NEOLITH: …A cała natura odrodzi się w płomieniach


…A cała natura odrodzi się w płomieniach…

Image

 

Po blisko dwuletnich przygotowaniach, w lipcu 1998 r. ukazał się (na CD!) nakładem Dagma Rec. nowy materiał zespołu NEOLITH, „Igne Natura Renovabitur Integra”. Nagrań dokonano w Manek Studio w Sanoku z realizatorem Arkiem Malczewskim oraz gościnnym udziałem U’Reck`a z LUX OCCULTA. Na płytę składa się 11 kompozycji (57 min. muzyki).
Image Całość na pewno nawiązuje swoim charakterem do starszego repertuaru, ale zarazem jest dojrzalsza, bardziej przemyślana, spójna stylistycznie i jednolita tekstowo niż np. split nagrań z „Trips Throught Time And Loneliness”. Mimo iż dokonania NEOLITH nigdy nie grzeszyły zawrotna oryginalnością, zawartość płyty trudno ująć w proste słowa i jednoznacznie zakwalifikować. Za dużo tutaj odniesień, nawiązań, muzycznej rozbieżności, skupionej jednak w ramach pewnej logiki; a nade wszystko kontrastujących ze sobą klimatów oraz odmiennych emocji zamkniętych w każdym dźwięku.
Tym, którzy nie znają „Igne Natura Renovabitur Integra”, spieszę donieść, iż np. kompozycja tytułowa – śmiem twierdzić, że najwybitniejsza – trwa ponad 10 min.; początek tekstu utworu „Unbeliever” to fragment wiersza „Niewierny” K. Przerwy Tetmajera; pieśń „Souls They Love Forever” jak ,,Left Alone” – rozpisano na wokal męski i żeński; „Curse Thee Lord” jest najbardziej bezkompromisowy – w warstwie muzycznej i słownej; kompozycje „Raven Moon”, „My Journey To The Stars”, „Pagan Chant” niepokoją dziwnym napięciem…

Wszystkie teksty na albumie układają się w koncepcyjną całość, I mam wyraźne wrażenie, iż powstały one z najprawdziwszej potrzeby ujawnienia swoich lęków ł wątpliwości; ukazania nagromadzonego żalu i złości; wreszcie pozbycia się destrukcyjnych uczuć. Że wyrosły one z głębokiej tęsknoty za czymś odległym; jeszcze nie poznanym, a doskonałym. Iż są owocem osobistych przemyśleń ich autorów na temat istoty wiary, miłości, także marzeń, wspomnień, sił natury, nieuchronnie mijającego czasu, utraconych ideałów tego, co takie skomplikowane i niezgłębione w całej swojej prostocie. Zagadnienia te są na tyle bolesne i osobiste, że każdy ma prawo rozumieć je inaczej. Zaznaczani więc, iż moja indywidualna interpretacja może rozmijać się z zamierzeniami NEOLITH oraz opiniami innych odbiorców.
W moim odczuciu ogromnego znaczenia w tej opowieści nabiera … dramatyzm relacji Ja-Człowiek a Bóg: źródło konfliktu oraz jego skutki – gorzki smak złamanych obietnic oraz silne pragnienie wyrwania się ze śmiercionośnej pułapki, ograniczającej wolną wolę, wyjątkowość i niezależność ludzką, wreszcie chęć wyniesienia własnego istnienia ponad wszelkie ziemskie sprawy…..

„Igne Natura Renovabitur Integra” jest niczym niemy krzyk zranionej duszy; jak echo, cicha skarga niepozornej, wrażliwej istoty, tak nieznośnie rozczarowanej nareszcie odważnie zdemaskowanymi ułomnościami świata, w którym przyszło jej egzystować. To historia nas samych; mój i twój cień; wierny portret przytłoczonego dekadenckimi nastrojami człowieka końca XX-go wieku…

Image I tak oto człowiek współczesny staje na skraju swojego życia… Taki samotny, bezradny, wyobcowany, zamyślony. Przygląda się sobie i sam już nie wie, kim on właściwie jest. Traci rachubę czasu i poczucie najwyższych wartości Zadaje sobie pytanie o cel własnego bytu. Obwinia przeszłość za wydany na siebie wyrok; z mozołem tłumaczy sens zjawiska dnia dzisiejszego; snuje niejasne plany na przyszłość. Zawieszony między jawą a snem, faktem a fikcją; rzeczywistością i halucynacją; niebem i ziemią – przeżywa kryzys wiary…

…I miota się. I szarpie. Nie godzi z przypisanym mu losem. Podejmuje walkę z nieokiełznanym żywiołem i sobą samym. Błądzi nieudolnie i szuka po omacku. Poszukuje, aby wreszcie odnaleźć…..

