NAUMACHIA: „Najprostsze rozwiązania są najlepsze”

naumachia_logoJeśli stare polskie porzekadło „Co cię nie zabije, to cię wzmocni” sprawdza się w prawdziwym życiu, to najnowsze dziecko NAUMACHI jest potwierdzeniem tego przysłowia. Zrodzona w bólu „Machine Of Creation” pozostanie w moim odtwarzaczu na wiele długich lat. O tym, jaką drogę przeszedł ten zespół do dnia dzisiejszego, opowie Wam nie kto inny jak Tomasz „Soyak” Kiliński (gitara, wokal).

 

naumachia_Machine.of.Creation Na wstępie chciałbym pogratulować Tobie wspaniałej płyty! „Machine Of Creation” przerosła moje oczekiwania! Ta mechaniczna bestia wierci mój umysł od paru dni. Powiedz, jak Ty dziś oceniasz swoje najnowsze dzieło?

Cześć! Dzięki za dobre słowa. Myślę, że każdy, kto komponuje, ma podobny problem do mnie (do nas), mianowicie podczas gdy masz już skończone dzieło i słuchasz go wielokrotnie na spokojnie w domu, za każdym razem chciałbyś coś pozmieniać. Czasami mogło by to wyjść na lepsze, a w innych przypadkach mogłoby być przekombinowane. Wiadomo, że najprostsze rozwiązania są najlepsze i najtrudniej je wymyślić. Więc pewnie pozmieniałbym parę rzeczy, ale ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego. Czasami nawet łapię się na tym, że takie rozwiązania, jakie zastosowaliśmy na „Machine Of Creation”, są świetnie zagrane i brzmi to zajebiście. Kiedyś bardziej potrafiłem się cieszyć z takich rzeczy i wnikać głębiej. Miałem na to więcej czasu. Dziś cała ta otoczka ekscytacji troszkę opadła.

Pierwsze wieści o następcy albumu „Black Sun Rising” (z 2009 r.) ukazały się lekko ponad rok temu. Osobiście gotowy byłem sięgnąć po najnowszy krążek dużo wcześniej. Co spowodowało, że ci w gorącej wodzie kąpani musieli uzbroić się w cierpliwość?

Mieliśmy bardzo dużo problemów przez ten czas. Pierwszy raz nagrywaliśmy dzieląc sesje na dwie części. W grudniu 2012 nagraliśmy partię bębnów, gitar rytmicznych i bassu. Dopiero w drugiej połowie kwietnia 2013 dokończyliśmy z wielkim trudem partie wokalne i klawisze, mix i mastering. W tym mniej więcej czasie stała się straszna rzecz. Śmierć Sławka. Przez rok nie mogliśmy się pozbierać. Właściwie to nawet nie wiem, jak udało nam się dograć to wszystko w tym ciężkim okresie.

Pierwszym przedpremierowym utworem był „Multiple Personality”. Co ma w sobie ten utwór, że wybrałeś go jako zapowiedź nadchodzącej płyty?

Gdy musieliśmy wybrać utwór, który ukaże się przedpremierowo, „Multiple Personality” najbardziej nam się podobał. Ciekawa konstrukcja, czytelne gitary, do tego zmiany tempa, wokale Covana i Marcina. Zrobiło to na nas duże wrażenie. Gdy usłyszeliśmy ten utwór w wersji końcowej, to wiedzieliśmy, że ma bardzo duży potencjał. I tak już zostało.

Naumachia_foto2013

Zgodzę się, że jest ekstremalny, podszyty technicznym death metalem, by za chwilę zamienić się w progresywnego potwora, który poprzez świdrujące dźwięki wrzyna się w umysł, coraz głębiej. Ale czy nie łatwiej byłoby sprzedać nowy album z utworem takim jak „Lost”? Mój faworyt na singiel ma bardziej komercyjny potencjał.

„Lost” jest poświęconym pamięci Sławka. To bardzo prywatny utwór. Nawet do głowy by nam nie przyszło, aby to właśnie ten utwór miał promować płytę. Jest traktowany przez nas bardzo specjalnie i sentymentalnie. Od początku o tym wiedzieliśmy i nawet podczas nagrywania skoncentrowaliśmy się zupełnie inaczej nad tym utworem.

Zatrzymajmy się przy sprzedaży. Jakie byłyby Twoje odczucia, gdyby nagle najnowsze dzieło NAUMACHI znalazło się na liście najlepiej sprzedających się płyt w naszym kraju? „Machine Of Creation” posiada wszystko, co powinna posiadać płyta „chodliwa”. Ma doskonałą produkcję, zróżnicowane kompozycje, które mogą spotkać się z zainteresowaniem zarówno podziemnych słuchaczy, jak i tych, którzy lubią przykładowo FEAR FACTORY.

Nie wiem, jak podchodzą inni muzycy do swojej twórczości i czy komponują muzykę po to, aby ją sprzedać. My tworzymy muzykę taką, którą mamy w sercu, która oddaje nasze emocje. Zawsze podchodziliśmy do tego tematu bardzo odważnie i nawet jeśli coś przekraczało zupełnie nasz kierunek muzyczny, to mieliśmy to w dupie, ponieważ najważniejsza jest ekscytacja tym, co robimy. Nigdy nie kierowaliśmy się takimi kryteriami, czy to się będzie sprzedawało, albo będzie miało większy rozgłos. Wiadomo, że byłoby świetnie, gdyby płyta dobrze się sprzedawała i docierała do większej rzeszy słuchaczy. Wtedy byłby to wielki sukces i oznaczałoby, że nie tylko my ekscytujemy się tym, co tworzymy. Można też powiedzieć, że byłaby to jakaś forma nagrody za to, co robimy.

