Magicarum #3 `03

Cały ten „Magicarum” to jedna wielka atrapa, która na kilometr śmierdzi gównem! Naprawdę nie rozumiem motywów działania tegoż XXX. Nie wiem, jakim trzeba być kutasem, żeby kompromitować się na własne życzenie, nie kryjąc się z tym, że brzydzi się metalem i gardzi fanami tego gatunku, do których zresztą przyporządkował sobie w swojej mózgownicy chorą teorię o ich „upadku” oraz „głupocie tego, co z nich zostało”. Rzygać się chce! Pewnie XXX naczytał się po nocach „Thrash`em All`a”, a że dostał komputer od mamy na święta za dobre sprawowanie, wpadł na genialny pomysł, że udając wielkiego podziemnego aktywistę przypodoba się swoim nastoletnim rówieśnicom z sąsiedztwa, które będą go podziwiać, oklaskiwać i przy pomyślnym obrocie sprawy rozprawiczą traktując analnie. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że „Magicarum” #3 (poprzednie numery nie były wcale promowane choćby ulotkami i totalnie przepadły bez echa) jest strasznie słabym i nie wartym uwagi pismem. Pozornie okazałe opakowanie kłamie paskudnie, sugerując że zawartość jest wartościowa. Mimo sporej objętości, treść nie zachwyca. Cóż z tego, że zine zawiera dużo wywiadów, skoro wszystkie są marną próbką amatorskiego „dziennikarstwa”, z krótkimi i oklepanymi pytaniami. Po prostu nuda, a ilość nie przekłada się na jakość. Inna sprawa, że zespoły prezentowane w „Magicarum” coraz częściej goszczą raczej na łamach oficjalnych periodyków niż w prasie podziemnej. Tak, ja wiem, że pan XXX od dzieciństwa marzył, by zostać Hilarowiczem i odważnie narazić się Słyżowi! A już zupełnym dnem jest rubryka, w której „redaktor naczelny” ulżył swemu cierpieniu ustosunkowując się do ankiet z innych pism, bo niestety jego nikt o zdanie nie zapytał, kompromitujące autorkę opowiadanko o znamiennym tytule „Z lekką nutką dekadencji” i (dla niedowiarków) xero biletu dla vipów na koncert DEPECHE MODE. Ten ostatni przypadek to szczyt gówniarzerskiego zarozumialstwa i braku samokrytycyzmu! Szczerze współczuję i proponuję wymienić następnym razem pełną listę kontaktów i znajomości dla zaspokojenia własnej próżności oraz wywołania dzikiej zazdrości u nie tak obrotnych edytorów. W #3 znalazło się sporo niskich lotów „qlturalnych” akcentów i wiele syfnego gotyckiego (i nie tylko) stuffu, bo musicie jeszcze wiedzieć, że XXX jest true gothem i maniakiem takiego image`u, jest dożywotnio upośledzony z powodu braku jakiegokolwiek normalnego poczucia humoru, hobbistycznie bawi się w ziejącego chłodem poetę, błaźni się w Bolkowie robiąc z siebie pajaca, jest najlepszym uczniem z polskiego w swoim liceum oraz bierze udział w szkolnych olimpiadach, a teraz wypełnia swoją górnolotną, szczytną i wydumaną misję życiową płodząc ponoć nowatorskie pismo zimnofalowege & gotyckie. Ręce opadają! „Magicaum” jest taki jak jego twórca, a wierzcie mi, że trzeba być hipokrytą, aby zajmować się muzyką, której się nie lubi i obrażać przy tym innych słuchaczy. Bojkotujcie ten syf, który zresztą zdechł śmiercią naturalną i tego dupka nie śląc mu żadnych materiałów! [Kasia]

„Magicarum”, P.O.Box 37, 03-912 Warszawa 33