MONSTRUM: Muzyka to nie zawody sportowe

Monstrum_logo.czarne21 grudnia 2012 już niedługo. Dla niektórych najbliższe dni to czas oczekiwania na koniec świata. Dla mnie jest to „Czas” rzeszowskiego zespołu MONSTRUM, który w pierwszej połowie roku 2013 uraczy nas swoją czwartą płytą. O nagrywaniu nowego albumu, zmianach w składzie grupy oraz o „szlajaniu się po polskich landach” rozmawiałem z wokalistą Mariuszem Waltosiem oraz gitarzystą Wacławem Dudkiem.

Na wstępie chcę Wam pogratulować i złożyć życzenia: w tym roku grupie MONSTRUM stuknęła „osiemnastka”, dlatego jest co świętować i można to nawet legalnie „oblać”;-).

Mariusz: Dzięki za życzenia. Pełnoletność stuknęła nam drugi raz w życiu, co jest konkretnym powodem, by pyknąć parę kropli „wody święconej”.

monstrum_czasWydanie czwartej płyty MONSTRUM, zatytułowanej „Czas”, zbliża się wielkimi krokami. Wiem, że nowy materiał nagraliście jakiś czas temu, macie już projekt okładki i szukacie wydawcy. Dlaczego zespół z taką renomą i dorobkiem musi się martwić o wydawcę? To oni powinni zabiegać, żeby jedną z nielicznych prawdziwych heavy metalowych grup w Polsce mieć pod swoimi skrzydłami.

Mariusz: Na razie możemy powiedzieć tyle, co wiemy. Płyta będzie miała tytuł „Czas”. Znajdzie się na niej 11 rockandrollowych utworów, których część można już posłuchać w sieci. Reszta, czyli: kto, kiedy i jak wyda ten materiał, to jedna wielka niewiadoma. Sami już nie możemy się doczekać dnia, w którym w pełni zaprezentujemy kolejną płytę, ale żyjemy, gdzie żyjemy i trzeba nauczyć się cierpliwości. Czas, kiedy wytwórnie zabiegały o zespoły, niestety chyba bezpowrotnie przeminął. Na pewno w tym rodzaju muzyki. Może w bardziej komercyjnych gatunkach jest inaczej, ale z szeroko pojętym rockiem tak właśnie jest. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie poznamy konkrety i będziemy mogli oficjalnie o tym poinformować.

monstrum_imperium.zapomnieniaWasz poprzedni album „Imperium zapomnienia” zawiera 10 bardzo zróżnicowanych, mocnych i ciekawych kawałków. Dla mnie jednym z wyróżniających się jest „Czerwona śmierć”. Czy już wybraliście jakiś utwór na Wasz kolejny koncertowy (i nie tylko) przebój?

Mariusz: Wiesz, to nie nam oceniać i decydować o tym, co będzie naszym przebojem. Robią to słuchacze. Nigdy nie kreujemy jakiegoś utworu na siłę, aby stał się popularny. To wszystko musi wyjść naturalnie, tak samo, jak w naturalny sposób tworzymy te utwory. Matematykę muzyczną pozostawiamy innym. Cieszy fakt, że każdy znajduje coś dla siebie. Tobie podoba się „Czerwona Śmierć”, a innym coś innego. Wiadomo, że najlepiej, jakby każdy utwór stawał się przebojem, ale póki co, jesteśmy zadowoleni z tego, co jest.

Jeszcze pytanie odnośnie nadchodzącej płyty: jak wyglądało komponowanie i nagrywanie utworów oraz czy mieliście dużo pomysłów przed wejściem do studia?

