MONASTERY Shattered Faith `03

Zespół MONASTERY istnieje od zawsze, ale jakiś czas temu popadł w sen, by powrócić na scenę… Kapela z tak długim stażem nie może powrócić z byle czym i tak też jest, bo muzycznie jest to dobry, rasowy kawał thrash metalu, z kobiecym wokalem. Przyznam, że nie mogłem się jakoś przyzwyczaić do tego, ale teraz, po kilku miesiącach, stwierdzam, że doskonale pasuje. Można by rzec, że głos Ani dopełnia całości. Nie jest on przesadnie stylizowany na growl, ani też wyrwany z gotyckiej dziczy, a naturalnie brzmiąca drapieżność wokalu Ani powoduje, że słucha się go z zaciekawieniem. „Shattered Faith” składa się z niewielkiej ilości utworów, dlatego też szybko się kończy. Po pewnym czasie okazuje się, że zna się je wszystkie na pamięć. To z jednej strony dobrze, ale z drugiej chyba niektórych może denerwować ciągłe słuchanie tych samych pięciu kawałków… Mnie czasem to irytuje i z chęcią posłuchałbym czegoś nowego w wykonaniu MONASTERY, co by trwało chociaż pół godziny (to i tak dwa razy dłużej niż „Shattered Faith”). Byłoby wyśmienicie hehe… Mam wrażenie, że tylko dwa kawałki są całkowicie nowe, ale głowy za to nie dam. Po prostu tytuły utworów zawarte na tym materiale powtarzają się z tymi z poprzednich materiałów. A muszę się tu przyznać, że nie znam wcześniejszej twórczości MONASTERY, a czasem korci, gdyż zespół jest przedstawicielem czołówki polskiej sceny thrash sprzed lat, który jednak i teraz zadziwi niejednego niedowiarka. Jedynie utwór „Chryzantemy” będzie wzbudzał kontrowersje, szczególnie u tych twardogłowych, którzy nie mają żadnego poczucia humoru, ale o tym przekonajcie się sami. Dla mnie to świetny numer! [Paweł]


Monastery, Anna Cenajek, monastery@o2.pl; www.monastery.e7.pl / www.myspace.com/monasterypl