MORBID VISION Visions of the Morbid Rites / Demonstration of Force 92/91 `14

Podczas słuchania pięknie wydanych reedycji materiałów MORBID VISION, „Visions of the Morbid Rites / Demonstration of Force 92/91”, zająłem się czytaniem całkiem współczesnych recenzji tego CD. W przypadku materiału, który miał swój czas, aby zaistnieć dwadzieścia parę lat temu, nie da się nie nawiązać do tamtych czasów i zastosować odniesień wszelkiej maści, ale postanowiłem dla odmiany dobrać się do tej płyty od nieco innej strony. Pamiętam nadal kilka riffów z „Visons of the Morbid Rites” wydanego sto lat temu przez Barona, których słuchałem na jakiejś kopiowanej kasecie. Wówczas taka konkretnie zagrana, potężna muzyka była wydarzeniem samym w sobie. Jeszcze kilka lat później oficjalne, profesjonalne wydania polskiego metalu były przez metalowych zboczeńców, jak na przykład mnie, hucznie świętowane. Mnie zespół MORBID VISION, obok kilku dziwnie dziś może brzmiących nazw jak DARK OPERA czy NECROPHIL, utkwił w pamięci. Pewnie za sprawą tych kilku zapamiętanych riffów. Ale miało być z innej strony, więc wypada napisać, jak ten stary materiał może być dziś odebrany. Przesłuchany pokątnie i całkiem przypadkowo mógłby być uznany za próbę odtworzenia old scholowego grania i to próbę zwieńczoną sukcesem. Niemniej nie wiem, czy w obecnej dobie rozmiękczenia, rozleniwienia i pogoni za kasą, takie charakterystyczne dla rodzącego się w bólach death/thrash i to zagranego w PRL-owakich warunkach kawałka metalu śmierci byłoby możliwe? Liczę po cichu na powrót czasów, gdy pasja i chęć grania metalu przewyższała pragnienia mniej wzniosłe, o których wspomniałem parę linijek wcześniej. Bez całej otoczki związanej z reedycją, kolekcjonerskim wydaniem „Visions of the Morbid Rites / Demonstration of Force 92/91”, muzyka MORBID VISION jak dla mnie również dziś doskonale się broni i bardziej niż daje radę. W sumie nie widzę wielkich różnic stylizacyjnych, ani czysto muzycznych w obu zawartych na płycie materiałach, ja nieodparcie słyszę tu dziś, jak i kiedyś, starą SEPULTURĘ z dwóch pierwszych albumów. Na pewno jest to spojrzenie stronnicze i nieobiektywne, gdyż przez sporo czasu katowałem swój umysł tymi materiałami i to na tyle długo, by po zajechaniu zgrywanych kaset przerzucić się kilka lat później na wydania tych genialnych płyt na CD. Nie wieje tu zbytnio oryginalnością, MORBID VISION nie był zespołem odkrywczym, niemniej w death metalu niekoniecznie chodzi o poszukiwania. Konkretny, chwytliwy i potężny styl tych kilku nagrań nie pozostawia cienia wątpliwości, że wtedy byli elitą rodzimego podziemia. Można śmiało założyć, że istniejąc dłużej i robiąc swoje z determinacją mającą kilka przykładów na polskiej scenie tamtych czasów (VADER?), MORBID VISION mógłby dojść bardzo daleko w swej twórczej progresji czy „agresji”. Raz jeszcze podkreślę, że – abstrahując od całej koncepcji reedycji, odświeżania i nie dopuszczania do zapomnienia – jest to świetna muzyka. Bez cienia zażenowania, nostalgicznych pierdół można tego potężnego death/thrashowego wyziewu z przyjemnością słuchać nawet dziesięć razy, a i tak death metalowemu maniakowi będzie mało. Jeśli pamiętacie choć trochę MORBID VISION, to na pewno będziecie chcieli sobie przypomnieć muzykę z „Visions of the Morbid Rites / Demonstration of Force 92/91”, a innych nie namawiam, wystarczy, że mi się podoba. [John Kramer]

Morbid Vision, ul. Strona 6, 70-004 Szczecin
Death Metal Classies / Thrashing Madness Prod., thrashing_madness@wp.pl