MUTILATION: „Jedni grają po amerykańsku, my gramy po angielsku:-)” – 20.01.2004

Image


Z pewnością nie ma przesadnego samouwielbienia ani ślepego patriotyzmu
w stwierdzeniu: polska scena death metalowa jest jedną z najlepszych na starym kontynencie! Umocnili ją m.in.: VIADER, DEVILYN, TRAUMA, DAMNATION, SCEPTIC, DECAPITATED, ESQARIAL, PARRICIDE i … MUTILATION – bohater tego wywiadu.
Obecnie jest już dostępny najnowszy album zespołu „Conflict Inside” – został nagrany
w studiu Mamut (gdzie pracował m.in. FRONTSIDE), składa się z ośmiu autorskich kompozycji i – co już jest pewną tradycją – coveru DEATH ze „Scream Bloody Gore”
(w którym zaśpiewał Marcin Urbaś ze SCEPTIC, a solówkę zagrał muzyk KAT`a), a jako że przed rozpoczęciem sesji z grupą pożegnał się dotychczasowy wokalista, przy mikrofonie stanął gitarzysta Paweł. Niemniej moja rozmowa z Tomkiem Chwastkiem (gitara) dotyczyła jednak przede wszystkim poprzedniej, świetnej płyty „Possessed By Reality”, starych czasów, mentalności metalowca, zine`ów, NAPALM DEATH…
 


Istniejecie w podziemiu metalowym od dawna, od dekady, ale właściwie dopiero „Possessed By Reality” można uznać za pełnoprawny debiut, który pozwolił MUTILATION zaistnieć na nowo…

W sumie wszystko zaczęło się dosyć dawno, bo w `91, a tak na poważnie wszystko ruszyło, kiedy wydaliśmy taśmę dla już nieistniejącej Carnage Rec. w `93. Jak wiemy, jest to teraz Empire Rec.

No właśnie – wróciliście pod znajome, opiekuńcze skrzydła…

Dokładnie. Mariusz [Kmiołek czyli wydawca „Thrash’em All”, szef Empire Rec., a wcześniej legendarnego labela Carnage Rec. – Kasia] robi naprawdę wspaniałą robotę dla zespołów z Empire i polskiej sceny. Z tego co pamiętam, jeszcze za czasów Carnage Rec. Mariusz robił kapitalną promocję i reklamę, więc powinniśmy się tylko cieszyć, że znaleźliśmy się pod skrzydłami Imperium.

Jak to jest – trzymać płytę własnego zespołu, wydaną w końcu po wielu latach? Dokonałeś już pewnego podsumowania, bilansu? Być może wydanie „Possessed By Reality” sprawiło, że czujesz się jak nowo narodzony…

Kapitalne uczucie, czekaliśmy na ten moment 10 lat… To bardzo długi okres, wiele się przez ten czas wydarzyło w kapeli, jednak ciężką pracą i podejściem do sprawy moim zdaniem zasłużyliśmy na debiutancki cd. Kiedyś takie wspaniałe uczucie towarzyszyło mi, gdy miałem w rękach pierwsze nasze oficjalne wydawnictwo… Jak wiadomo, była to tylko kaseta [pt. „Immortal Visions” – Kasia], ale satysfakcja i powód do dumy był ogromny.

A jak to było wtedy, kiedy wydawało Was Carnage? Na przykład oglądam okładki Waszych starych materiałów, demówek, których grafika wydaje się dziś taka fajna, swoista, archaiczna. Jak to było kiedyś?

Wiesz, to były zupełnie inne czasy. Wiadomo, że jak się patrzy teraz na nasze stare nagrania, na taśmy zespołów naszych znajomych, które się rozpadły, oni zaś przestali grać, to łezka się w oku kręci. Kiedyś było inaczej, jeżeli chodzi o ogólnie pojęty rynek metalowy w Polsce, zupełnie inaczej wyglądało podziemie, w którym można było naprawdę bardzo namieszać. Teraz jest troszkę gorzej, rynek nie jest może tak nasycony metalem, jak był kiedyś…

W czym tkwi fenomen tamtych czasów?

