NEGURA BUNGET, MORTIFERA, SEAR BLISS, ABUSIVENESS … – 5.02.2011, Katowice

negura 300 250 banerAvant-Garde Night vol. 1: 

NEGURA BUNGET, MORTIFERA, SEAR BLISS, ABUSIVENESS, GALLILEOUS, MEDICO PESTE

5.02.2011, Katowice, „Megaclub”

Avant-Garde Night vol. 1 to – miejmy nadzieję – zalążek kolejnej cyklicznej imprezy. Imprezy, co tu dużo mówić, specyficznej pod względem prezentowanych na niej zespołów, które nie do końca mieszczą się w sztywnych ramach gatunków. Na pierwszy i drugi rzut oka skład niezbyt zachęcający dla niektórych. Przyznam, że dla mnie też nie do końca był to szczyt marzeń. Co by nie było, jednak pojawiłem się tego dnia pod „Megaclubem” z nastawieniem na poszerzenie horyzontów muzycznych.

Na pierwszy ogień publiczności zostało wysłane MEDICO PESTE. Byłem ciekaw ich występu, ponieważ załapałem się na próbę dźwięku i ich black metal mnie zaciekawił. Na scenie pojawili się pół godziny po planowanym rozpoczęciu. W oparach dymu, jakby z innego świata wyszedł demoniczny mnich oraz jego świta. Ich muzyka przypomina dokonania MAYHEM z czasów „De Mysteris Dom Sathanas”, no a strój wokalisty tylko potęgował te odczucia. Sama muzyka to chłodny, depresyjny, wolny black metal, przepełniony bólem i nienawiścią. Brzmieniowo też wszystko bez zarzutów. Jak się później okazało, byli bardzo dobrym wstępem przed późniejszymi zespołami.

Występ GALLILEOUS z pełną premedytacją ominąłem. To jednak nie do końca muzyka dla mnie, a po trudnym dniu w pracy nie chciałem zasnąć przed gwiazdą wieczoru:-).

ABUSIVENESS zgromadziło chyba najbardziej kontrowersyjną publikę. Lublinianie, jak wiadomo, grają niezły pogański black metal, a ich przekaz najbardziej zapewne trafia do miłośników dawnych słowiańskich czasów czy czcicieli Peruna. Koncert od strony muzycznej bardzo dobry. Jadowity black metal, pełen odniesień do dawnej słowiańskiej chwały. Pod sceną rozkręcił się młyn (niezbyt potężny, ale zawsze to coś), a na scenie niezbyt ruchawo, co prawda, jednak koncert i tak udany. Przyjęcie dobre, kontakt z publiką dobry, no i w porządku brzmienie. Pozdrowienia dla braci z Ukrainy oraz Ślązaków.

VIC_9329Węgierski SEAR BLISS był jedynym powodem, dla którego oderwałem wzrok od książek (S.E.S.J.A.). Wiele obiecywałem sobie po ich koncercie, ze względu na to, iż na płytach ich połączenie black metalu z sekcją dętą tworzy niepowtarzalny klimat. Osoba obsługująca trąbkę odpowiedzialna była również za klawisze, a więc ostawiona była wszelkiej maści sprzętem. Wyszli i rozpoczęli swoje misterium. Próba złapania kontaktu z publiką nie do końca udana, jednak wraz z kolejnymi utworami brawa oraz skandowanie nazwy zespołu były jakby żywsze i bardziej entuzjastyczne. Jak dla mnie kapitalny koncert, udało im się zbudować świetny klimat, który mają na płytach. Momenty, w których włączała się trąbka, to dopiero dawały energię. Nie zawiodłem się, pomimo moich wygórowanych oczekiwań. Wszystkich pieśni nie pomnę, ponieważ nie znam zbyt dobrze ich utworów, jednak na pewno poleciało „A Deathly Illusion” z ostatniej płyty „The Arcane Odyssey” oraz „Two Worlds Collide” z „Glory And Perdition”.

Francuski zespół MORTIFERA przesłuchiwałem wcześniej w domu, szukając kolejnego, oprócz SEAR BLISS, punktu zaczepnego. Jednak ich muzyka tak mnie zniechęciła, że w czasie ich koncertu zająłem strategiczną pozycję na kanapie. Dźwięki dochodzące z sceny utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałem.

VIC_9490Z gwiazdą wieczoru, Rumunami z NEGURA BUNGET, zawsze miałem pod górkę. O ile lubię czasem zapuścić ich płyty, o tyle z koncertami to nieciekawie bywało. W Bielsku ich koncert przespałem, a na Brutal Assault wybrałem odpoczynek w namiocie piwnym. Po katowickim koncercie muszę zmienić jednak zdanie. Świetny występ, niepozbawiony charakterystycznych w ich muzyce tradycyjnych rumuńskich instrumentów. Flety, rogi, cymbałki, deska (?), ponadto gitary, perkusja klawisze. Można się pogubić. Oni jednak zamiast się tym przejmować, robią swoje, co świetnie im wychodzi. Klimat, jaki stworzyli oraz niewątpliwie specyfika ich muzyki sprawiły, że zapanował spokój, a publika chłonęła każdy dźwięk niczym gąbka wodę. Po jakichś 40 minutach występu nagle zapowiedzieli ostatni utwór. No ale jak to? Przecież ledwie rozpoczęli! Czas jednak płynął nieubłaganie i niemiłosiernie szybko. Na szczęście dali się wywołać na jeden bis. Zdecydowanie koncert wieczoru. Pełen niepowtarzalnego klimatu.

Podsumowując koncerty – najlepiej dla mnie wypadła NEGURA BUNGET oraz SEAR BLISS. Zdania jednak co do ich występu były podzielone i część widzów uznała go za nudny. Jako całość – impreza rewelacyjna. Niecodzienne zebranie tylu zespołów prezentujących niecodzienne podejście do black metalu to bardzo dobry pomysł. Publika jednak nie do końca dopisała. Ale warto chodzić na takie koncerty. Jestem przykładem, że pomimo miłości do rzeźni, można czasem się odchamić i świetnie spędzić czas przy takiej muzyce.

Chodzą słuchy, że na kolejnej edycji Avant-Garde Night ma pojawić się ARCTURUS (!). A więc wypada obserwować i monitorować informacje o koncertach.

[sake, fot. Victor Cristescu – galeria zdjęć]