MELTDOWN The Quietus `08

Jest taki gatunek metalu (:-)) jak toporny death metal z elementami thrashu i właśnie meksykańsko-hiszpański MELTDOWN jest jego reprezentantem. Płytka „The Quietus” na początku skojarzyła mi się z czeską grupą DRACO HYPNALIS, która na dwóch pierwszych albumach grała ciekawą mieszankę stylów, ale w sposób zbyt kanciasty i surowy. Podobnie MELTDOWN… Jest w tym zespole coś odrzucającego, a przynajmniej dystansującego mnie jako odbiorcę. Na pewno jest to brzmienie płyty, które nie jest gładkie i lalusiowate, oraz same kompozycje, w swojej konstrukcji wyposażone w przyśpieszenia, w których przoduje (bo jakże by inaczej) perkusista. Według mnie MELTDOWN czerpie nie tylko z death metalu, ale także dużo z thrashu, jak również parę razy sięga po patenty blackowe. Nie jest to jednak równoznaczne z interesującym urozmaiceniem, bo jeśli w muzyce ma się coś dziać, to koniecznie z pomysłem, a nie z przypadku. A w przypadku „The Quietus” czekam tylko na co bardziej melodyjne, „szwedzkie” momenty: solówki, partie czystej gitary oraz fragmenty spokojniejsze i instrumentalne (bez wokalu są dwa utwory). A i tak nie da się zawiesić ucha więcej niż 2-3 razy. Bladziutko i niezauważalnie wypada też cover JUDAS PRIEST, z którego być może kapela zaczerpnęła nazwę (no chyba że jest to zbieg okoliczności:-)). Ogólnie MELTDOWN rozpływa się w dłoni, nie w ustach… Album „The Quietus” jest dalece przeciętny i po chwili ja już nic z niego nie pamięta… [Kasia]

 

Meltdown, www.myspace.com/meltdownmex

Mighty Hordes Prod., P.O.Box 30032, C.P. 28080 Madrit, Spain; mightyhordes@mightyhordes.com; www.mightyhordes.com, www.myspace.com/mightyhordesproductions