Kolejnym ważnym autem tej płyty są dobre kompozycje. „Machine Of Creation” łączy w sobie elektronikę i death metal. Te dwa skrajnie różne środki rzadko do siebie pasuję, ale Wam ten ryzykowany zabieg udał się doskonale. Dodam jeszcze, że gdyby zdjąć warstwę efektów specjalnych i zachować goły szkielet utworów, to nadal te kompozycje są udane. Przyznaj się, kto bierze odpowiedzialność za to, jak brzmi „Machine Of Creation”?

Każdy z nas miał większy lub mniejszy wpływ na brzmienie tego albumu. Jeśli chodzi o główne kompozycje, produkcje i końcowe szlify, odpowiedzialny jestem ja oraz Andrzej. Anders odpowiedzialny jest za bębny, ale zawsze przechodzi to też przez nasze ręce. Piotrek odpowiedzialny jest za klawisze. Pracujemy w ten sposób, że wysyłamy mu już skomponowany utwór razem z bębnami i wszystkimi innymi partiami, ale bez wokalu, a on dokłada do tego klawisze. Później, po zapoznaniu się z całokształtem, robimy poprawki sprawdzamy, jak to brzmi na żywo. Właściwie mogę powiedzieć, że bardzo dużo kompozycji powstało podczas grania w sali prób.

Naumachia.2013.2_bandphoto

Wasze czwarte dziecko ukazało się pod szyldem Via Nocturna. Jak oceniasz dotychczasową współpracę z tą wytwórnią?

Jak do tej pory jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z Via Nocturna. Co prawda jest to raczkująca nazwa, ale, obserwując podejście Fabiana do sprawy, myślę, że jest na dobrej drodze, żeby za kilka lat funkcjonować na bardzo wysokim poziomie. Współpraca zaczęła się dość niedawno i czas pokaże, jak będzie się dalej układała, ale jak do tej pory mamy bardzo dobry kontakt i wiele pomysłów do zrealizowania.

Dziś działania wytwórni płytowej funkcjonują trochę inaczej niż dziesięć lat temu. Odsłuch absolutnie wszystkich dźwięków przeniósł się do wirtualnego świata, więc namacalny krążek odchodzi do lamusa. Jak Ty podchodzisz do plastikowych krążków? Jesteś kolekcjonerem?

Staram się kupować fizycznie płyty, ale nie zawsze mogę. A nawet jeśli kupię płytę, to i tak później zgrywam ją do komputera. Myślę, że w większości słucham muzyki w formie digital. Jest mi po prostu wygodniej. Obydwie formy mają swoje zalety, jak i wady. Ale dziś możesz mieć przy sobie telefon, a w nim np. 100 albumów i w każdej chwili sięgnąć po swoją ulubioną nutę. Są to bardzo duże plusy formy elektronicznej. Natomiast nie zastąpi to nigdy zapachu świeżego druku, zaciekawienia i ekscytacji, gdy trzymasz w rękach normalną płytę z książeczką.

naumachia_wrathornPytam, bo Wasz pierwszy lebel, Empire, wydał debiutancki „Wrathorn” wraz z numerem magazynu „Thrash’em All”. Masz ten album na swojej półce?

Oczywiście, że mam. A właściwie mogę powiedzieć, że jest to już album jakby kolekcjonerski, ponieważ zostały mi ostatnie dwie sztuki, które zabezpieczyłem i trzymam na pamiątkę. Zresztą postępuję tak również z innymi albumami NAUMACHIA.

Często wracasz do poprzednich płyt NAUMAHI? Czy skupisz się na tym co tu i teraz?

Kilka razy w roku mam takie dni powrotów i wsłuchiwania się w poprzednie dokonania. Zawsze mam bardzo pozytywne odczucia. Z każdym albumem wiążą się zajebiste wspomnienia i sytuacje. To piękna pamiątka i doświadczenia, których nie kupisz za żadne pieniądze.

Jakie plany promocyjne będą towarzyszyć płycie „Machine Of Creation”? Wiem, że mieliście zagrać na tegorocznym Dark Fest i nic z tego nie wyszło, dlaczego?

Pisząc ten wywiad jesteśmy już po powrocie z Dark Fest. I przykro mi stwierdzić, że nie zagraliśmy na scenie tego festiwalu. Pomimo tego, że byliśmy na miejscu zwarci i gotowi, aby zajebać świetny gig. Bardzo długo się przygotowaliśmy do tego i cieszyliśmy się, że będziemy mogli pokazać się w końcu w PL. Wygłosiliśmy oficjalne info na Facebooku zespołu, dlaczego tak się stało. Pozostawię to bez komentarza, ponieważ nie chcę się denerwować.

Dzięki za poświęcony czas. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Dzięki za wywiad, zainteresowanie i pozytywne słowa! Pozdrawiam czytelników Atmospheric i słuchaczy NAUMAHIA! Be the Master not his tool!

[Tomash]

Naumachia, www.naumachia.pl, www.facebook.com/naumachiametal