MITHRAS: Nadzieja death metalu – 19.10.2004

Image

Doskonale wiem, że nikt nie ma ochoty już słyszeć hasła “nadzieja death metalu”. Jest ono bowiem niesamowicie wyświechtane i całkowicie pozbawione znaczenia. Niemniej jednak ja po raz pierwszy chciałbym użyć tego właśnie sformułowania. Tego, co robi MITHRAS, nie da się określić inaczej. Jeśli ktoś mi uwierzył, to świetnie, a jeśli nie, to polecam rozglądnąć się za ich płytami… Tym bardziej, że grupa trafiła do Candlelight
i na pewno teraz będzie można znacznie łatwiej dostać wydawnictwa Brytyjczyków…

Cześć! Jak zdrówko? Przede wszystkim muszę przyznać, że do tej pory słyszałem tylko wasz debiut. Dlatego też na samym początku chciałbym cię prosić o porównanie waszych obydwu płyt, główne różnice, podobieństwa i takie tam…Jeśli tych różnic jest sporo, to możesz rozwinąć temat i wyjaśnić ich pochodzenie? Czy to naturalny rozwój, czy też może jakaś kalkulacja?
ImageCześć, z tej strony Leon z MITHRAS i dzięki, czuję się świetnie! Jest wiele różnic pomiędzy naszą pierwszą („Forever Advancing… Legions”), a drugą płytą („Worlds Beyond the Veil”). Żeby podsumować powiedziałbym, że “Forever Advancing… Legions” jest szybsza, bardziej bezpośrednia i wręcz barbarzyńska, podczas gdy „Worlds…” jest bardziej uduchowiona i złożona. Ta różnica pomiędzy albumami to dla nas po prostu naturalny rozwój, „Worlds…” to właściwie to, czego sami chcemy słuchać.

Mówisz, że jesteście oskarżani o zżynanie z MORBID ANGEL, tymczasem według mnie jest to totalna bzdura, bo wasz pierwszy album tylko momentami trochę przywodził na myśl wspomniany zespół, czy też NILE. Taaa… Powiedziałem „trochę”, ale prawdę mówiąc były momenty, w których za bardzo zbliżaliście się do tych kapel, chodzi po prostu o to, że wyraźnie było słychać jakie zespoły was inspirują najbardziej, czy zgodzisz się z tym? Mam na myśli niektóre riffy, czy nawet tylko atmosferę danego motywu, ale tak jednak było… Mam nadzieję, że wasza nowa płyty już w ogóle nie będzie mi się kojarzyła z tymi zespołami… Bo moim zdaniem MITHRAS ma ogromny potencjał, jesteście naprawdę świetnym, bardzo utalentowanym zespołem i dlatego chciałbym, żeby ludzie kojarzyli was jako MITHRAS, a nie jako kapelę grającą w stylu MORBID ANGEL, wiesz co mam na myśli?

Nie, nie zgadzam się, gdyż większość muzyki z naszego debiutu została napisana zanim NILE wybił się na światową scenę metalową i po prostu nie słyszeliśmy o nich wcześniej […i czy w związku z tym nie może być żadnych podobieństw? Nawet niezamierzonych, przypadkowych? – Mirek]. Myślę, że cały problem to ludzie, którzy bez końca starają się kategoryzować muzykę. Moim zdaniem MORBID ANGEL wywarł duży wpływ na perkusję na pierwszej płycie, a także na niektóre riffy, ale nie jesteśmy ich kalką w żadnym wypadku. Naprawdę nie jestem zainteresowany próbowaniem zdystansowania nas od dostrzeganych podobieństw, gramy muzykę taką, jaką gramy cały czas.

