MUNRUTHEL CREEDamage `12

Trafił mi się album MUNRUTHEL „CREEDamage”…Popatrzył człowiek na tytuły i zadumał się chwilę. Jakieś blacki i folki, hm, o cover BATHORY „The Lake”, no zobaczymy, posłuchamy, choć się nieco bojałem przed odpaleniem tej płyty. I chyba słusznie, bo jakoś kompletnie nie przekonuje mnie twórczość MUNRUTHEL. Jak jeszcze nie wiecie, jak zjebać czyjś utwór, to posłuchajcie „The Lake” w wykonaniu przemiłego pana z MUNRUTHEL, który się zowie Munruthel, pogrywał w 666 innych kapelach (m.in. NOKTURNAL MORTUUM). Brzmi to jak balladka odśpiewana przy ognisku przez nastoletnich metalowczyków w zielonych mundurkach pod przewodnictwem druha Borucha. Ukraiński poganin nijak nie przekonuje mnie do ponownego odsłuchu „CREEDamage”i szerszego zapoznania się z jego twórczością. Zaczyna się intrem „Ardent Dance of War’s God”, które po prostu w pewnym momencie urywa się (podobnie idiotycznie kończy się „The Eyes Of Abyss”). I zaczyna się pierwszy właściwy kawałek, któren jeszcze ma jakąś fajną w miarę melodię na początku, niestety wieśniackie klawisze i zdaje się programowana perka depczą uszy niemiłosiernie. „Rolls Of Thunder From Fiery Skies”, bo o nim mowa, ukazuje nam cały potencjał (mierny zresztą) MUNRUTHEL. Mamy tu pagan metal, niby wściekłe i szybkie partie, stricte black metalowe, śpiewy jakiejś dziewoi, coś a’la dumka, popisy solowe niczym z heavy metalowych albumów. Misz masz, sałatka „przegląd tygodnia” z najpodlejszej stołówki. Wkurwiają mnie takie nawiedzone zespoły próbujące na siłę łączyć brutalność z pompatycznością. I zarówno ta brutalność jest po prostu nienaturalna i śmieszna, jak i cała ta obesrana podniosłość gdzieś się rozmywa. Co to ma niby być? A jeszcze dorzućcie folkowe wstawki. Chceta sobie na rycerskich festiwalach przygrywać, bawić się w kolczugach na festynach, proszę bardzo, ale nie musicie całej tej jarmarcznej otoczki i klimatu wplatać w muzykę. Metalową muzykę. Nie wiem, jak określić styl MUNRUTHEL, nie interesuje mnie to. Żeby być jednak sprawiedliwym, to powiem, że gdzieniegdzie na „CREEDamage”znalazłam parę ciekawych motywów, np. w „Krada I: The Blood” czy kończącym „Krada III: The Fire” – może gdyby nagrać taką lekko orkiestralną muzykę, jak w tym numerze, zamiast silić się na te nadęte pitolenie, byłoby lepiej. Ogólnie ten album MUNRUTHEL niezbyt długo pozostanie w mej pamięci, wszak będę pomny, by nie sięgać po niego w przyszłości, bo tak po prawdzie nie ma po co. A wracając na koniec do tematu coveru „The Lake”, ja rozumiem, ja wiele jestem w stanie zrozumieć, ale zmarłym należy się jakiś szacunek… [von Mortem]

Munruthel, www.munruthel.comwww.myspace.com/slavamunruthel

Svarga Music, P.O.Box 10173, 61006 Kharkov, Ukraine; www.svarga.eu