Mariusz: Tak jak wspomniałem wcześniej, utwory tworzymy w sposób naturalny i spontaniczny. Wtedy najszczerzej udaje się nam przekazać to, co w nas gra. Wchodząc do studia materiał był praktycznie ukończony. Wiadomo, że w studiu nanosi się drobne korekty aranżacyjne, ale ten podstawowy szkielet utworu jest przygotowany. Nagrywanie poszło sprawnie, chociaż trochę przeciągnęło się w czasie, ze względu na to, że są w życiu rzeczy, które trzeba wykonywać w pierwszej kolejności. Dopiero później jest czas na hobby. Całość nagrywaliśmy w studiu naszego perkusisty, więc mogliśmy sobie na takie rozwiązania pozwolić.

monstrum_viii.dzien.tygodniaPytam o proces komponowania i nagrywania, ponieważ niedługo po premierze ostatniego albumu z MONSTRUM odeszło trzech gitarzystów: Jacek Mazurek, Marcin Habaj i Damian Zając. Z czego dwaj ostatni nagrywali i komponowali nie tylko ostatni album, ale też „VIII Dzień Tygodnia” oraz „Za horyzontem ciszy”. Czy rozstanie tych muzyków z zespołem było konieczne?

Mariusz: Aby móc realizować pomysły, musisz mieć zespół, który się rozumie, a tego w ostatnim okresie w MONSTRUM brakowało. Może na zewnątrz tego nie było widać, ale tak właśnie było. Pytasz, czy konieczna była wymiana składu? Widocznie konieczna, skoro do niej doszło. O szczegółach nie mówię, bo nie mam w zwyczaju opowiadania o rzeczach, o których się publicznie nie mówi. Nie jestem politykiem, więc mogę tylko powiedzieć, że nic się nie dzieje na tym świecie bez przyczyny. Co do tworzenia utworów, to nie mamy deficytu. Są pomysły, chęci i atmosfera do komponowania.


Obecnie w MONSTRUM grają nowi-starzy gitarzyści: Wacław Dudek oraz Paweł Guzek. Jak czują się oni z powrotem w zespole? Co porabialiście, kiedy nie było Was w składzie MONSTRUM?

Wacek: Jeśli chodzi o mój powrót do MONSTRUM, to w dużej mierze zawdzięczam go propozycji złożonej przez Mariusza. To on też zapytał mnie o człowieka na drugie wiosło, który kąsa fabułkę gry w tak grubiańskim, szorstkim i dzikim bandzie. Poleciłem Pawła, ponieważ uznałem, że koleś zna się na rzeczy (grał z nami na początku i nie był po matematyce). Po mojej rezygnacji grania w MONSTRUM w 2009 roku, założyłem z byłymi muzykami grupy (Tomasz Guzek – bas, Wojciech Bartnik – bębny) projekt muzyczny o nazwie SZANKIEL BAND. Stanowiliśmy trio, tworząc tylko muzykę instrumentalną. Tak więc w chwili obecnej łoję na dwa baty w dwóch bandach, próbując ogarnąć to wszystko i ciesząc się z rock and rolla.

Wracając jeszcze do poprzedniej płyty „Imperium zapomnienia” – jaki mieliście odzew na nią ze strony słuchaczy, fanów, recenzentów?

Mariusz: Jak przy każdym krążku były pozytywne, jak i negatywne. My podchodzimy do recenzji w ten sposób, że o gustach się nie dyskutuje. Po prostu jednemu płyta się podoba, a drugiemu nie i tyle. Oby tych pierwszych było jak najwięcej. Tak samo na pewno będzie z kolejnym albumem. Z doświadczenia wiemy, że z każdą płytą zespół traci część fanów, ale i pozyskuje grono nowych. Najważniejsze, by fani byli fanami ze względu na muzykę, a nie przez to, że zna się któregoś z członków zespołu, bo i takich „fanów” MONSTRUM miał.

Ostatnio nie mogłem znaleźć albumu „Imperium zapomnienia” w sklepach muzycznych. Czyżby nakład się wyprzedał? Jeżeli tak, to świetnie. Śledzicie jakoś jego sprzedaż?