Wydaje mi się, że fenomen starych czasów polegał na większym zaangażowaniu ludzi w muzykę, magazyny itd. To, że ktoś robił zine’a i udało mu się go skończyć, sprawiało człowiekowi naprawdę ogromną radość. Wiem to, bo kiedyś moja znajoma robiła jakiś magazyn. W przypadku muzyki też było inaczej. Nie było tylu studiów nagrań, nagrywało się materiał na próbach i kserowało wkładki – to było coś naprawdę fantastycznego. Teraz jest jednak chyba łatwiej, na pewno łatwiej :-). Teraz po prostu łatwiej się jest wypromować, tylko potrzebne jest pełne zaangażowanie w to, co się robi no i oczywiście odpowiedni budżet na studio.

Image Na „Possessed By Reality” MUTILATION powrócił do starych klimatów, bądź co bądź Waszych korzeni, chociaż był w Waszej twórczości etap przejściowy – jakiś heavy metal?

Materiał „Invisible Turn” był może nie heavy metalowy, ale thrash/heavy. Na taki jego kształt i charakter wpłynęło wiele czynników. Po pierwsze, jak jechaliśmy do Olsztyna, gdzie nagrywaliśmy [w Selani Studio – Kasia], powstał zupełnie inny materiał, a podczas sesji usłyszeliśmy, że Sławek potrafi kapitalnie śpiewać. Ruszył więc z normalnym wokalem, chociaż pierwotnie przewidziany był growling, zaczął pięknie śpiewać, my zaczęliśmy układać niektóre riffy już w studiu i tak powstał album, który niestety troszeczkę pociągnął nas nie w tę stronę. Ludzie trochę obwiniają nas, że wówczas ulegliśmy modzie, a teraz wróciliśmy do starego grania. Makabra, co to się działo czasami w zespole – kłótnie, nieporozumienia, jeden chciał grać to, drugi tamto. Jednak zapewniam, że MUTILATION już do końca swojego istnienia będzie grało tylko i wyłącznie death metal :-).

Nie denerwują Cię mody w metalu? Była moda na power metal w stylu HELLOWEEN, na fali sławy był HAMMERFALL czy GAMMA RAY, również na symfoniczny black metal, pseudo-gotycki rock z panienką na wokalu, teraz wraca retro-thrash, SODOM, SARCOFAGO albo brudna jazda w stylu BLASHEMY. I jak Wam się to wszystko widzi jako zespołowi, który powrócił po pewnej absencji i ponownie wypłynął na powierzchnię za sprawą „Possessed By Reality”?

To nie jest tak, jak myślisz, że nagle zostaliśmy zesłani na przykład gdzieś na Syberię i nie mieliśmy kontaktu z muzyką… Cały czas przecież graliśmy, kupowaliśmy płyty, śledziliśmy, co się dzieje na świecie itd, jednak gdy ponownie zostaliśmy wrzuceni do wielkiego kotła, jakim jest cała metalowa scena, troszkę się zmieszaliśmy i byliśmy zdziwieni… Powracając jednak do MUTILATION, to wszystko zależy od tego, jak będzie przebiegała promocja materiału. Na razie z tego, co zostało już zrobione (czyli m.in. 16 koncertów w ramach trasy promocyjnej z V/VI.03, potem jeszcze kilka pojedynczych sztuk, następnie ponowne wejście do studia), cały czas coś się dzieje. Poza tym rozmawialiśmy z Mariuszem i jeśli wszystko będzie ok., to zostajemy w Empire: podpisujemy nowe papiery i robimy drugi album, ale nowa płyta będzie troszeczkę inna niż „Possessed By Reality”.

A przecież MUTILATION też robi „old school” i jako że teraz jest koniunktura na taką jazdę, to trzeba to wykorzystać!

