net.au

Dominus Rec., P.O.Box 3019, Wollowngong NSV 2520, Australia; dominus@lord.net.au