MAJESTY OF REVIVAL Through Reality `12

Debiut ukraińskiego MAJESTY OF REVIVAL, „Through Reality”, to jedna z tych płyt, którym musicie poświęcić sporo czasu. Początkowo będzie Was drażnić, będziecie zauważać same jej niedociągnięcia, a do tego muzyka wyda Wam się niezrozumiała. Okaże się to jednak pozorne, bo po kilku głębszych… przesłuchaniach zacznie Was brać na poważnie! Zaczniecie sobie nucić pod prysznicem, a to będzie znaczyć, że już po Was! Nie jestem oszalałym fanatykiem power/heavy, ale Ukraińcy zdobyli mnie bez reszty – swą melodyką… i czymś, co w muzyce jest najważniejsze – pięknem samych kompozycji, tym co jest esencją muzyki, co ciężko opisać prostymi słowami, a zasadza się w samym jądrze każdej kompozycji, dzięki czemu odróżnia się czeladników od muzyków. „Trough Reality” z każdym taktem udowadnia, jak głęboko muzycy z MAJESTY OF REVIVAL czują to, co grają, a w mocno przekombinowanych utworach nie ma żadnej obsuwy, wszystko jest na miejscu, zaaranżowane niezmiernie precyzyjnie i ze zdradzającym niewątpliwy talent wyczuciem. To pozornie (!) chaotyczny power/heavy, który w rzeczywistości przemyślany jest bardzo precyzyjnie. Oczywiście – by podzielić mój entuzjazm – musicie w minimalnym stopniu lubić power metalowe galopady w stylu SYMPHONY X… Bo kontemplacja muzyki to zawsze kwestia gustu. Mnie na przykład na „Through Reality” najbardziej irytują właśnie gitarowe trawestacje utworów klasycznych, czyli coś, co podkreślają z dumą członkowie zespołu jako neoklasycyzm (jest na przykład J.S.Bach i chyba kilku innych): puki jest on niezauważalny, to w porządku – u mnie przechodzi (bo nie jestem znawcą muzyki poważnej), kiedy zaś rozpoznaję albo choćby przeczuwam oryginał, biorą mnie nerwy i czuję się lekko ciulany. Niewątpliwą wartością dodaną są tu zaś wokalizy Konstantina Naumenko (szczególnie w kontraście do nieszkolonego, głębokiego growlu gitarzysty). Siłuje się on z przeróżnymi rodzajami śpiewu (w tym aspekcie podczas słuchania „Through Reality” nie sposób się nudzić, a w Internecie wyczytałem, że na następnej płycie do zespołu powraca jeszcze jeden wokalista). Zazwyczaj są to udane, technicznie bardzo poprawne partie, ale przede wszystkim wyśpiewywane są one z niesamowitą emfazą, która po prostu porywa i chwyta za serce. Zarówno refreny, jak i aranże zwrotek nie idą tutaj bowiem w banał, stanowiąc momentami pewien dialog z klawiszami lub gitarami. Gitary zaś to oczywiście trzon MAJESTY OF REVIVAL (dużo tappingu, ale również kunsztu i wprawy). Nagrane są na dwóch lub momentami trzech ścieżkach, a ich autorem jest jeden człowiek – Dimitrriy Pavlovskiy (ten od nieudanych growli) i co by nie powiedzieć dalej, zasługą Dimitria i Konstantina właśnie jest to, iż debiut MAJESTY OF REVIVAL wypada tak dobrze. Ciekawe partie keyboardu (organy, pianino i inne) również nie robią za tło, a czasem nie ustępują wręcz pola gitarom. Tylko sekcja wypada raczej słabo – o istnieniu basisty przekonałem się czytając skład zespołu, bo praktycznie go nie słychać (poza ostatnim numerem, gdzie przez moment gra tylko z przesterowaną perką, a i tam – biorąc pod uwagę, że to jedyny moment, w którym mógłby popuścić wodze, nie pokazuje niczego ciekawego), a gary (choć perkusista wymiata momentami niezgorsza) to również – brzmieniowo – nie jest to: ciche (?), schowane, słabe i bez mocy. Bo nagranie jest chyba najsłabszym elementem układanki o nazwie „Trough Reality”: potencjał tych kompozycji jest duży, a gdyby panowie z MAJESTY OF REVIVAL mogli się zarejestrować w porządnym studiu, a może raczej z doświadczonym inżynierem, skopaliby nam tyłki jeszcze mocniej! Polecam jednak tę płytę wszystkim zwolennikom melodii i galopady! Bardzo dobry debiut, potencjalnie dobrego zespołu. [Herr Bee]

Majesty Of Revival, www.myspace.com/majestyrevival
Metal Scrap Rec., Natalia Kondyuk Kirimovna, Korolyova str. 2/22, 47501 Berezhany, Ternopil reg., Ukraine; metalscraprecords@gmail.com; www.metalscrap.org.ua, www.myspace.com/metalscraprecords