MEDEBOR A Taste Of Insanity `12

digiCD `12 (Legacy Rec.)
Ocena: 5/6
Gatunek: klimatyczny metal

Patrzcie, jakie z MEDEBOR Polaki. Z Niemcem się zbratali. Płytę im wydał. Dacie wiarę? No dobra, ja nie z tych, co to mają problem z tego typu kwestiami;-). Co my tu mamy? Płyta „A Taste Of Insanity” to taki mały powrót do przeszłości. Drugi album MEDEBOR nasuwa skojarzenia z kilkoma zespołami, które dawno temu zaczynały pracować na swoje wysokie pozycje i dzisiaj mają tysiące fanów. Obejdzie się bez wymieniania tychże, bo i po co zasiewać w Waszych mózgownicach jakieś uproszczenia (a jest to spora pokusa) i dawać Wam do zrozumienia, czego mniej więcej możecie się spodziewać. Lepiej będzie, jeśli po prostu sami sięgnięcie po ten wolny i mocno klimatyczny kawał metalu. Czeka tu bowiem na Was osiem rozbudowanych komposów, pełnych naprawdę fajnych pomysłów. Jest tu i przytup, ale i też melancholii trochę. Akurat ta druga cecha mnie zwykle zniechęca, a przypadek „A Taste Of Insanity” wyjątku nie stanowi, jednakże album broni się za to wszystkim innym. Ot, choćby takie solówki – palce lizać. Nie brakuje też mniejszych smaczków, złożonych z kilku dźwięków i przy tym jak miło łechtających uchale. Problemu nie stanowi również długość materiału, która na niektórych płytach bywa zaporowa, bowiem niejeden band pokazał już światu, jak w 50 minut zanudzić słuchacza. Tutaj tego problemu nie ma. Kolejna sprawa to brzmienie tegoż dziełka. Zdaje się, jakobym miał okazję przeczytać, że do mocnych stron ono nie należy. Cóż, na moim nagłośnieniu „Smak szaleństwa” prezentuje się wcale nie najgorzej. Więc i tutaj plusik można postawić. Tak samo jak przy warstwie wokalnej, która opiera się na mieszaniu śpiewu i ryku, więc daweczka zróżnicowania ma miejsce, jak najbardziej. Czy mam jakiegoś faworyta na tej płycie? Ogólnie jest kilka naprawdę mocarnych fragmentów (druga połowa „Torment Of Silence”, ojaaaa…), ale jako całość nieźle wrył mi się w czachę song o numerze cztery. „Requiem For The Days Of Lost…” wciąga i intryguje. Nowy MEDEBOR powinien spodobać się niejednemu wyjadaczowi klimatycznego metalu, w którym nie chodzi o dziki pęd oraz krwawą masakrę. Ja uważam, że poznać warto, bo chłopaki swoją muzą włos zjeżyć z wrażenia potrafią. [Soulcollector]

Medebor, medebormetal@gmail.com; www.medebor.metal.pl, www.facebook.com/medebor.metal
Legacy Rec., Marcin Zientek, Lünener str.9, 40472 Düsseldorf, Germany; info@legacy-records.de; www.legacy-records.de