Magivanga #1 `00

magivanga.1„MAGIVANGA” #1
`00 (A4/58s./xero)

„Magivanga” jest w prostej linii potomkiem zmarłego już jakiś czas temu „In Articulo Mortis”. Według Silvy, tamten zin w swojej koncepcji już się wypalił i dlatego nadszedł czas na nowe pismo. Pismo o nieco innym wymiarze, aczkolwiek mocno przypominające poprzednie (przede wszystkim składem). „Magivanga” #1 to w założeniu zin ezoteryczny i wyzwolony. Nie ma w nim ram podobnych do tych z tradycyjnych zinach, dlatego też obok wywiadów z zespołami metalowymi (YATTERING, ELYSIUM, NON OPUS DEI) na równi (a może jednak ponad nimi?) stoją artykuły o kamiennych kręgach w Węsiorach, o voo doo, Rozzie Wiliamsie, satanizmie czy też wspomnianej ezoteryce. Trzeba też przyznać, że artykuły te o tyle różnią się od tych w tradycyjnych metalowych zinach (jak. np. „Atmospheric”), że omawiają temat kompleksowo, zgłębiając go prawie bez reszty, co świadczy o tym, że zostały starannie przygotowane, co zostało poparte wiedzą i profesjonalizmem, tak w wyszukiwaniu odpowiednich materiałów, jak i samym ich opracowaniu. Skłonny jestem w tej chwili postawić stwierdzenie, że „Magivanga” powinna zarzucić jakiekolwiek pokrewieństwo z metalowym światkiem i odstąpić zarówno od recenzji, jak i od wywiadów z tejże dziedziny. Jakoś to nie pasuje do tego pisma, chociaż przyznać tu trzeba, że jakość tych wszystkich tekstów jest przednia, a dla wielu do pozazdroszczenia. Uwagę zwraca też oryginalny (acz nietrwały) pomysł na okładkę, która jest zrobiona z grubego papieru pokrytego srebrnym czymś, na którym to czymś nadrukowane zostało tylko logo i podtytuł zina. A z tyłu jakiś tekst na tle słoneczka. Szkoda tylko, że nadruk tak łatwo się ściera… Jedynym nieporozumieniem wydaje mi się umieszczenie (notabene ciekawej) relacji z koncertu IN FLAMES pióra Miśka z ELYSIUM. Wywiady i recenzje jakoś mniej kłują w oczy, a ta relacja po prostu nie pasuje mi do całości. Aha, a jeżeli zastanawiacie się, jakie znaczenie ma słowo „magivanga”, to wytłumaczenie znajdziecie w jednym z artykułów. Polecam umysłom otwartym. [Paweł]

Image

„Magivanga” to nowe wcielenie Pani Sylwii B., znanej dotąd powszechnie ze swych poczynań pod sławetnym szyldem „In Articulo Mortis”. Podoba mi się okładka #1, bo jest nietypowa i mało metalowa, bez diabłów, kościoszkieletówczaszek. Tym razem Sylwię znacznie wsparło kilku mafiosów-dżentelmenów. Dobrała sobie pani redaktor godnych kompanów, bo pismo na pewno nie straciło poziomu z poprzednich jej popisów. Chociaż ja osobiście czuję pewien sentyment do samotnych bojów Sylwii. Znacznie więcej w „Magivandze” znajdujemy artykułów i tego typu wybryków niż miało to miejsce w „In Articulo Mortis”. Wywiady nadal są bardzo dobre, recenzje jakby tym razem konkretniejsze i głuższe. Ładne grafiki i wydanie. Krótko mówiąc jest to jedno z nielicznych pism w podziemiu z wielkimi jak arbuzy jajami. Napomknąć jeszcze wypada, że o ile mam aktualne informacje, „Magivanga” przeniosła swą egzystencję do internetu. Sylwia, świntucha, zachęca czytelników do wchodzenia na jej stronę hasłem reklamowym: „bierz mnie na www.magivanga.prv.pl”. Nie omieszkałem rzecz jasna skorzystać z tak kuszącej propozycji i mogę każdemu polecić tę stronę, ponieważ jest naprawdę zrobiona ze znawstwem i smakiem. Trochę szkoda, że będę zmuszony w przyszłości odpalać komputer, żeby poczytać to, co Sylwia ma nam do zaoferowania, no ale cóż, takie czasy. [Ukasz]


„Magivanga”, Sylwia Biszto, ul. Buraczana 13A/2, 81-587 Gdynia; www.magivanga.prv.pl