MONUMENT Rock The Night `12

Gdy tylko wcisnąłem play na odtwarzaczu, a z głośników popłynęły pierwsze takty tytułowego utworu, na mojej twarzy zagościł uśmiech, a ścianami mojego pokoju wstrząsnął heavy metalowy grzmot. Nie pozostało mi nic innego, jak posłuchać tych pięciu utworów, które na EPkę „Rock The Night” przygotował angielski zespół MONUMENT. Aby nie pominąć spraw biograficznych, muszę nadmienić, że ten młody zespół tworzą znani już na scenie metalowej muzycy, którzy opuścili swoje macierzyste formacje i postanowili połączyć swe siły, aby zaprezentować światu nowocześnie wyprodukowany, ale mocno zakorzeniony w latach 80-tych british heavy metal. Pięcioosobowy skład grupy to dwóch gitarzystów, basista znany z groove metalowego angielskiego zespołu BIOMECHANICAL, grający na perkusji Matt C. oraz najbardziej chyba znany członek zespołu, wokalista Peter Ellis, który przewinął się przez początkowy skład WHITE WIZZARD – kapeli, która chciała wskrześić old schoolowy heavy metal na amerykańskiej ziemi. Teraz panowie postanowili zrobić to samo w kolebce NWOBHM, angielskim Londynie. EPka „Rock The Night” zawiera pięć utworów, szybkich, agresywnych, kipiących testosteronem i na odległośc śmierdzących dokananiami JUDAS PRIEST, IRON MAIDEN czy SAXON. Czysty, brytyjski, klasyczny heavy metal w starym stylu. Nie znajdziemy tu awangardowych rozwiązań rytmicznych czy innych udziwnień. Panowie mówią wprost, że chodziło o wskrzeszenie ducha starego, dobrego heavy metalowego grania opartego na perkusyjnej galopadzie i zakorzenionych w dobrych melodiach kompozycjach. I właśnie to dostajemy na tej 23-minutowej EPce. Gitary tną powietrze z szybkością światłą, perkusja i bas niewiele im ustępują, a całość spina nie byle jaki głos wokalisty. Peter Ellis ma się czym pochwalić, jego barwa przypomina połączenie Roba Halforda i Ozziego Osbourna z lat 80-tych, potrafi wydać z siebie falsetowe dźwięki kruszące pokale z piwem:-). Takie utwory jak „Fatal Attack” czy „Carry On” ukazują kunszt kapeli w całej okazałośći. Słuchając kolejnych utworów ma się to uczucie, że wszystko tu pasuje jak ulał, a muzycy naprawdę lubią to, co grają, co przekłada się na radość grania, co z kolei wyzwala u słuchacza również pozytywne emocje. Kompozycje mają strukturę piosenek, mamy zwrotkę-refren, obowiązkiem są partie gitar solowych, które wygrywają świetne melodie. Panowie z MONUMENT zaczarowali swoimi riffami nawet nowy nabytek swoich idoli z JUDAS PRIEST – gitarzystę Richie Faulknera, który zagrał gościnne solo w utworze tytułowym. Produkcja materiału jest krytaliczna. Ma w sobię heavy metalową moc, selektywność wszystkich instrumentów, po prostu ma kopa i nie sposób nie machać głową lub choćby przytupać nogą do rytmu. MONUMENT czerpie garściami z lat 80-tych, gdy gatunek NWOBHM jaśniał pełnym blaskiem. W swoim magicznym kotle panowie mieszają wpływy z całego nurtu brytyjskiego heavy metalu: harmonie i gitarowe galopady a`la IRON MAIDEN, riffowanie JUDAS PRIEST, popisy gitarzystów czy też wysokie zaśpiewy wokalisty. Klasyka. Ale „Rock The Night” mimo wszystko brzmi świeżo, daje kopa, ma to coś w sobie, że słuchając czujesz szczerość intencji autorów muzyki. I taką właśnie magię wyzwala. Nie jest to album przełomowy, przekraczający jakieś granice czy awangardowy, nic z tych rzeczy. To czysty hołd złożony dla pradawnych Bogów Heavy Metalowego Brytyjskiego Imperium, zagrany w klasycznym stylu, zachowujący czy raczej kontynujący spuściznę lat 80-tych z szacunkiem dla legend, zagrany na najwyższym poziomie. EPka „Rock The Night” to ukłon dla gigantów sceny, jak i przypomnienie oraz próba zainteresowania młodzieży klasycznym okresem w muzyce metalowej, a dla wszystkich fanów JUDAS PRIEST i IRON MAIDEN świetna interpretacja i rozrywka. Album idealny na rozpoczęcie sobotniej imprezy. [darkuss3]

Monument, www.myspace.com/planetmonument, www.facebook.com/monumentuk?sk=app_2405167945, www.reverbnation.com/planetmonument