MORD`A`STIGMATA, EPIDAMIA, MALUM, NONSAKRUM – 16.12.2006, Kraków

MORD`A`STIGMATA, EPIDAMIA, MALUM, NONSAKRUM
16.12.2006, Kraków, „Popularny”

Image

Pub „Popularny” to osobliwe, a zarazem fatalne miejsce na koncert. Jest to typowy dla Krakowa klub podziemny, w którym kilka małych pomieszczeń łączą pokrętne korytarze. Tak więc ze względu na ograniczenia przestrzenne, nie wszyscy mogli obserwować przebieg zdarzeń z bliska; większość nadsłuchiwała gdzieś zza ściany, dyskutując i gestykulując przy stolikach. A jakby tego było mało, scena została usytuowana na pięterku! Na drewnianej, niewielkiej antresoli, do której prowadziły strome schody. Ciasno tam było dla pięciu czy sześciu rosłych chłopów na raz i ludzie musieli głowy zadzierać… Ogólnie było tak nietypowo jak np. kiedyś w Opocznie, gdzie scena mieściła się za kratami! No a przede wszystkim akustyka tego miejsca była … masakryczna!
Prezentacja zespołów odbyła się w pomieszanej kolejności w stosunku do tej, którą wypisano na plakatach. Prawdopodobnie dwie grupy z Kielc, które prezentowały się tego wieczoru, wolały wcześniej wracać do domu…?

Zaczął NONSAKRUM, któremu przypadło zadanie rozgrzania publiczności deathcore`m ze swojego dema „Tu, czyli gdzie?”. No ale jakoś występ tej kapeli przeszedł bez echa. Nie miał smaku ani zapachu. Poza tym uliczne przesłanie (teksty w języku polskim) lepiej zostałoby przyswojone przez hip hopowców czy innych violent pasjonatów…
Image
Totalna zmiana klimatu! Miejscowy MALUM gra black metal z prawdziwego zdarzenia. W pełnej scenografii, z makijażami i diabelską prezencją. Oprócz autorskich kompozycji, zespół wykonał utwór „Under A Funeral Moon” DARKTHRONE. Wywołało to wielki entuzjazm publiczności, wśród których uwidocznili się fani:-). Inna sprawa, że niewiele czystych dźwięków było słychać :-). Niestety w „Popularnym” nagłośnienia nie ma żadnego… Aha, ciekawostką niech będą informacje, iż był to drugi (!!!) koncert w historii tej grupy (debiutowali dzień wcześniej w Bochni:-) i – jak można się domyśleć – nie ma jeszcze żadnego dorobku studyjnego; no i na basie w tej kapeli gra ex-gitarzysta ARACHOS:-).

Następnie przyszła pora na młodą, istniejącą od około półtora roku grupę EPIDAMIA. Występ tego kwintetu był dalece nieciekawy. Wizualnie chłopaki prezentowali się bardzo zwyczajnie (ubiór) i wielce statycznie (ja rozumiem, że powierzchnia desek, które imitowały scenę, była bardzo ograniczona, ale chcieć, to móc!). A przede wszystkim sama muzyka była przeciętna. Był to melodyjny death, z elementami core`a. Raził zwłaszcza fatalny wokal, który uniemożliwiał sensowny odbiór tego, co grali instrumentaliści (bo choć np. skrywającego się za wokalistą basisty nie było widać, to za to było go dobrze słychać, a dokładnie te jego nieskomplikowane pluskanie!). Dzierżący mikrofon Marcin zawodził wysokim głosem i z tą swoją manierą nadawałby się raczej do kapeli heavy metalowej. Nie dziwota więc, że najlepiej w wykonaniu EPIDAMII zabrzmiał utwór instrumentalny i jakiś cover, w którym wokalista zaśpiewał otwartym gardłem. Poza tym pojawiły się własne kompozycje kapeli, takie jak „Feel”, „Lament”; no i ludzie dali się namówić na odśpiewanie „Sto lat” dla gitarzysty kończącego tego dnia 20 lat. Młoda dupa!:-).

ImageNo ale dość tych zabaw – pora na zespół najlepszy tego wieczoru. Kto wytrwał do końca koncertu, usłyszał kawał ambitnego, inteligentnego, pokręconego metalu w aranżacji MORD`A`STIGMATA. Grupa ta twierdzi, że gra post-black/death i … faktycznie coś w tym jest! :-) Świetnie poradziła sobie z odtworzeniem utworu zarówno MORBID ANGEL jak i MAYHEM. Co oczywiście nie zmianie faktu, iż równie wielką uwagę przykuwały autorskie kompozycje typu „Synthetic Calm”. To duży sukces, że taka skomplikowana muzyka tak dobrze sprawdza się na żywo. Nie przytłoczyła swoim pokomplikowaniem, technicznym układem, zeschizowanym klimatem… I dobrze się stało, że kapela wplotła w swój występ te wspomniane wyżej covery, bo to zawsze cieszy publiczność. Wprawdzie na materiale studyjnym zespół ten ma jeszcze przeróbkę kompozycji PRODIGY, ale bardzo dobrze, że na koncercie nie skoncentrował się na tego typu eksperymentach, tylko skupił się na bardziej klasycznym (???) repertuarze. Poza tym warto nadmienić, iż na żywo ciekawie prezentował się wokalista: ruchliwy, z maską na części twarzy, no i po prostu dobrze operujący swoim głosem. Reasumując, pomimo samokrytycyzmu samych członków MORD`A`STIGMATA, występ ich był udany (w każdym razie jak na spartańskie warunki dźwiękowe) oraz … zbyt krótki (w końcu zgodnie z pierwotny planem chłopaki mieli rozpoczynać ten gig, tak więc przygotowali się tylko do roli skromnego supporta).

Takie koncerciki jak ten w „Popularnym” to czysta przyjemność. Dla ludzi, którzy mogą się napić piwka przy żywej muzyce i okazjonalnie pomachać czupryną, no i dla samych kapel wprawiających się w graniu i rozwijających współpracę tym razem na linii przyjaźni potomków Kraka i spadkobierców LIROY`a:-).

 

[Kasia]