MAGGOTH, R.O.D., UNSAINT – 16.10.2015, Łódź

2015.10.16_rodIn Your Face Fest:
MAGGOTH, R.O.D., UNSAINT
16.10.2015, Łódź, „Stereo Krogs”

Fanom thrash metalu w Łodzi miało tego wieczora nie zabraknąć niczego poza subtelnością… i tak też się stało! Może z małym wyjątkiem, bo MAGGOTH, poza wspomnianą subtelnością, zgubił także… gitarzystę, ale paradoksalnie nie odbiło się to negatywnie na jakości ich występu, a nawet wręcz przeciwnie – przyciągnęło więcej osób pod scenę.
Ostatnio mam szczęście do imprez, które są niczym retrospekcje undergroundowych eventów sprzed lat, gdy fakt pojawienia się 20 osób pod sceną wzbudzał niemałą sensację i wieszczono komercyjny sukces imprezy. Jako że była to pierwsza edycja „In your face”, to można było spodziewać się właśnie takiego klimatu oraz rodzinnej atmosfery, gdzie członkowie zespołu sprzedają swój merch czy też schodzą do widowni i bawią się razem z nią (a nawet stanowią jej sporą cześć!).
Muzycznie największe wrażenie wywarł na mnie MAGGOTH oraz UNSAINT – pierwszy ze względu na tytaniczną pracę, jaką musiał wykonać osamotniony gitarzysta oraz pokaźną dawkę melodyjności i muzycznej różnorodności, słyszalnie zazębiającej się z hardcore’m. Jednak na płaszczyźnie stricte artystycznej MAGGOTH miał więcej wspólnego z gitarową poezją (mnogość imponujących solówek), aniżeli z hardcorowe’ową chaotycznością.
UNSAINT natomiast zaimponował podejściem do rzeczy, zaprezentowaniem bezkompromisowej porcji energetycznego thrash metalu z wpływami death’u – naturalnie taka kombinacja wywołała największe zamieszki pod sceną.

2015.10.16_UNSAINT (0)

2015.10.16_UNSAINT (2)  2015.10.16_UNSAINT (1)
Ostatni tego wieczoru R.O.D. pokazał się z podobnej strony co poprzednicy, nie zabrakło mocy, a chłopaki nie zniechęcili się nawet powolnym zanikiem i tak przetrzebionej publiczności. Warto odnotować, że zgodnie z zapowiedzią nie było lizania się po dupach, ani zachwycania się publicznością w stylu „ojejku, możemy sobie na was strzepać z podniecenia tym przezajebistym gigiem?”. Przemowy były krótkie, żarty ostre, występy intensywne – o to też chodziło.
Dodam jednak, że zabrakło mi większej ilości plakatów i reklam promujących imprezę, bowiem bez wątpienia stworzyłyby to klimat (chwała Support Them All za odważny projekt!) i zarazem przyciągnęło więcej osób. Ale jako że następna edycja została już zapowiedziana i prawdopodobnie będzie w nieco innym klimacie, to nie pozostaje mi nic innego, jak nadal liczyć na brak subtelności.

[Vexev, fot. arch. UNSAINT]