Właśnie, właśnie! Też tak sądzę. Z jednej strony bardzo mnie cieszy to, co mówisz, a z drugiej czuję, że jesteśmy trochę z tyłu za czołówką… Jednak mam taka nadzieję, że ludzie docenią w końcu to, co robimy i będzie ok. Tylko trzeba walczyć, a my dopiero przygotowujemy się do walki :-). Myślę, że w niedalekiej przyszłości wszystko będzie poukładane w jak najlepszym porządku. Martwi mnie tylko to, że ludzie patrzą obecnie na death metal jako muzykę jak najbardziej ekstremalną czyli blast, blast i ogień… :-). Oczywiście nie mam nic do zespołów grających tak czy inaczej, chodzi mi tu przede wszystkim o maniax… Jednak powolutku odczuwa się, że coś się zmienia, że ludzie zaczynają słuchać zapieprzania szybkiego i wolniejszego…

Ale czy nie sądzisz, że tych wszystkich ekstremalnych zespołów jednak jest za dużo? Często zadaję sobie to pytanie, ponieważ mnie też to trapi jako odbiorcę. Może ludzie nie wiedzą, czego chcą tak naprawdę jako twórcy? Na topie i tak wciąż utrzymują się wieloletnie legendy, tuzy metalu, które wciąż nieźle ciągną, nie starzeją się lub powracają z jakiegoś niebytu z nowymi, raz lepszymi, raz gorszymi materiałami…

Na pewno nie… Problem tkwi w tym, że jest masa kapel, które grają bardzo podobnie, nie ma obecnie w gatunku takiego rozwoju, jaki był na przykład 10 lat temu. Mam wrażenie, że zespoły zaczynają mało kombinować, wszyscy nagle zaczęli napierdzielać, ile fabryka da :-), ale przecież nie o to chyba chodzi. Po prostu brakuje tej różnorodności, jaka była kiedyś. Myślę, że to również wpływa w jakimś stopniu na ludzi i dlatego zaczynamy wracać do początku. To takie zamknięte koło, przejebany temat…

Sugerujesz, że polski metalowiec jest zamknięty, więc jak wyglądałaby taka wymarzona, optymalna publiczność koncertowa MUTILATION? Jak wyobrażałbyś sobie takiego idealnego odbiorcę, słuchacza? Co polski fan powinien zmienić w postrzeganiu muzy?

Z tego, co można sobie poczytać i co się widzi, dochodzi się do wniosku, że polscy maniacy wcale nie jest tacy źli. Ja nie powiedziałem, że mamy złą publiczność, tylko po prostu powiedziałem, że ludzie stali się jakoś mniej tolerancyjni w stosunku do muzyki niż to było kiedyś. Jeżeli już mam odpowiadać na Twoje pytanie, to wydaje mi się, że najważniejsza jest szczerość, a nie dwulicowość: chwalenie zespołu prosto w twarz i wyrażanie pozytywnych opinii na temat muzyki i jednoczesne gadanie za plecami zespołu, robienie „koło pióra” – jest to bardzo nieprzyjemne.

Ale tak jest przecież… Ja czasem mam wrażenie, że dzisiaj metalu nikt nie słucha, a scena i podziemie to jest jakiś zamknięty krąg, jeden drugiemu dowala, dopieprza…

Jest inaczej, nie podoba mi się to, co się dzieje. Po prostu jest grono osób, które nie potrafi docenić cudzego sukcesu, nie wiem, czy jest to jakaś zazdrość. Wcześniej tego nie było, takie czasy po prostu nastały, że jest tak a nie inaczej. Teraz są różne nieporozumienia między różnymi zespołami i wydawcami, wojny gwiezdne :-) itd. Nie chcę podawać tu przykładów, ponieważ my nie mamy wrogów, z nikim się nie kłócimy, z wszystkimi żyjemy jak należy.. Nie chcę po prostu odkrywać czy ujawniać pewnych zdarzeń, na pewno wyjdzie mi to na dobre :-). I mówię: przede wszystkim szczerość i jeszcze raz szczerość – to się liczy, to chyba jedna z najważniejszych cech, już niekoniecznie tylko fana muzyki metalowej, ale w ogóle człowieka i tak powinno to wyglądać. W takim kraju żyjemy. Trochę zaczęło się to wszystko gmatwać. Może jak wejdziemy do Unii, sytuacja w Polsce troszeczkę się wyrówna, zostaną otwarte granice, a to coś na pewno zmieni, ponieważ obecnie zmierzamy prosto do piekła :-). No i dobrze :-)!!!