Mariusz: Część płyt sprzedawaliśmy sami, część rozprowadzał wydawca, którego pozdrawiamy przy okazji (trzymaj się, Paweł!). Z tego, co się orientuję, to płyty u wydawcy są jeszcze dostępne. Właśnie dlatego czekamy tak długo z wydaniem kolejnego krążka, ponieważ chcemy, aby wytwórnia zajęła się dystrybucją, czego brakowało przy poprzednim albumie. Wiesz, pewnie i bylibyśmy w stanie wydać sobie płytę sami, tylko pytanie, co później? Bez promocji i dystrybucji skazywalibyśmy się od razu na straconą pozycję, a tego przecież nie chcemy.

monstrum_za.horyzontem.ciszySwoją drogą to „VIII Dzień tygodnia” i „Za horyzontem ciszy” też już dawno są wyprzedane. Można je dostać tylko z drugiej ręki. A szkoda, bo zapotrzebowanie na Waszą muzykę jest ogromne. Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać reedycji poprzednich albumów MONSTRUM? Myśleliście już o tym? Jeżeli tak lub nie, to dlaczego?

Mariusz: Tak, wiemy. Spływają zapytania o te płyty, ale to nie jest takie proste. Wszystko jak zwykle rozchodzi się o pieniądze, bo są to dosyć duże koszty Na pewno jeżeliby się znalazły fundusze, to zdecydowalibyśmy się to zrobić. Póki co nie zanosi się na taki ruch.

Tak naprawdę to wszystkie albumy MONSTRUM powinny się ukazać jako wydania winylowe. Piękne, potężne koperty i okładki oraz brzmienie z czarnego (albo kolorowego) krążka – to jest to, co się heavy metalowi należy, a metalowi w Waszym wydaniu tym bardziej. Co sądzicie o takim pomyśle?

Mariusz: Oczywiście, że fajnie by było mieć tego rodzaju płyty, bo sami mamy sentyment do takich rzeczy. Jak zaczynaliśmy przygodę z muzyką, to tylko takie nośniki były dostępne. Jeżeli znalazłby się wydawca, który wydałby nasze płyty w taki sposób, na pewno miałby od nas zielone światło.

Odnośnie starych czasów, to na You Tube jest zamieszczona bardzo fajna składanka różnych ujęć video z Waszej historii zatytułowana „MONSTRUM – Ten years”. W tym roku mija 18 lat Waszej działalności, więc może podobny obraz mógłby uczcić Waszą „pełnoletność”?

Mariusz: Mamy trochę takich nagrań, które po latach ogląda się z wielkim wzruszeniem. Fajnie, jak możesz je pokazać dzieciakowi, aby zobaczyło, jak ojciec szlajał się po polskich landach, jak był młody:-) i nie przećpał czy przepił młodych lat, tylko robił coś konstruktywnego.

monstrum_live1

Jaka jest szansa, że wydacie w końcu koncertowe DVD? A jeżeli nie DVD, to może chociaż zwykły album live

Mariusz: Myślę, że na koncert lepiej przyjść i posłuchać na żywo, bo emocji nie da się zarejestrować. Słyszałem ostatnio rozmowę młodych ludzi, w ktorej jeden do drugiego mówił, że na koncert nie idzie, bo szkoda mu kasy. Włączy sobie You Tube i będzie miał prawie to samo. Także może lepiej nie dawać słuchaczowi wszystkiego na tacy, pod nos. Tak na poważnie, to nie zastanawialiśmy się teraz nad tym.

Gracie teraz mało koncertów, w porównaniu z poprzednimi latami jest ich niewiele. Czy macie duże wymagania, gdy ktoś chce zaprosić Was na koncert?

Mariusz: Jak grasz za free albo za przysłowiową czapkę śliwek, to ofert do zagrania masz tyle, że ciężko by znaleźć wolny termin. Natomiast jak chcesz racjonalnego podziału zysków, to już pojawiają się przeszkody. Szkoda, że coraz mniej jest miejsc, gdzie właściciele klubów wiedzą, jak sprawy się mają i potrafią uszanować zespół oraz odpowiednio to nagrodzić. Nasze wymagania nie są wcale wygórowane. Wręcz przeciwnie. Czasem aż wstyd, że właściciele żałują tak małych kwot. Jakbym zdradził, o jakie kwoty chodzi, to większość by padła ze śmiechu, ale z powodu tajemnicy i podpisywanych umów nie możemy podawać szczegółów.

