MYOPIA Biomechatronic Intervention `09

CD `09
Ocena: 4/6
Gatunek: anarchistyczny thrash metal

MYOPIA to niepowtarzalny zespół na polskiej scenie. Drugi taki nie istnieje, a nawet jakby był, to oczekiwanie na kolejną płytę bielskiej ekipy upłynęłoby w zniecierpliwieniu. W końcu historia muzyki zna masę przypadków, kiedy kapela ginie w zniechęceniu śmiercią naturalną, bo jej twórczość jest niezrozumiała dla mas. Miejmy nadzieję, że taki los nie spotka MYOPII, która powraca po dłuższej przerwie z albumem wydanym własnym sumptem. Pozostaje więc bez kontraktu, ale walczy zaciekle. Krążek „Biomechatronic Intervention” jest dokładnie taki, jakiego można się było spodziewać. Grupa nie kryje, a nawet eksponuje w materiałach promocyjnych, iż – słusznie – jest porównywana do VOIVOD, CYNIC, ATHEIST, a ja dorzucę jeszcze PRIMUSa, ze względu na niektóre wokale (te czyste lub zachrypnięte, właśnie takie zawadiackie, zwyrodniałe bądź napastliwe, niedbałe). Choć dodatkowo głos Roberta często jest zniekształcony, modyfikowany i wzorowany na jakiegoś robota… Zabieg ten pasuje do tekstowego konceptu i całej filozofii, którą MYOPIA kreuje od początku działalności. Chore dźwięki korespondują w widmem zainfekowania przez złośliwy insekt, antyludzki wirus. Bo „Biomechatronic Intervention” ma odhumanizowany, „technologiczny” klimat, a zarazem „laboratoryjny” sound (Studio X). Spokojne wstępy gitarowe czy ogólnie fragmenty ciut łagodniejsze, jak w środku „Biocybermedical Alterations” i „Supermegagrid”, to naprawdę incydentalne momenty. Efekt zeschizowania zespół uzyskuje tylko przy pomocy sekcji i gitary pracującej na riffach, gdyż solówek na płycie „Biomechatronic Intervention” jest na lekarstwo (a szkoda); podobnie jest z klawiszami. Utwory same w sobie są strasznie pochlastane. Gitary, które brzmią jak rozstrojone (jakby chłopaki byli na próbie i dopiero się stroili), jazgotliwie i fałszująco oraz wyrazista, łupiąca po kościach rytmika (brawa dla basisty i perkusisty) kompletnie nie trzyma się jednej linii, tylko co rusz skręca i… wypierdala się na tym zakręcie:-). Albo inaczej – MYOPIA stawia muzykę na ostrzu noża i bada granicę wytrzymałości słuchacza. Czy nie wyrzyga tak ciężkostrawnego posiłku muzycznego:-). No tak, niestety przez album brnie się mozolnie. Już na wstępie może odrzucić jego chropowatość. Wydaje się, że kapela sama dławi się w tych swoich kombinacjach. I to jest największy zarzut pod adresem ostatniej płyty, którego jako tako nie można było postawić dwóm poprzednim, a teraz to trochę w oczy kole (a innych bardzo i nie do zniesienia:-(). Muzyka w 95% jest cholernie dysharmoniczna, brakuje płynności w następowaniu po sobie motywów. A przede wszystkim jest rozkraczona melodycznie. Trudno wyłapać jakąkolwiek ciągłość melodyczną, a jeśli już, to tylko w obrębie wokalu, ale i tak nie bardzo… Przez to album „Biomechatronic Intervention” będzie nie do przyjęcia przez wielu odbiorców, nawet tych, którym się zdaje, że lubią progresywny, zmyślny thrash. Bo teraz MYOPIA gra anarchistyczny (punkowy:-)) thrash, bardzo surowy brzmieniowo, aranżacyjnie czy też z elementami turpistycznego thrash/core`a:-). Ot, ależ zmyślna klasyfikacja:-). Kto jednak, świadom zawartości i skutków ubocznych, podejmie wezwanie, przeżyje z „Biomechatronic Intervention” kurewsko fajną przygodę:-). [Kasia]

Myopia, Bogdan Kubica, ul. Siemiradzkiego 21/65, 43-300 Bielsko-Biała; myopia_bo@poczta.onet.pl; www.myopia.pl