Dlaczego? Co tu UE ma do rzeczy? W jaki sposób ta nieciekawa sytuacja w kraju wpłynęła na kształt i wymowę Waszego albumu? Czy „Possessed By Reality” odzwierciedla stan mentalny Polaków czy sytuację gospodarczą naszego pięknego kraju?

Różnie można interpretować tytuł i podchodzić do tematu oraz tego materiału. Nie ma tu Sławka (i nie będzie prędko), który zapewne porozmawiałby z Tobą o tekstach, ponieważ o to zapewne Ci chodzi. Sławek pisząc teksty na płytę i nadając jej taki tytuł: „Possessed By Reality”, miał na myśli to, co ogólnie dzieje się na świecie, także w Polsce – wiesz, Samoobrona i cała reszta :-). Nie chcę w ogóle poruszać tego tematu i wywoływać wojny :-), ale o to chodzi: o szarą rzeczywistość, która nas wszędzie otacza – weźmy przykład Iraku, niedługo potem będzie Syria… Płyta dotyczy tego wszystkiego, co istnieje wokół nas: codzienności, ludzkiego życia, niepowodzeń i sukcesów…

Image Nie męczą Cię te ciągłe porównania MUTILATION z „Possessed By Reality” do muzy BOLT THROWER i BENEDICTION? Chyba generalnie angielskie granie bardzo Ciebie rusza?

Cieszą nas porównania do Anglików, choć Anglia to Anglia, a Polska to Polska. Ciągle się nas podciąga pod angielską jazdę, no to ok! Jedni grają po amerykańsku, my gramy po angielsku :-). Jeśli chodzi o BENEDICTION, to bym się sprzeczał, ale to tylko moje zdanie. A o BOLT THROWER można by mówić i mówić. Zacząłem słuchać tego zespołu dawno temu, kiedy po raz pierwszy brałem gitarę do ręki. To był i pozostanie dla mnie wielkim band. Ale nie jestem za bardzo zachwycony ich ostatnim materiałem. Nie będę zaprzeczał, że muzyka MUTILATION jest podobna do BOLT THROWER, ale ludzie w dużej mierze sugerują się zamieszczonym na „Possessed By Reality” coverem „Cenotaph”.

Pomówmy jeszcze o innych zespołach, których słuchasz. Masz swoje kultowe kapele, których pojawienie się było przełomowe i zmieniło oblicze metalu? Na przykład NAPALM DEATH… Czy słyszałeś „Order Of The Leech”?

Tak, ale bałem się tej płyty. Ostatnie dokonania NAPALM DEATH zupełnie nie przypadły mi do gustu (zwłaszcza „Enemies Of The Music Business”), lecz tym razem zostałem mile zaskoczony, bo „Order Of The Leech” to kawał dobrej muzy, okraszonej idealną produkcją, o jakiej większość zespołów grających tego typu muzykę może tylko pomarzyć. Do moich kultowych bandów należą bez wątpienia BOLT THROWER, SLAYER, DEATH, MORBID ANGEL, IMMOLATION NAPALM DEATH i wiele innych, bez tych zespołów nie było by po prostu death metal’u. Wiem, że dziwnie w tak ekstremalnym towarzystwie wygląda nazwa SLAYER, ale można śmiało powiedzieć, że od nich poszły kolejne odnogi gatunku – to SLAYER płytą „Regin Blond” powbijał wszystkich w ziemię…

Na ile narybek, nowi ludzie w składzie zespołu wpłynęli na obecny kształt MUTILATION?