Mieliście wystąpić na rzeszowskich juwenaliach, ale Wasz koncert odwołano. Dlaczego? Czy często zdarzają się Wam nieodpowiedzialni organizatorzy lub słabe warunki?

Mariusz: No właśnie w tym przypadku nie chodziło o finanse, bo byliśmy jednym z najmniej zarabiających zespołów. Tylko ktoś chciał zrobić wałek i to mu się udało, bo odwołali jeszcze koncerty innych kapel. Po prostu nadużyli zaufania menadżerów, przygotowali umowy, które zostały podpisane przez zespoły, ale nie odesłali zwrotów, by nie było dowodów na zawarcie umowy. Łatwy temat na skasowanie transakcji. Nie chce być niemiły, ale tego typu organizatorami to powinno się zająć CBA albo prokurator. Zresztą szkoda o tym mówić, bo krew człowieka zalewa, że nawet na takim poziomie ludzie potrafią oszukać innych, nawet na swoim podwórku.

monstrum_live2

Jeżeli chodzi o Wasze koncerty, to występ 4. grudnia 2010 r. w Rzeszowie razem z Romanem Kostrzewskim był mistrzowski. Najlepsze hiciory, następnie część akustyczna, przyłączenie się na scenie dawnych muzyków, a na koniec sam Roman Kostrzewski. Jak wrażenia po tym koncercie? No i co sprawiło, że zaserwowaliście wtedy aż dwa razy „Łzę dla cieniów minionych”?

Mariusz: Ten koncert kosztował nas bardzo dużo pracy, jeżeli chodzi o przygotowania, więc tym bardziej cieszy fakt, że się podobało. Jeżeli chodzi o Romana, to temat wyglądał tak, że nagrywał płytę „Biało – Czarna” w studiu naszego perkusisty Przemka. A my właśnie tam przygotowaliśmy się wieczorami do koncertu. Któregoś dnia przyszedł Roman i wpadliśmy na pomysł, żeby zaśpiewał z nami jakiś nasz numer, jednak stwierdził, że „wpadł w poślizg i najlepiej będzie jak zagramy KATa i On też:-)”. I tak poszło. A że ludziom na koncercie ten numer się podobał, to poleciał dwa razy.

Jeżeli chodzi o teksty w muzyce metlaowej, to Kostrzewski wyznaczył dzięki nim pewne niedoścignione wzorce. Uwielbiany, wyśmiewany, ale na pewno odważny i niepowtarzalny. Wasze teksty również wyróżniają się w polskim metalu, chociażby tym, że są zaśpiewane po polsku i są o czymś! Ze swojej strony składam Wam wyrazy uznania. Niestety w muzyce dalej obowiązuje zasada: nie masz nic do powiedzenia – zaśpiewaj to po angielsku i jakoś to będzie. Jaki jest Wasz stosunek do tekstów? Czy zdarzyło się, że w dyskografii MONSTRUM pojawiły się nie Twoje teksty? I jeszcze jedno: zapewnijcie mnie, że MONSTRUM pozostanie zespołem śpiewającym po polsku!!!

Mariusz: Dziękuję za słowa uznania. Możesz być pewny, że teksty MONSTRUM zawsze będą po polsku. Ich charakter pozostaje bez zmian, gdyż tekstami zawsze zajmuję się osobiście. W historii zespołu pojawiły się dwa teksty, których nie byłem autorem, lecz modyfikatorem, jeżeli mogę tak to nazwać. Pierwszy to „Krzyż”, którego autorem jest nasz kolega Grzegorz Kret, a drugi to „Biało-niebieska jest Stal…”, czyli hymn żużlowców, napisany przez kibiców w ramach ogłoszonego konkursu.