Image Nigdy nie powiedziałem, że kogokolwiek kopiujecie… Poza tym widzę tutaj trochę zbyt agresywne nastawienie do tematu, ale z drugiej strony to rozumiem, w końcu wszyscy tylko porównują was do MORBID ANGEL… Ok., mniejsza z tym. Z waszej biografii, którą otrzymałem razem z debiutem, czyli ponad dwa lata temu, wynika, że „ta kapela zajdzie daleko!”. Cóż, na pewno na to zasługujecie, ale wciąż nigdzie nie zaszliście… Dlaczego? Co poszło nie tak? W tym momencie, gdy pisze te słowa, powinniście już być naprawdę wielką kapelą z tak niesamowitą muzyką…

Może nie jesteś na bieżąco z tym, co się u nas dzieje [jak zapewne zauważyłeś, kilka pytań dalej jednak jestem na bieżąco – Mirek], ostatnio podpisaliśmy kontrakt z Candlelight Records (EMPEROR, ZYKLON, OPETH etc.) na 3 kolejne płyty, oraz na wznowienie dwóch pierwszych, więc powiedziałbym, że idzie nam całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że po wydaniu „Worlds…” prawie wcale nie pisano o nas w brytyjskiej prasie, za wyjątkiem Terrorizer’a.

Może i nie pisano, ale już po tak obiecującym debiucie powinniście mieć na koncie niezłą umowę, a nie dopiero po wydaniu „dwójki”… A poza tym Candlelight jakąś wielką firmą nie jest i niejedna kapela już u nich przepadła… Zresztą to pytanie dotyczy waszych poszukiwań wydawcy na drugi album… Co wtedy poszło nie tak? Naprawdę nie wiem gdzie tkwi problem przy takiej muzyce…Tym bardziej, że już zaznaczyliście swoją obecność debiutem… Czy otrzymaliście jakieś konkretne, poważne oferty?

Nie, nie było żadnych ofert, które by spełniały nasze oczekiwania i dlatego właśnie zostaliśmy w Golden Lake, z czego zresztą byliśmy wtedy zadowoleni. Wszystko wyszło świetnie, gdyż zarówno nasze, jak i ich notowania znacznie wzrosły od wydania naszej drugiej płyty i powoli stają się stosunkowo dużą oraz bardzo szanowaną podziemną wytwórnią.

Moim zdaniem Golden Lake była po prostu za mała dla was. Co o tym myślisz? Znaczy z tego co wyczytałem tu i ówdzie wydajesz się być zadowolony z tego co robią, ale czy tak jest na pewno? Ja na przykład nie widziałem żadnych efektów ich działalności, a w takiej Polsce to już w ogóle jesteście nieznani Zgoda, możliwe, że Golden Lake robi wszystko co tylko może i to na pewno fajna sprawa, ale dlatego właśnie twierdzę, że to po prostu za mała firma dla was. Tak szczerze – na pewno jesteś zadowolony z tej współpracy?

Prawdę mówiąc TAK!!! Rozważając malutki budżet tej firmy, Golden Lake zrobili wspaniałą robotę z obydwoma naszymi płytami. Tak czy inaczej to pytanie jest już bezcelowe, gdyś podpisaliśmy papiery z Candlelight Records, która na pewno dostarczy płyty do Polski.

W porządku, trochę mnie uprzedziłeś, bo właśnie to pytanie dotyczy waszego nowego kontraktu ze znacznie większą Candlelight… Podpisanie tego kontraktu musiało was chyba bardzo ucieszyć. Z tego co wiem to na początku zamierzają oni wydać reedycje waszych dwóch pierwszych płyt, czyli w sumie miałem rację co do Golden Lake – Candlelight jest w stanie zrobić znacznie więcej dla tych albumów… Co mógłbyś mi powiedzieć o tej umowie? Co wam gwarantuje?

Jestem pewien, że Candlelight sprzeda znacznie więcej kopii naszych pierwszych płyt, gdyż mają niesamowitą dystrybucję na całym świecie, a to będzie wspaniałe dla MITHRAS. To jest coś na co Golden Lake musiałoby przeznaczyć mnóstwo czasu. Wszystko co mogę powiedzieć o tym kontrakcie to fakt, że podpisaliśmy go na trzy kolejne płyty.

Zdajecie się być perfekcjonistami, choćby dlatego, że drugą płytę nagrywaliście 5 miesięcy!! Trochę długo, nie sądzisz? Wydaje mi się, że lepiej byłoby najpierw konkretniej poćwiczyć, a dopiero później wejść do studia i w 2-3 tygodnie nagrać płytę, która wtedy mogłaby okazać się znacznie bardziej spontaniczna… Czy zgodzisz się z tym? Czy nie uważasz, że bardzo długie sesje mogą zabić ducha i spontaniczność muzyki?