Ze starego składu zostałem już tylko ja. „Possessed by Realisty” nagrał jeszcze z nami Sławek (wokalista), jednak dwa miesiące przed kolejnym wejściem do studia musieliśmy się z nim pożegnać. Z Marcinem (perkusistą) znamy się kawałek czasu, jest z nami od dwóch lat i współpraca układa nam się znakomicie. Natomiast Piotrek (basista) gra w zespole tak samo długo jak Marcin, a Paweł (drugi gitarzysta) doszedł do nas już po nagraniu materiału, po podpisaniu odpowiednich dokumentów z Empire. Obaj tworzyli krakowski TROMSNAR, z którym ruszyliśmy swego czasu w trasę. Paweł obecnie przejął obowiązki wokalisty po Sławku i wokale, które nagrał na nowym materiale, są naprawdę bardzo dobre.

Co się dzieje z byłymi członkami MUTILATION?

Tych przetasowań było naprawdę bardzo dużo, potraciłem z chłopakami kontakt. Powiem szczerze, że wwiduję się tylko z Markiem, który grał w MUTILATION na bębnach aż 8 lat i strasznie odszedł od muzyki, w ogóle zajął się czymś innym, pracuje… A o reszcie doprawdy ciężko mi mówić, ponieważ część mieszka w Krakowie, a niektóre osoby na Śląsku. Jednak jak raz na jakiś czas się współnie spotykamy, to wspominamy stare czasy…

A jak odbywacie próby? Przecież dwóch członków składu MUTILATION dojeżdża do Miechowa z Krakowa?

Sprawa wygląda tak, że na szczęście nie jesteśmy od nikogo uzależnieni i troszeczkę się człowiekowi poszczęściło, że ma własny dom, więc próby odbywają się u mnie. Umawiamy się z chłopakami 2-3 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Nie ma żadnych problemów ze sprzętem, który zbieraliśmy troszkę czasu etc., wszystko robimy wtedy, kiedy nam to odpowiada. Przejazd z Krakowa do Miechowa w obie strony nie jest kosztowny, chłopcy nocują u mnie. Los nam sprzyja i niech tak zostanie.

Jaki jest odzew na Wasz materiał? Dużo ludzi do Was dzwoni, pisze? Udzielacie jakichś wywiadów do magazynów, zines – tych tradycyjnych, papierowych, nie webzines…

Zainteresowanie zespołem jest widoczne, co bardzo cieszy i mobilizuje do dalszej pracy. Recenzje są dobre, ale za produkcję „Possessed By Reality” obrywa nam się bardzo często. Spada na nas lawina krytyki za nagranie tego materiału i tu się muszę niestety zgodzić z tymi, co tak uważają. No ale cóż, czasu nie cofniemy… Wywiady są, oczywiście nie w takiej ilości jak to było dawniej, ale np. odpisywałem na kilka czy kilkanaście do papierowych zine’s.

Image A na czym, Twoim zdaniem, polega wpływ technologii i internetu na podziemie? Ludzie się zmienili czy kanał komunikacyjny?

Na pewno jedno i drugie. Kiedyś nie mieliśmy tak prostego dojścia do netu jak jest to teraz, technologia idzie do przodu z każdym dniem, tygodniem… Nie wiem dokładnie, co wpłynęło na te zmiany. Wydaje się, że przyczynił się do tego postęp techniczny i w dużym stopniu internet, który (takie jest moje zdanie, ale oczywiście bez żadnych uprzedzeń) pozbawił to podziemie tego, co istniało wcześniej czyli korespondencji, wysyłania masy listów, wywiadów, kombinowania ze znaczkami [smaru-smaru :-), pamiętamy :-) – Kasia], było to naprawdę coś fantastycznego. Tych podziemnych zines pozostało naprawdę niewiele, piszę z kilkoma znajomymi, z którymi znamy się od początku istnienia zespołu – np. z Bolkiem z lubelskiego „Total Destruction”, Adamem Stasiakiem z „ Necroscope”, jeszcze z „Panzerfaust”, „7 Gates Of Hell”. Utrzymuję też kontakt z webzinem „Born To Die” z Parczewa, w którym udziela się Artur.

