MASTER, CASTOFATE, FERAL, SPEED THEORY… – 26.02.2009, Bielsko-Biała

MASTER, CASTOFATE, FERAL, SPEED THEORY, NIGHTMARE VISIONS
26.02.2009, Bielsko-Biała, Rude Boy Club

Trzeba przyznać, że obrodziło ostatnimi czasy w różnej maści trasy po naszym kraju. Zawitał SAMAEL, przyjechał DEICIDE, Kraków i Warszawę zaatakował KREATOR, przypomniał o swoim istnieniu MASTER. Ten ostatni zespół, legenda amerykańskiego death metalu, zagrał w Bielsku-Białej i Łodzi. Na pierwszym z tych koncertów udało mi się, pomimo odstręczającej pogody, być.

Pierwsi na deski w klubie „Rude Boy” weszli Brytyjczycy z NIGHTMARE VISIONS. Thrash/death utrzymany w średnich tempach jakoś nie spotkał się z zainteresowaniem polskich fanów. Jednak nie obarczałbym winą za to muzyków. Choć frontman kapeli do ekstrawertyków nie należy, co widać było zwłaszcza w jego ubogiej konferansjerce, zaangażowania w koncert ani jemu, ani reszcie grupy nie można było odmówić. Trzepali dyniami, machali włosami i z zaangażowaniem szarpali struny, ale nic z tego nie wynikało. Taki już widać los tych, którzy grają jako pierwsi, w momencie, gdy wiara dopiero zaczyna sączyć pierwsze browary…

Zupełnym przeciwieństwem występu NIGHTMARE VISIONS był show SPEED THEORY. Niby też Angole, ale z iście latynoskim temperamentem. Szybcy byli nie tylko w teorii – w praktyce mało nie brakowało, by nie roznieśli klubu w strzępy. Od momentu, gdy byłem świadkiem koncertu MASTODON, nie widziałem tak szybko poruszających się po scenie muzyków. Krzyczącego z taką pasją wokalisty jak Wesley Alexander Davides III nie widziałem zaś chyba nigdy przedtem. Jeśli ktoś spytałby mnie, jak powinno się grać brutalny thrash w XXI w., odpalę CD SPEED THEORY. To trzeba usłyszeć. Bo opisać się nie da…

Po sukcesie komercyjnym AMON AMARTH, zapewne i inni Wikingowie ze Szwecji marzą teraz o wypłynięciu drakkarami na podbój świata. FERAL jak najbardziej predyspozycje do zostania zdobywcami ma, o czym przekonałem się na własne oczy. To w czasie występu tego zespołu wiara bawiła się najlepiej. Nie wiem, czy wynika to – jak sugerował kiedyś w relacji z Unholy Alliance III mój redakcyjny kolega z „Ever Metal Zine” – z faktu, że każdy z nas marzył kiedyś w dzieciństwie o tym, by przywdziać hełm z rogami, zapuścić długą brodę i zostać Wikingiem (ja akurat wolałbym robotę barda – powodzenie u białogłów równie duże, a zajęcie zdecydowanie bezpieczniejsze). Bardziej prawdopodobne jest to, że muzyka wszelkiej maści Skandynawów zawsze się podobała. Od ABBY poczynając…

Old schoolowy thrash wraca ponoć do łask fanów. No, do moich z pewnością nie. „Kill’Em All” i „Show No Mercy” to bez wątpienia pomniki metalu w ogóle jako gatunku, ale po co starać się nagrywać taką samą muzykę blisko trzydzieści lat od wydania tych krążków? Ekipa z CASTROFATE takich pytań sobie nie zadaje. Wokalista stara się wyglądać nawet jak James Hetfield z przełomu lat `80 i `90 (z racji postury wersja wagowa raczej „light”) i śpiewać jak swój idol, a czasach, gdy nie brał on jeszcze lekcji modulacji głosu. Muzycznie, jak już wspomniałem, CASTROFATE z uporem maniaka odkrywa Bay Area. Znając konserwatyzm i przywiązanie wielu fanów do „starej szkoły” oraz marketingowy zmysł frontmana (w czasie występu aż czterokrotnie zachęcał do kupowania płyt oraz koszulek), wróżę tej kapeli rychłe zaistnienie na scenie. Choć u mnie na wysoką notę w recenzji raczej liczyć by nie mogła…

ImageWreszcie przyszedł czas na MASTER. Death metalu nie lubię, no chyba że spod znaku DEATH, który brzmi jak muzyka, a nie odgłosy natury. Brodaty Paul Speckmann niestety preferuje naśladowanie kopniętego w jaja niedźwiedzia, zaś gitarzysta talentu do pisania zapadających w pamięć riffów nie ma za grosz. Chociaż nie można odmówić muzykom sprawności technicznej. Patrzenie na facetów będących sporo po 40-tce i świetnie radzą sobie z instrumentami było bardzo budujące. Co jednak z tego, gdy sam koncert był nudny jak telenowela… Z trudnych od odróżnienia utworów nie zapamiętałem kompletnie nic. Gdyby jeszcze zawiodło nagłośnienie, mógłbym zwalić to na dźwiękowca. A tu klops! Sound był wyraźny jak rzadko! Cóż, świat widać staje na głowie. Benton ponoć uśmiecha się teraz, żartuje na koncertach, a death metal, który niegdyś przerażał, ale i intrygował, teraz nudzi.

 

[Jacek Walewski]