MOONSPELL, DAGOBA, JADED STAR – 28.10.2015, Kraków

2015.10.28_moonspellMOONSPELL, DAGOBA, JADED STAR
28.10.2015, Kraków, „Fabryka”

MOONSPELL kolejny raz odwiedził Kraków. Dzięki uprzejmości Knock Out Productions udało mi się ten występ zobaczyć na własne oczy, także jeśli macie ochotę, zapraszam na koncertową relację…
Cóż, trochę człowiek się starzeje, obowiązki kierowcy nie pozwoliły zamoczyć warg w plastikowym kubku z piwem, a może to już po prostu starcza wygoda nie pozwala wrócić do domu autobusem? Przed klubem jak zwykle spotkałem tę samą co zwykle grupę życiowych nieudaczników zbierających na „bilet na koncert” (zamiast przyznać otwarcie, że na wódkę), aż dziwne, że niektórzy tę patologię sponsorują? Oj, należałby się co poniektórym solidny kop w dupę, ale jak lubią dzielić się z „potrzebującymi inaczej”, to w końcu ich sprawa.

Do „Fabryki” dostaliśmy się gładko, szybko i bezboleśnie. Chwilę później ze sceny zaatakował już pierwszych słuchaczy JADED STAR, zespół, którego nigdy wcześniej nie słyszałem. Muszę przyznać, że ta grupa kupiła mnie w 80%, cały w końcu się nie sprzedam byle komu hehe. Muzycy są już nie najmłodsi i doświadczenie mają. Podobało mi się, że grają z jajami (nawet wokalistka), nie bali się swojej roli. Publiczność przyjęła ich ciepło. Zasłużyli na gromkie brawa, nie oszczędzali się. Świetny sceniczny ruch, energiczne kompozycje, dobre jak na support brzmienie (według mnie o wiele lepsze od DAGOBA) i przede wszystkim było bardziej klimatycznie, tak pod MOONSPELL. Może kiedyś z ich twórczością zapoznam się na dłużej, kto wie…

2015.10.28 Jaded Star (8)

Tymczasem szybka instalacja i na scenie pojawia się DAGOBA. Brawa dla organizatora! Naprawdę wszystko szło iście diabelsko perfekcyjnie, żadnych obsuw. Co do tej drugiej kapeli, kiedyś, kilka lat temu znajomy nagrał mi to i owo tej załogi, ale nie weszło mi to tam, gdzie trzeba, nie moja bajka. Zespół zupełnie nie pasował do JADED STAR i gwiazdy wieczoru. Było trochę topornie, płasko i zachowawczo. Niemniej jednak goście wiedzą, po co trzymają instrumenty w rękach. Odliczałem utwory do występu Portugalczyków…

2015.10.28 Dagoba (10)

Przed MOONSPELL krótka przerwa techniczna, piwko, fajka, kibel, pizza, co kto woli. Rzuciłem okiem po sali: towarzystwo 30+, a niektórzy nawet nieco ponad 40, czas leci. Hmm przypomniało mi się jak kolega z klasy pożyczył mi „Irreligious”. Zasłuchiwałem się wtedy w „Opium”. Na znak jedności z MOONSPELL na plecaku wojskowym i kolorowym piórniku z ważką nagryzmoliłem stare logo MOONSPELL, a w toalecie blisko gabinetu dyrektora szkoły podstawowej również wyciosałem logo nad zbiornikiem z wodą hehe, sprawca nie został wykryty. Tymczasem w „Fabryce” gdzieś tam mignął mi Kerim Lechner (SEPTICFLESH), później Krzysztof Wójcik z FORGOTTEN SOULS (kiedyś grali „Alma Mater” na koncertach – był szał). Znajomych właściwie brak, za dużo koncertów, za małe pensje i proza życia, ale nie patrzmy pesymistycznie, wszak już słychać „Love You To Death” TYPE O NEGATIVE, wszyscy wracają do sali głównej, a na krótko po tym znakomitym utworze możemy podziwiać Portugalczyków.

2015.10.28 Moonspell (8)

Fernando w doskonałej formie, widać, kto gra tutaj pierwsze skrzypce. Wiek odcisnął już na nim swoje piętno, ale mówią, że wampiry żyją wiecznie, więc możemy być o MOONSPELL spokojni. Sporo się nagadał, właściwie widać, że tak jak dla Polski MOONSPELL jest bardzo ważny, tak i dla samych muzyków powrót do nas jest równie sentymentalnym wydarzeniem. Przyjęcie mieli bardzo entuzjastyczne, a ja cóż będę Was czarował. Największe ciary na plecach miałem przy utworach z „Irreligious” („Opium”, „Full Moon Madness”, „Awake”) oraz przy niesamowitym „Wolfheart” („Ataegina”, „Vampiria”, „Alma Mater”). Magia tamtych czasów, wspomnień udzieliła się.

Koncert od strony organizacyjnej, a także muzycznej uważam za bardzo udany. Do następnego!

[Sabian, fot. Marzena]