Co się stanie z materiałami poprzedzającymi „Possessed By Reality”? Wiem, że coś z „Immortal Visions” znalazło się na „Possessed By Reality”… Znowu jeden utwór wypadł z „Possessed By Reality” i pewnie zostanie jakoś wykorzystany w przyszłości? A co z resztą Waszej twórczości? Nie myśleliście o odkurzeniu innych starych kompozycji?

Na razie takich planów nie ma, przynajmniej na najbliższe miesiące. Okres przed wydaniem „Possessed By Reality” został zamknięty… Fakt, że na płycie znalazł się odkurzony „Deceiver Of Reality”, nie zmusza nas do tego byśmy mieli odgrzebywać stare rzeczy. Może kiedyś w przyszłości ruszymy jeszcze coś jedynie z „Immortal Visions”, np. cover HELLHAMMER, no ale pożyjemy, zobaczymy… A to, że z płyty poleciał jeden numer, to wina realizatora, popełnił kilka katastrofalnych błędów, co zmusiło nas i wydawcę do odrzucenia tego kawałka, a niestety nie mieliśmy już czasu i kasy by go poprawić. Jednak, tak jak wspomniałaś, utwór ten nagraliśmy na następcę „Possessed By Reality”, jest troszkę przearanżowany i zagrany z większym kopem… Aha, no i ma innym tytuł.

A właśnie… Wymieniłeś o coverze HELLHAMMER… Opowiedz o innych… Zapewne macie ich mnóstwo w zanadrzu…?

Mnóstwo to za wielkie słowo :-). Nie wiem, jak się tego nazbiera, może pomyślimy i spróbujemy nagrać płytkę z coverami. W przeszłości, na tym heavy/thrash metalowym materiale nagraliśmy „Breaking The Law” JUDAS PRIEST  i „Cornucopia” BLACK SABBATH. Wiadomo, że na „Possessed By Reality” znajduje się cover BOLT THROWER – „Cenotaph” z albumu „War Master”. Teraz na nowej płycie będzie cover DEATH – „Mutilation” ze „Scream Bloody Gore”. Planujemy cover SLAYER, ale na razie nie ma co na ten temat gadać i zapeszać, bo tego pecha było aż za wiele…

A jaka będzie nowa produkcja MUTILATION i gdzie ją nagraliście?

Image Mogę powiedzieć, że płyta będzie cięższa, produkcja w końcu jest taka, jaka powinna być, cały czas jest to death metal oparty na średnich tempach bez fajerwerków. Poszliśmy tą samą drogą co na „Possessed By Reality”, jednak teraz, gdy słucham tego jeszcze bez miksów i mastera, już wiem, że muzycznie jak i brzmieniowo „Conflict Inside” (taki jest tytuł dwójki) pobije poprzedniczkę przynajmniej o głowę… No ale pożyjemy, zobaczymy, nie ma co się wychwalać zawczasu, żeby nie zapeszyć :-)!!! Na koniec dodam, że płyta powstaje dokładnie w Będzinie-Grodźcu, w studiu „Mamut” pod okiem Maćka Mularczyka, z którym wypiliśmy już troszkę wódeczki :-). Każdy, kto zna FRONTSIDE [ten zespół nagrywał tam album „Początek Ery Nienawiści” – Kasia], wie więc, że nie będzie litości :-)!!!

Czas kończyć ten wywiad… Ja ze swojej strony życzę Wam wszystkiego najlepszego. Dzięki i proszę o jakieś dobre słowo na pożegnanie i zakończenie :-).

Po pierwsze wielkie dzięki za zainteresowanie i wywiad. Pozdrawiamy wszystkich czytelników „Atmospheric”!!! Wspierajcie polską scenę i przychodźcie na nasze koncerty. Jeszcze raz dzięki za wywiad!!!

[Kasia, Nienor / Atmospheric #12]


Mutilation, Tomasz Chwastek, ul. Szewska 37, 32-200 Miechów