NEURONSPOILER Emergence `13

CD/digital `13
Ocena: 5/6
Gatunek: heavy metal

Już okładka albumu „Emergence” zespołu NEURONSPOILER nie pozostawia zbyt wielu wątpliwości: nie do końca ubrana, ale też nie do końca „zwyczajna” kobieta kuca, w rękach trzymając coś na kształt gitarowego gryfu. Tak może wyglądać tylko okładka heavy metalowej płyty! Płyta ma też podtytuł (a może to tylko slogan reklamowy? – sam już nie wiem), który ostatecznie odziera z wszelkich wątpliwości: „Classic metal resurgence in safe hands”… Tak – heavy metal bywa czasami pretensjonalny, no ale zobaczmy, jak to brzmi!? Gałkami kręcił tu Guillermo „Will” Maya – inżynier znany i ceniony na metalowym poletku. I oto Panie i Panowie (zwracam się do Was – wszyscy metalowcy starej daty, Oldschoole, Zgredziki i Wapniaki, których młodość upłynęła przy dźwiękach NWOBHM!): nie zapomniano o nas! NEURONSPOILER to miód na nasze uszy! Na tym albumie znajdziecie wszystko, czego potrzeba skołatanej heavy metalowej duszy: piękne melodie i riffy, cudowne gitarowe sola, doskonałe heavy metalowe aranżacje, „klasyczne” wokale, no i kilka zrzynek z klasyków (ale może w tym kontekście nazwę je „bezpośrednimi nawiązaniami” do tychże). Nie ma tu też za wiele niepotrzebnych rzeczy. Muzyka gna do przodu lekko, niepostrzeżenie i przyjemnie, a gitary oczywiście wiodą tu zdecydowany prym! Odłam wyznawców sekty Moona, który w obręb swojego kultu włączył grę „GuitarHero”, powinien zdecydowanie zainteresować się debiutem NEURONSPILER, a może nawet postawić im ołtarzyk w nawie bocznej swoich kościołów? Gitarzyści doskonale wyczuli balans między heavy metalowym graniem, a „wirtuozerskimi” popisami technicznej sprawności, w które mogłaby przerodzić się ta płyta – gdyby gra na gitarze służyła tylko jako popis umiejętności samej gry, a przestawała służyć pięknu muzyki… NEURONSPOILER doskonale wyhamował przed tą przepaścią. Wokale? Klasyka! W ich biografii doczytałem się pewnej fascynacji twórczością Ronnego James’a Dio i przyznać muszę, że nie są to inspiracje szczególnie przesadzone. Wspominałem już o „bezpośrednich nawiązaniach”. Znajdziemy tu bez problemu IRON MAIDEN (może również z tego bardziej „współczesnego” okresu), podobnie JUDAS PRIEST i RAVEN, szczyptę MEGADETH i DIO właśnie. Czego chcieć więcej? Oczywiście admiracja dla tej płyty zależeć będzie – jak zawsze – od ilości poświęconego jej czasu. Pobieżnie przesłuchana nie musi zachwycić nawet fana heavy: ot, nic nowego na świecie, heavy metal jakiego wiele, kilka mniej lub bardziej ogranych patentów zgrzebnie połączonych w całość. Jeśli jednak pozwolicie jej zadomowić się na dłużej w odtwarzaczu, odkryjecie iż „Emergence. Classic metal resurgence in safe hands” jest to materiał dużo świeższy niż choćby ostatnie produkcje… SAXON. Jeśli dacie się złapać utworom „Invincible Man” albo „Take the Stage”, nie opędzicie się już od tego albumu. A gdyby jakiś laik – w przypływie sympatii do heavy – kupił sobie (skuszony okładką?) i posiadał w swej płytowej kolekcji ten jeden jedyny metalowy album, może to być dla niego prawdziwe (klasyczne) metalowe odrodzenie. [Herr B.]

 

Neuronspoiler, www.neuronspoiler.com, www.facebook.com/neuronspoiler