MONSTRUM, EFFATHA, BIEGUN ZACHODNI – 21.03.2014, Rzeszów

2014.03.21_monstrumMONSTRUM, EFFATHA, BIEGUN ZACHODNI

21.03.2014, Rzeszów, Klub „Vinyl”

Wiosna w tym roku zawitała do Rzeszowa w iście rockandrollowym akompaniamencie. Wszystko za sprawą koncertu MONSTRUM, najstarszego działającego rzeszowskiego zespołu spod znaku heavy/rock. W tym roku chłopakom stuknie 20 lat, odkąd wzięli się za szarpanie drutów, jednak na jubileuszowy koncert trzeba jeszcze poczekać. Tym razem okazją była promocja ostatniego albumu pod tytułem „Czas”, który ukazał się kilka miesięcy wcześniej. Przed gwiazdą wieczoru mięliśmy przyjemność podziwiać jeszcze dwa inne rzeszowskie zespoły.

Grupa EFFATHA zaprezentowała kilka kawałków utrzymanych w klimatach rock i heavy z tekstami inspirowanymi Biblią. Muzycznie sprawiało to wrażenie luźnej zabawy riffami, która, widać, że sprawia dużą radość członkom zespołu. Publiczność była zadowolona, podobnie jak podczas występu kolejnej grupy BIEGUN ZACHODNI, do niedawna znanej jako ALKOHOMIK. Tym razem mogliśmy podziwiać blues rockowe oraz hardrockowe wariacje spod znaku BLACK SABBATH i tym podobne.

W końcu na scenie zaczęła się instalować gwiazda wieczoru, MONSTRUM. Ciężko mi wygrzebać z pamięci, który to już zaliczony przeze mnie koncert tego zespołu. Za każdym razem MONSTRUM potrafi zaprezentować coś nowego, czy to repertuarowo, czy brzmieniowo. Jedynie energia, z jaką chłopaki grają, nie zmienia się od lat. Żeby nie być gołosłownym: na sam początek poszedł hymn klubu żużlowego z Rzeszowa – „Biało-niebieska jest Stal”. Można śmiało powiedzieć, że to już monstrumowy klasyk, idealna petarda na początek koncertu. Kolejny kawałek, pochodzący z ostatniej płyty, „Czas apokalipsy”, jeszcze przed ukazaniem się krążka zapowiadał się jako koncertowy pewniak. Utwór, za sprawą siarczystego riffu i swojej dynamiki, porządnie potrafi rozbujać i nie inaczej było tym razem. Dalej było już tylko lepiej i ostrzej: z ostatniej płyty poszły utwory „Rock’n’roll” i „Nadzieja” oraz hicior z pierwszej płyty „Wolności smak”. Przy tym utworze ciężko było ustać w miejscu i kto tylko mógł się przedrzeć przez tłum, ruszył pod scenę.

Monstrum_koncert2014.1

Trzeba przyznać, że setlista była ułożona w ciekawy sposób, tak, że kawałki z najnowszej płyty były poprzeplatane albo coverami, albo starymi klasykami z repertuaru MONSTRUM. I tak mogliśmy usłyszeć np. „Ostatni tabor” w monstrumowej wersji. Bardzo dobrze wypadły też znane z pierwszej płyty „Bramy świata” oraz z ostatniej: „Cela” i „Ikar”. „Cela” osobiście bardzo zajeżdża mi katowskim klimatem, zarówno w tekście, jak i w muzyce gdzieś tam pobrzmiewają echa Romana i spółki. Następnie usłyszeliśmy energetyczną quasi-balladę „Opuszczony raj”, jeden z najlepszych kawałków z ostatniej płyty „Czas”. W koncertowej wersji brzmi świetnie, a jeszcze potężniej pewnie mogłaby zabrzmieć już tylko z trzecią gitarą. Zespół zaserwował jeszcze szlagier z pierwsze płyty „Metalowy miecz” oraz dwa monumentalne utwory z drugiej: „VIII Dzień tygodnia” oraz „List”. Po drodze usłyszeliśmy też nieśmiertelne „To były piękne dni” z repertuaru Haliny Kubickiej. W rzeczywistości melodia znana jest na całym świecie i wielu już teraz ma problem z określeniem rzeczywistego autora/ów tego hitu.

 Monstrum_koncert2014.2 Monstrum_koncert2014.3 Monstrum_koncert2014.4

Ciekawie sprawa się ma z repertuarem z promowanej właśnie płyty „Czas”. MONSTRUM zagrał prawie cały materiał, bo oprócz wymienionych utworów były jeszcze: „Nadzieja”, harleyowy hymn – „Szankiel”, „Kłamstwo i fałsz” oraz „W krainie wilczych praw”. Świadczy to o jednym: zespół jest dumny ze swojego najnowszego dzieła, a utwory są na tyle dobre, że można je zagrać obok starych, dobrze znanych hitów i brzmią dobrze.

Monstrum_koncert2014.5.jpg

Jak zawsze na koniec pozostał pewien niedosyt i spokojnie jeszcze kilka utworów zespół mógł zagrać. Jednak po bisach klamka zapadła i to był koniec.

Podsumowując całą imprezę, należy podkreślić ciekawy repertuar oraz świetny kontakt zespołu z publicznością. MONSTRUM zaprezentował się z jak najlepszej strony, chociaż najstarsi fani z chęcią usłyszeliby trochę wykopalisk w rodzaju „Po drugiej stronie lustra” lub „O co pyta śmierć”. Sama widownia też nie dała plamy, do Rzeszowa zawitali fani z różnych zakątków kraju. No i sam wiek widzów daje trochę do myślenia. Gimnazjum i liceum spite pierwszym wiosennym winkiem grzecznie spało w łóżeczkach. Na koncercie zaś bawili się wszyscy ceniący świetną zabawę w rockandrollowych klimatach. Czekamy na następny koncert!

[Korbolkatus, fot. Sylwia Ł.]