Nie pluj sobie w brodę – słuchaj post metalu!


Nie pluj sobie w brodę – słuchaj post metalu!

Ostatnimi czasy pluję sobie w brodę tak intensywnie i często, jak nigdy przedtem. Jak mogłem wcześniej nie zainteresować się muzyką NEUROSIS, CULT OF LUNA, BLINDEAD czy ISIS? Hmm, jak widać, mogłem, bo też i pomagały mi w tym przez długi czas szczelnie nasunięte na uszy klapki, przez które przedzierały się tylko i wyłącznie dźwięki bardziej przypominające odgłosy drażnionego zwierzaka aniżeli muzykę. Cóż, mylić się jest rzeczą ludzką, jak powiedział kiedyś ktoś mądry…

ImageJarek Szubrycht w swoim tekście o NEUROSIS (zamieszczonym w magazynie „Mystic Art”), poznanie tej amerykańskiej formacji określił jako „nawrócenie”. W moim przypadku, zamiast jakiejś iluminacji, była raczej ewolucja. Ewolucja mojego gustu muzycznego. Zaczęło się od MASTODON. Choć twórcy „Blood Mountain” post metalu w czystej postaci nie grają, w ich muzyce nie trudno odnaleźć inspiracje choćby wspomnianym już zespołem Scotta Kelly’ego. Zresztą lider NEUROSIS gościnnie pojawił się na trzech ostatnich albumach kwartetu.
Coś w rodzaju oświecenia w moim przypadku przyszło dopiero przy okazji „Eternal Kingdom” CULT OF LUNA. Nie wiem, czy to kwestia mroźnego klimatu panującego w Szwecji, skąd muzycy pochodzą, czy wyraz ich własnej psychiki i doznań (jeśli to drugie, to współczuję ich rodzinom), ale tak neurotycznej, psychodelicznej i mrocznej atmosfery nie słyszałem w muzyce nigdy przedtem. Dochodzi do tego jeszcze koncept tekstowy, oparty ponoć na autentycznych (w co nie wierzę) zapiskach chorego psychicznie pacjenta szpitala dla obłąkanych.
Powtórzę się, ale jednak ani grupa CULT OF LUNA, ani kapela MASTODON nie brzmiałyby tak, jak brzmią, gdyby nie zespół, którego nazwa pojawiła się w tym tekście już parokrotnie. Chodzi mianowicie o NEUROSIS. Grupa powstała w 1985 r. w Kalifornii. Rozpoczęła swoją karierę jako kapela hard core’owa, a wraz z wydaną w roku 1992 płytą „Souls At Zero” zespól zaczął eksperymentować z brzmieniem i dźwiękami. W swojej muzyce połączył ciszę z hałasem, ciężkie, stutonowe riffy z subtelnym muskaniem strun, plemienne rytmy z elektroniką, szept z krzykiem, nostalgię z nastrojem przerażenia i frustracji. Doom i sludge doprawiony psychodelią… To właśnie ta grupa swoją twórczością zainspirowała zarówno Amerykanów z ISIS czy MINSK, jak i Szwedów z CULT OF LUNA, które to kapele uważane są obecnie za najlepszych kontynuatorów stylu zapoczątkowanego przez NEUROSIS.
Z przykrością przyznać trzeba, że w Polsce – pomimo sporej popularności, o czym świadczy organizowanie festiwalu tego typu muzyki we Wrocławiu – Asymmetry Festival oraz dużej frekwencji na koncertach NEUROSIS czy CULT OF LUNA w roku 2008 – zespołów post metalowych jest jak na lekarstwo. Jest BLINDEAD. Założona przez byłego gitarzystę BEHEMOTH – Havoca grupa nagrała w 2008 r. jedną z najciekawszych płyt w historii polskiego metalu. Do startu szykuje się także równie ciekawy TIDES FROM NEBULA. I na tym koniec. Miejmy jednak nadzieję, że artystyczny sukces BLINDEAD zmobilizuje kogoś w naszym kraju do sięgnięcia po instrumenty i generowania z nich „neurotycznych” dźwięków…
Co jednak czyni post metal czymś wyjątkowym? Choć zabrzmi to górnolotnie, fakt, że kapele tego nurtu przekraczają granice między kiczem a sztuką. Niepokojąca atmosfera utworów, zerwanie ze schematem zwrotka-refren, intrygujące teksty, zaskakujące pomysły aranżacyjne… I choć na najnowszych albumach zespołów tego nurtu zaczyna brakować świeżości, słychać powielanie pewnych motywów, post nadal pozostaje najciekawszą odmianą metalu, wraz z math metalem najlepiej rokującą na przyszłość.
[Jacek / Atmospheric #15]