MOROWE S `14

CD`14 (Witching Hour Prod.)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: post-black metal

MOROWE budzi wstręt, wzbudza zachwyt, ma atrakcyjną figurę, ma pożywienia pod dostatkiem, jest pełne geniuszu, ma zabawę, ocieka letnią swawolą, kusi kiczem. MOROWE nie jest tylko właścicielem Gazpromu. Album pt. „S” to materiał, który odraża, konfunduje i zarazem olśniewa. Sprawia, że słuchacz na zmianę przemawia do siebie „Eee ch*jowe, pójdę posłuchać Avril Lavigne” oraz „Czy to już inny wymiar? Nigdy jeszcze…”. Rozpoczynając przygodę z projektem Nihila (jeszcze przed albumem „Piekło.Labirynty.Diabły”) traktowałem MOROWE jako zespół na wskroś poważny, pełen złowieszczego patosu. Z wielkim dystansem podszedłem zatem do oceny krążka „S”, który po pierwszym odsłuchu wydał mi się wręcz obrazoburczo tandetny. Stałem wtedy jeszcze po stronie tych łaknących powrotu do Avril i jej buntowniczych, rockowych ballad. Po tygodniu zapragnąłem wkroczyć ponownie na niwę MOROWEGO, coś podświadomie mnie skusiło. Zacząłem wtedy dostrzegać różne ukryte aspekty, przenikliwość pewnych zagrań i niesamowity muzyczny warsztat. Ocena poszybowała o 1 w górę (2/6), po kolejnych odsłuchach zacząłem się zastanawiać, …czemu to jest takie chwytliwe? Czemu równocześnie kusi i obrzydza? Czemu, pomimo braku diabła, nadal jest to niebywale bluźniercze doznanie? Ocena automatycznie podskoczyła do 3/6. Nagle nastąpił przełom, odkryłem tę mistyczną potęgę – wtopiłem się „W Pokój Magii”, który raczy ciężko strojoną gitarą, połączoną z lekką i niemalże rockową gitareczką prowadzącą, by następnie zmiażdżyć inteligentną falą black metalu – a na końcu ostatecznie odciąć dopływ tlenu pod gruzami WTC przy psychodelicznej solówce, zakończonej magicznymi dźwiękami… Potem dałem się „Przyciągnąć Wszechświatowi”, które dokonał tego poprzez industrialne intro, morowe gitary, kolejne czarodziejskie efekty dźwiękowe, odgłosy waleni przepięknie wkomponowanych w radosną odę oraz wieńczącą dzieła eteryczną gitarkę. Mogłaby wszak służyć za trans-hipnotyczną kołysankę. I „Ważne”, żeby skroić taką piosenkę, która byłaby niejako „na miarę” dla słuchacza. Czyli od samego początku fascynującą i wciągającą, by następnie w iście hitchcockowskim stylu, dobić audytorium jeszcze większą porcją uzależniających tonów. Wten kroczyć majestatycznie i ciężko, piętrząc horyzont patetyczną solówką. To schemat zastosowany w niemalże każdym utworze na „S”, szlifowany dodatkowo autorskimi zagraniami w stylu „plażowym” w „Muchach” czy „kolacyjnym” w „Nocnej Strawie”. Szeroką gamę zagrań urozmaicono także hipnotyczną (mówioną) odmianą wokalu, która stanowi wspaniałe dopełnienie gamy pomysłów na tej płycie. Płycie, która jednak nie jest pod żadnym względem idealna – niemniej jednak jest niczym magiczny, biały kruk. Ostatnio polska scena raczy samymi dobrymi nagraniami, ale jeszcze nikt w tym roku nie otarł się o geniusz. MOROWE to uczyniło – bezczelnie i od niechcenia. „Dla żartów” wciągnęło w omamiającą historię, dużo głębszą niż na pierwszym albumie i założyło dyby, które tylko na pierwszy rzut oka mogły wydawać się pluszanymi kajdankami. Osobiście najadłem się do syta, mogę tylko napisać „dziękuję” (i drugie „dziękuję” za „smacznego”) i pogratulować Nihilowi i spółce niekończącego się potoku pomysłów. Na obecną chwilę moja przygoda z „S” kończy się na ocenie 5,5/6 – tyle niechaj zostanie wystawione MOROWEMU w tym wymiarze. [Vexev]

Witching Hour Prod., ul. Armii Ludowej 78, 15-170 Białystok; tel. 85-6751470; biuro@witchinghour.pl; www.witchinghour.pl