Jestem zawodowym inżynierem dźwięku, który nagrał mnóstwo kapel i nie zgadzam się, że „5 miesięcy” to za dużo per se. To nie było tak, że siedzieliśmy 5 miesięcy w studio i bez przerwy nagrywaliśmy, po prostu cały proces nagrywania był rozrzucony na przestrzeni pięciu miesięcy, bez żadnych ograniczeń czasowych, które mogłyby zniszczyć kreatywność czy atmosferę. Oczywiście nie zajęło nam to tyle czasu, ze względu na brak prób – to bzdura, bo przecież przed nagraniem tej płyty ogrywaliśmy cały materiał przez około 2000 godzin, czyli więcej niż większość kapel przez 10 lat. Czyli tak, jesteśmy perfekcjonistami. Pierwszą płytę nagraliśmy w 10 dni, co było dla niej w porządku, ale teraz mam własne domowe studio i mogę siedzieć nad tym tak długo jak tylko chcę, gdyż nie jestem ograniczony kwestiami finansowymi, więc po prostu wolałem się upewnić, że każdy fragmencik jest dokładnie taki, jaki chcieliśmy, aby był. Niektóre kapele przyjeżdżają do studia na 2 tygodnie z ogólnymi zarysami muzyki, którą chcą nagrać, potem improwizują, a to prowadzi czasami do bardzo gównianych płyt.

Jasne, ale podałeś bardzo skrajny przykład, bo sporo kapel potrafi przyjechać do studia doskonale przygotowana i w 2 tygodnie nagrać świetny album… Tak czy inaczej przeczytałem gdzieś, że jakiś czas temu ponownie nagraliście wasze demo „Gods Among Men”… Czy zamierzacie może wydać ten materiał?? Może jako bonusy do reedycji waszych dwóch albumów, które są planowane przez Candlelight? Słyszałem, że to ponowne nagranie miało głównie na celu pomóc waszemu przyjacielowi, o co dokładnie chodzi? I jak właściwie prezentowała się muzyka na tym wydawnictwie?

Widać, że porządnie się przygotowałeś. Tak, nasz przyjaciel potrzebował kapeli, którą mógłby nagrać w ramach swojego kursu inżynierii dźwięku na uniwersytecie. Jestem pewien, że kiedyś to wydamy, ale nie będziemy wpychać ich na końce naszych płyt, bo są one kompletne, jedna przeistacza się w drugą, i takie dołożenie bonusów wszystko by zniszczyło. Może kiedyś po prostu wydamy jakąś płytę z demówkami i to wszystko.

Podczas sesji nagraniowej grałeś zarówno na gitarze, jak i na perkusji i zrobiłeś to świetnie. Ale oczywiście nie jest to możliwe na koncertach, a koncerty grać trzeba (z chęcią zobaczyłbym was gdzieś w tym kraju). Jakiś czas temu na koncertach grałeś na garach, ale nie podobało ci się to ze względu na fakt, że posiadasz specyficzny styl gry na gitarze, z którym nie mogli sobie poradzić was sesyjni gitarzyści. Przynajmniej tak wyczytałem. Więc jak to się stało, że Ben zaczął bębnić? Czy miał jakiekolwiek doświadczenie? Tak czy inaczej, dlaczego nie stał się pełnoprawnym członkiem zespołu? To samo odnośnie waszego drugiego gitarzysty Lee – dlaczego jest tylko sesyjnym muzykiem? Trochę się rozpisałem, ale to już ostatnie pytanie w tej sprawie – dlaczego koniec końców Ben opuścił zespół i co teraz zamierzacie zrobić??

Zgadza się, grałem zarówno na gitarze, jak i na garach na obydwu naszych płytach. W chwili obecnej stały skład MITHRAS to ja oraz Rayner Coss (bas/wokal) i tak już zostanie. Ben opuścił zespół, ponieważ nie mógł się poświęcić całkowicie muzyce ze względu na swój styl życia i obowiązki rodzinne, tak to określił. Lee jest zajęty swoją własną kapelą, ale także poświęca się MITHRAS, jest on członkiem kapeli, z tym, że po prostu nie nagrywał z nami żadnej płyty, póki co grał tylko na koncertach. W tym momencie robimy sobie długą, konieczną przerwę, po spędzeniu całych 5 lat, niemalże bez przerwy, na robieniu dwóch pierwszych płyt.