A czy macie świadomość, że grono Waszych fanów z zagranicy mogłoby się powiększyć właśnie przez angielskie teksty? Czy mieliście lub macie jakieś plany z wydawaniem, koncertowaniem zagranicą?

Mariusz: Wychodzimy z założenia, że najpierw lepiej narobić bałaganu u siebie na wsi, a dopiero później pchać się dalej. Wiesz, można robić karierę na zachodzie nie śpiewając w języku angielskim. Są przecież takie zespoły, jak chociażby rosyjska ARIA i powiem szczerze. nie wyobrażam sobie słuchać tej kapeli w wersji anglojęzycznej. Na razie zostajemy przy starym rozwiązaniu.

Wydaje mi się, że przez piosenkę o papieżu czyli „21:37” niektórzy słuchacze mający klapki na oczach i uszach skreślili Was jako zespół metalowy. Z drugiej strony nawet jeżeli ktoś słuchający innej muzyki miałby docenić ten utwór, to i tak może być wtedy przeszkodą etykieta zespołu heavy metalowego. Czy macie czasami wrażenie, że te wszystkie „łatki”, „szufladki” w muzyce nie są dla niej zbyt dobre?

Mariusz: Prawda jest taka, że jak ktoś chce ci dowalić, to znajdzie kija i żebyś nie wiem, w jaki sposób próbował tłumaczyć, to nie zmienisz jego myślenia. W dużej mierze ludzie odbierają to w taki sposób, jak mówisz, ale robiąc ten utwór zespół chciał oddać cześć nie papieżowi (najwyższemu zwierzchnikowi w hierarchii władzy katolickiej), ale Wielkiemu Człowiekowi, a przede wszystkim Polakowi, który w dużej mierze przyczynił się do obalenia komunizmu. Dorabianie, jak to nazywasz, „łatek” zdecydowanie szkodzi w rozwoju ludzi, zarówno muzycznym, jak i intelektualnym.

Powiedzcie mi, jak widzicie swoje miejsce w polskim metalu? Co zrobicie, aby zdetronizować upadłego KATa oraz słabnące TSA i aby zająć ich miejsce najlepszego zespołu heavy metalowego w Polsce?:-)

Mariusz: Zespoły, które wymieniłeś, to ikony polskiej sceny metalowej. Ich się nie da zastąpić, nawet o tym nie myśleliśmy. Dla nas największym wyróżnieniem jest to, że mogliśmy stanąć na jednych deskach z takimi zespołami, które ukształtowały nasze gusta muzyczne i za to jesteśmy im wdzięczni. Nie traktujemy muzyki jak zawodów sportowych.

monstrum_live3

Spośród wielu rzeszowskich zespołów z lat 90-tych MONSTRUM zrobiło największą karierę. Niestety nie ma już takich grup jak ASTAROT czy SAGITTARIUS. Czy wspominacie czasami „stare, dobre czasy”? Może powinienem powiedzieć: „przedinternetowe czasy”, bo chyba wraz z jego rozwojem wiele się zmieniło, również w muzyce metalowej…

Mariusz: No tak, Internet bardzo pomaga w promocji, ale z drugiej strony strasznie szkodzi. Miło się wspomina tamte czasy, szkoda tylko, że bezpowrotnie przeminęły, jak każdy etap w naszym życiu. Jedynym plusem w tym wszystkim jest to, że nikt nie odbierze nam wspomnień.

Jeszcze jakiś czas temu działał Wasz fan-club zorganizowany przez fanów ze Stalowej Woli. Niestety to się skończyło. Czy wiecie o okolicznościach zaprzestania ich działalności? Czy planujecie stworzyć jakieś forum dla Waszych słuchaczy na stronie internetowej?

Mariusz: A wiesz, że nawet nie myślałem nad tym. Może przez to fan-club zdechł, że jako fora teraz wykorzystuje się portale społecznościowe? Dla nas najlepszym sposobem kontaktu z fanami są rozmowy przed czy po koncertach.