…I wzbiera w nim nienawiść. I zaczyna bluźnić. Dławić się buntem, pragnieniem zemsty i chęcią ukrzyżowania wyimaginowanego fałszywego Stwórcy. Wyrzeka się jego dobroci i miłosierdzia; woli zbawienia. Czuje się zdradzony, oszukany, wykorzystany. W amoku traci na chwilę oddech. I kontrolę nad myślą, słowem, czynem – ściągając na siebie przekleństwo.

…I poddaje się namiętnościom; świadomości innego wymiaru. Rozczarowanie i strach przemienia się w nim w intensywne poczucie własnego człowieczeństwa i niepowtarzalności; a śmierć staje się jedyną słuszną drogą ocalenia. Ucieczki i przetrwania.
Image
Oto on sam – nagle przebudzony ze zgubnego odrętwienia, ośmielony do działania i konfrontacji z przeszłością; staje dumnie u bram nowego świata. W ciemnościach dostrzega światło dnia, doznaje objawienia. Serce jego napełnia się mocą boską, iskrę rozjaśnia oko -dodając dostojeństwa i chłodnej odwagi. Już nie składa pustych honorów, nie dźwiga krzyża, nie umiera w imię nieosiągalnej chwały. Nie potyka się a wzrasta…

Oto on sam – ze zdumieniem i goryczą uświadamia sobie, iż mknący ku nieskończoności czas nieopatrznie pochłania najlepsze lata jego życia. I choć ostatnich cząstek pamięci nie sposób już przywrócić, nie pozostaje obojętny. Poddaje się wspomnieniom i spala się w ich blasku. Obrazy przepływają mu przed oczami…W porywie rozpaczy uwalnia swoje najskrytsze pragnienia. Cichego ukojenia dopatruje się w miłosnym uniesieniu, ale ono sprowadza się do frazesu i nie niesie spełnienia. Desperacko dryfuje wśród świec płonących i duchów są mu one schronieniem i opiekunem zarazem. I umyka w świat snów. I balansuje na granicy smutku i bólu, obawiając się unicestwienia. I zatapia się w sobie, l rozpływa w krainie zimnej, nieruchomej – odnajdując ukochaną równowagę (…).

Oto on sam Człowiek. Chwieje się nad przepaścią własnego istnienia… Z uwielbieniem wpatruje się w księżyc w pełni. Poszukuje swojego bladego odbicia w jego zmęczonej twarzy. I wyraźnie czegoś oczekuje, nie tracąc jednocześnie nadziei. Trwa w bezruchu, lśni jak martwy punkt. I tylko wzrok kieruje jeszcze nieśmiało ku ciemnościom nieprzebytym. Nad sobą ma niebo usłane jasnością gwiazd. U nagich stóp – Otchłań bezimienną; tak obcą i chłodną, że aż fascynującą. I musi dokonać wyboru. Może wzbić się wysoko; ulecieć na skrzydłach wyobraźni i już nigdy nie powrócić, dotknąć gwiazd, rozmawiać z nimi, sycić się ich widokiem…Lub z milczeniem na ustach skoczyć w czeluście mroku – roztrzaskać się o werwy własnych słabości bądź na zawsze zespolić się z chaosem, siłami natury i żywiołami będącymi jednością. Życiem i śmiercią równocześnie. Spłonąć w płomieniach; bez sprzeciwu przypisując im odpowiedzialność za swoje przeznaczenie…..

Bowiem ogień jest świętością. Ma moc oczyszczania. Odnowy moralnej i odrodzenia wewnętrznego. Jakkolwiek miałoby to wyglądać, cokolwiek oznaczać, zwiastować – cud czy katastrofę. Armagedon…

Image Gdy ziemia płonie, a woda w krew się przemienia – Boga pochłonie nicość. Umiera on na oczach naszych. Umiera, ponieważ świat, który zostawił ludzkości w spadku, nie okazał się tak nieskazitelnie pięknym darem, jakiego wypatrywano z utęsknieniem. Umiera, ponieważ nie zdołał naprawić własnych błędów i uleczyć krzywd. Umiera poć! ciężarem ludzkich trosk; w niemocy dialogu, którego nie podjął z człowiekiem,.. Lub inaczej – my sami uśmierciliśmy go pod niebem bądź samoistnie odszedł w mroki niebytu… Tylko mając jeszcze powrocie. W innej formie i o innym czasie. W postaci nieskończonego Absolutu, którego oblicze chyba każdy z nas z wielkim pietyzmem pielęgnuje we własnym sumieniu…

Podobnie jak cała Natura – zgodnie z niepisanym prawem, którego ani Bóg, ani człowiek nie potrafi kontrolować – odrodzi się w płomieniach… Ponownie i na nowo. A że struktura przyrody jest za bardzo złożona, aby przewidzieć jej przyszły kształt, pozostaje nam tylko zachować w sercu wiarę, iż odda nam ona nasze przyszłe Życie…

 

[Kasia / Atmospheric #7]

Neolith, Grzegorz „Levi” Łukowski, P.O.Box 11, 38-402 Krosno 5; levi@neolith.pl; tel. 0607364329; www.neolith.pl / www.myspace.com/neolithband