ImageRayner nagrał wszystkie partie wokalne na płytę SERENADE – „The Serpents Dance”, odwalił kawał dobrej roboty, choć przyznać tutaj trzeba, że ich muzyka bardzo różni się od tego co robicie w MITHRAS…Co sądzisz o tej płycie, podoba ci się takie granie? Czy uważasz, że to jest death metal? Tak czy inaczej, chciałbym wiedzieć jak w ogóle doszło do tej współpracy i czy było to jednorazowe przedsięwzięcie, czy też może Rayner dołączył do nich stałe? A przy okazji – wiem, że ty również udzielałeś się na boku w THRONE OF NAILS… Czy macie jeszcze jakieś inne projekty?

SERENADE to kapela kolesi z Golden Lake. Poprosili po prostu Raynera, żeby zaśpiewał na ich płycie, na co z chęcią przystał. Podoba mi się ta płyta, a muzykę nazwałbym progresywnym, ekstremalnym metalem, nie powiedziałbym raczej, że jest to death metal. Byłem koncertowym gitarzystą THRONE OF NAILS kilka lat temu, ale opuściłem ich, żeby skupić się na MITHRAS a kilka miesięcy później oni się rozpadli. W tym momencie nie gram w żadnej innej kapeli.

Co jest takiego fascynującego w starożytnym Imperium Rzymskim? Znaczy chodzi mi o to, że niektóre kawałki z waszego debiutu w jakimś stopniu mówią właśnie o tym, to samo zresztą tyczy się waszej nazwy – MITHRAS (nie wspominając nawet o pierwszej nazwie zespołu, czyli IMPERATOR)… Niemniej jednak, z tego co wiem, na nowej płycie nie ma ani słowa o Rzymie, więc tak się zastanawiam czy wrócicie jeszcze kiedyś do tej tematyki?

To jest coś, w co byliśmy bardzo zaangażowani w tamtym okresie, coś co poważnie nas interesowało i przynosiło na myśl w jakimś stopniu na pewno wyolbrzymione, ale za to naprawdę barbarzyńskie obrazy, które chcieliśmy przedstawić za pomocą naszej muzyki. To była bardzo odpowiednia tematyka dla tak barbarzyńskiego albumu. Nasz drugi album nie ma absolutnie nic wspólnego z Rzymem (jak wspomniałeś) i w tym momencie nie jestem pewien czy jeszcze kiedykolwiek wrócimy do tego tematu.

Jak już wspomniałem, pierwsza płyta opowiada o Imperium Rzymskim, ale także o wiekach średnich i dociera aż do czasów współczesnych. „Dwójka” skupia się na tych czasach współczesnych i wybiega także w przyszłość… Więc czy jest jakiś ogólny koncept Waszego zespołu? Na czym on polega? I co dalej z tekstami…??

Cóż, nasze płyty lecą chronologicznie, zaczynając na odległej przeszłości, poprzez czasy obecne na „Forever Advancing… Legions” i kończąc w przyszłości na „Worlds…”. Nasz koncept dotyczy możliwej apokaliptycznej przyszłości rodzaju ludzkiego i będzie to kontynuowane na naszym trzecim albumie.
I to już wszystko co mnie interesowało… Dodaj coś na koniec, jeśli chcesz. Powodzenia w Candlelight, mam nadzieję, że w końcu zajdziecie daleko!!

Dzięki za pytania oraz miłe życzenia, wszyscy zainteresowani zespołem niech wejdą na stronę www.mithras.org.uk i sprawdzą nasze wydawnictwa w Candlelight Records, dzięki!

To wszystko co miał do powiedzenia Leon. Ja dodam od siebie, że widziałem w kilku polskich periodykach reklamy obydwu płyt, więc powinny być dostępne tu i ówdzie. I warto dodać, że zespół znalazł już podobno bardzo szybkiego i sprawnego perkusistę… Chętnie bym się o tym przekonał na żywo…

[Mirek / Atmospheric #12]


Mithras, P.O.Box 3958, Rugby, CV21 9AJ, United Kingdom; www.mithras.org.uk