Odnośnie fanów: czy dostajecie mejle, zapytania odnośnie Waszej działalności, koncertów, planów?

Mariusz: Tak, zdarzają się takie pytania, pozdrowienia, ale tak jak wspomniałem, głownie wszystko odbywa się przez portale społecznościowe

Czyli masz do nich raczej pozytywne nastawienie? Według mnie to iluzoryczne wrażenie posiadania „przyjaciół” i poczucie bycia częścią pewnej internetowej społeczności odsuwa nas coraz dalej od rzeczywistości. Może to przesadzone i nie będzie tak źle, że ludzie już nie będą ze sobą rozmawiać, tylko wysyłać prywatne wiadomości?:-)

Mariusz: Dlatego na ile możemy, to próbujmy ograniczać tego typu rozmowy elektroniczne. Zauważyłem, że dużo ludzi wykorzystuje takie rozwiązania, bo jest to wygodniejsze, ale też przez to, że czują się pewniej ze względu na anonimowość. Miejmy nadzieje, że ludzie nie zapomną o tym, żeby ze sobą normalnie rozmawiać. Jeżeli tak się stanie, to pewnie dojdzie nawet do tego, że zaczną uprawiać sex elektroniczny, co byłoby totalną oznaką upośledzenia społeczeństwa.

monstrum_Wacek.JogaW takim razie jak spędzacie wolny czas poza MONSTRUM?

Mariusz: Na pewno większość, która ma już rodziny, poświęca czas właśnie im. Ja ostatnio nie mam w ogóle wolnego czasu i jeśli czytam, to tylko notatki potrzebne na zaliczenie egzaminów. Nie wiem, czy mam streszczać wykład np. z wyższych harmonicznych występujących w sieciach elektrycznych???:-)

Wacek: W wolnych chwilach od rock and rolla to siedzimy w pracy. A w wolnych chwilach od pracy siedzimy w garażach i ulepszamy swoje szybkie „szankle”, by doprowadzały nas szczęśliwie do celu swych podróży. Ostatnimi czasy moimi zainteresowaniami, jeśli chodzi o lektury, są opowiadania, biografie, fakty z historii Polski z okresu II wojny światowej i jej zakończenia. Dosyć głęboko wciągnął mnie temat żołnierzy wyklętych (NSZ), o których dopiero od jakiegoś czasu można się co nieco dowiedzieć, czy to ze stron poświęconych tej tematyce, czy programów TV, których ciągle jest mało. Lubię też poczytać sobie w wolnym czasie opowiadania Marka Hłaski, które to pozycje polecił mi Paweł (Joga), za co jestem mu bardzo wdzięczny.

Słuchacie jeszcze takich staroci jak IRON MAIDEN i JUDAS PRIEST, czy już Wam się nie chce?

Mariusz: Oczywiście, że słuchamy klasyki. To są nieśmiertelne utwory, niczym biblia dla chrześcijan, ale również zdarzy się posłuchać coś lżejszego np. BFF:-).

A słuchaliście ostatnio jakieś nowe płyty lub jakiś zespół zwrócił Waszą uwagę? Czy orientujecie się, co na bieżąco dzieje się na heavy metalowym podwórku?

Mariusz: Nie wiem, jak inni, ale ja to nie wiem w ogóle, co się dzieje i nie ze względu na to, że jestem grubianinem i mało mnie to obchodzi, ale po prostu brakuje mi czasu. Obiecuję, że nadrobię zaległości na emeryturze, oczywiście jak dożyje.

Obyśmy wszyscy dożyli:-). Na koniec powiedzcie, jakie macie najbliższe plany? Dziękuję za rozmowę.

Mariusz: Jeżeli chodzi o najbliższy czas, to priorytetem jest wydanie i promocja czwartej płyty. Pozdrawiamy wszystkich fanów rock and rolla i do zobaczenia na koncertach.

[Korbolkatus]