MYLY LUDZIE X `12

digiCD'12 (Shot Prod.)
Ocena: 5/6
Gatunek: rock, metal

Debiutancka płyta czwórki chełmian z MYLY LUDZIE to nie lada zaskoczenie dla mnie. „X” to płyta bardzo dojrzała i przemyślana, obfitująca w masę zaskakujących rozwiązań, bazująca na dużej ilości melodii i bardzo zaangażowanych tekstach w języku ojczystym. Muzycznie zespół balansuje gdzieś pomiędzy rockiem a metalem, z typową hardrockową drapieżnością i thrashowym ciężarem; eksploruje także inne rejony muzyczne, nie stroniąc od nu metalowych naleciałości. a także lightowych rockowych balladowych brzmień. Spektrum mają bardzo szerokie, więc nie ma tu miejsca na nudę. Pierwszy utwór „Z ironią o świętej wojnie” to mocny thrashowy riff przechodzący pod koniec w klimaty regge’owe. Ciekawe połączenie. Utwór traktuje o wojnie z terroryzmem. W zasadzie teksty na tej płycie są mocno zaangażowane i widać, że chłopaki chcą coś konkretnego powiedzieć. „Camerata” to ballada napisana ku pamięci pewnej osoby, a także miejsca. Camerata była klubem, w którym odbywały się koncerty (m.in. jubileusz PARRICIDE) i, jak się nietrudno domyśleć, jest to kolejne miejsce, które, będąc przychylne cięższej muzie, zostało zamknięte, czy też przekształcone. To samo było z zamojską „Bramą”, w której koncertował m.in. VADER. „Rewolucja” to kawałek nawiązujący do twórczości KULTu czy też ILLUSION, chociaż tak naprawdę to manifest samostanowienia zespołu albo, jak kto woli, spowiedź wokalisty. W zasadzie w ten sposób nie da się opisać albumu „X”, każdy kawałek jest diametralnie różny od pozostałych. Muzycznie płyta jest genialna, nie widzę tu żadnego niepotrzebnego, żadnego przypadkowego dźwięku. Klarowne brzmienie pozwala cieszyć się każdym riffem, śledzić klawiszowe tła, tudzież popisy, także perkusja jest nagrana w przyjemny sposób, tak więc wszystko razem współgra znakomicie. Jedyne „ale” mam do wokali. Pomijając teksty, jestem zdania, że wokale zostały zaaranżowane nazbyt asekuracyjnie, a czasem niezbyt przemyślanie. Są momenty, gdy Daniel decyduje się zaśpiewać mocniej, w wyższych partiach, niemalże heavymetalowych, a sądzę, że są to najlepsze momenty na płycie. Darcie japy wychodzi mu poprawnie i w konwencji muzyki MYLY LUDZIE, natomiast zdecydowanie najgorzej wyszły melodeklamacje. Denerwuje mnie strasznie przestawianie akcentu, by tekst pasował do rytmiki utworu. Niestety same teksty nie są zbyt górnolotne, raczej walą prosto w ryj bez owijania w bawełnę i sądzę, że tutaj należy szukać przyczyny. Raczej należałoby tu zmienić tekst, a nie akcentowanie słowa, ale oczywiście jest to moje prywatne zdanie:-). Na szczęście są to momenty i mimo że rzutujące na całość, to do poprawienia następnym razem. Liczę na odważniejsze rozbudowanie w wyższych śpiewanych partiach, bo może to stać się kolejnym atutem zespołu. Najlepszym na to przykładem jest chyba kawałek „Nadejdzie taki czas” w refrenie. A końcówka z przypominającym wiertarkę w EPITOME wokalem jest wprost genialna. Kończące „X”  utwory są dość odmienne od reszty w ten sposób, że chociażby taki „Stroboskop” jest jedyną instrumentalną kompozycją na krążku. Klawiszowy pejzaż rozpoczynający ten utwór szalenie mi coś przypomina, ale za diabła nie mogę sobie przypomnieć co:-). „El ultimo” to hiszpańskojęzyczna kompozycja, a „Revolucion” to angielskojęzyczny odpowiednik utworu „Rewolucja”. Daję albumowi „X” 5 punktów, może nieco na wyrost, ale po prostu widzę potencjał w tym zespole, no i w zasadzie dlatego że to najzwyczajniej na świecie MYLY LUDZIE są… [Paweł]

 

Myly Ludzie, m.ludzie@gmail.com; www.mylyludzie.pl

Shot Prod., Daniel Stachniuk, ul. Wolności 21/4, 22-100 Chełm; d.stachniuk@gmail.com