NAZXUL Totem ’10

CD 2010 / DigiCD 2011 (Eisenvald)
Ocena: 3/6
Gatunek: black metal

Dla wszystkich słuchaczy, którym australijska muzyka kojarzy się tylko z Operą w Sidney, NAZXUL będzie sporym zaskoczeniem. Ciepłe morza, ładne plaże i ogólny klimat nie są czymś co kojarzy nam się z black metalem. A taki właśnie rodzaj muzyki, od 20 już lat, prezentuje NAZXUL. Wśród dorobku zespołu znajdziemy kilka splitów, demówek oraz dwa pełne albumy. „Totem” jest pierwszym pełnym materiałem, materiałem już dość wiekowym bo wydanym w 1995 roku. Już wtedy muzycy prezentowali dość wysoki poziom i spore możliwości twórcze. Zespół był na przestrzeni lat często porównywany do LIMBONIC ART, co jest sporym nietaktem, gdyż NAZXUL jako pierwszy zaczął wydawać swoje materiały. Niemniej jednak muzycznie oba zespoły prezentują podobny klimat. Wśród potężnej i agresywnej muzyki znalazło się tu miejsce dla sporej dawki melodii, każdy utwór na płycie wydaje się inny, częste zmiany tempa nie pozwalają nam się zbyt szybko znudzić. Choć utwory zawarte na „Totem” charakteryzują się dość prostą, a czasem wręcz surową konstrukcją, to umiejętne wplecenie w to wszystko klawiszowego lub akustycznego smaczku, czyni ten materiał bardziej klimatycznym, a czasem wręcz chwytliwym. Jednostajny rytm perkusji jest przełamywany ciekawymi, dopracowanymi riffami, czasem brzmiącymi charakterystycznie dla black metalu, by za chwilę przerodzić się w coś, co może przypominać grindcore. Muzycy „poupychali” na tej płycie wiele takich niespodzianek, lecz na pierwszy rzut słychać, że nie ma tu miejsca na jakikolwiek przypadek. Króluje pełen profesjonalizm. Płyta zawiera 10 utworów, wśród których wyróżniłbym potężnie brzmiący ”Distance Begins” – najlepszy na płycie i prezentujący cały kunszt Australijczyków. Niezłe są też „Amidst the Flames” czy „I Awaken”, choć – co ciekawe – nie ma tu utworów słabych, wybitnie odstających od wysokiego standardu. To wszystko sprawia, że NAZXUL został szybko dostrzeżony i ma na swoim rozkładzie wspólne koncerty z tuzami gatunku, na czele z MAYHEM z IMPALED NAZARENE. A chodź wspólne granie z MAYHEM i DIMMU BORGIR nie doszło do skutku, to jednak świadczy o wysokich aspiracjach i pozycji NAZXULA na antypodach. Jakiś czas grupa grała parę koncertów w Europie, więc jest jakaś szansa, że zobaczymy ich kiedyś w naszym kraju. Choć może nie jestem wielkim fanem gatunku, to ze spokojnym sumieniem polecam twórczość tego dość mało znanego w naszym kraju zespołu. „Totem” bardzo pozytywnie mnie zaskoczył – jest tu wszystko co dobry materiał powinien mieć – pomysł, umiejętności, energia i klimat/ „Totem” to 40 minut ostrego grania zaopatrzonego w mocne brzmienie i ciekawą szatańsko-babilońską szatę graficzną. Dla wszystkich fanów black metalu pozycja obowiązkowa. Polecam. [Qba]