NIGHT MISTRESS: „Dobrze, że nie jestem dżentelmenem”

NIGHT.MISTRESS _logoNocny Kochanek jest zawsze wierny i wraca z nowymi pomysłami na spędzenie upojnego wieczoru. Wprawdzie po pierwszych dwóch randkach (demka z 2005 i 2006 roku) na trochę zniknął, ale wrócił pełen zapału, ze zdwojoną siłą do działania (pełniak „The Back Of Beyond” wydany w 2011 r.), a że dalej było mu mało, to niedawno zawitał pod drzwiami mieszkania z nowymi zabawkami. Tak właśnie, znajome mordy ze Skarżyska-Kamiennej wjechały z drugim longplayem „Into The Madness” i z tej właśnie świetnej okazji skorzystałem, wypytując Chrisa, wokalistę grupy, o wszystko, co tylko mi na myśl przyszło. Zapraszam do rzucenia okiem.

night.mistress_into.the.madnessCześć, Krzychu! Płyta „Into The Madness” rozbrzmiewa pod strzechami całego świata, a pismaki walą drzwiami i oknami, żeby wypytać Cię o kilka różnych spraw, w tym też i ja. Mi osobiście na wstępie cisną się na usta pytania o pierwsze lata NIGHT MISTRESS, bo zawsze miło wspominam demo „Dłoń z Podziemi”, ale jak to jest z Tobą? Lubisz rozmawiać o tym, co było dekadę temu? Jeśli tak, to opowiedz nam trochę o tym, co działo się wtedy w tych młodych umysłach.

Cześć! Rzeczywiście w ostatnim czasie trochę się dzieje. Jest dobrze. Jeśli chodzi o początki NIGHT MISTRESS, to miło wspominam tamte chwile. Pamiętam, jak mieliśmy zagrać swój pierwszy koncert i Arek siedział pół dnia przeglądając jakieś słowniki w poszukiwaniu nazwy dla zespołu, którą w końcu stała się NEMESIS. Dopiero jakieś dwa lata później przemianowaliśmy się na NIGHT MISTRESS. Graliśmy próby w MCKu, chodziliśmy do skarżyskiego „Semafora”, graliśmy pierwsze koncerty. Gdy nagraliśmy „Dłoń z Podziemi”, zdobyliśmy uznanie nie tylko wśród ludzi w naszym wieku, ale, co było dla nas zaskakujące, również wśród starszej gwardii metalowców. Byliśmy zafascynowani NWOBHM z IRON MAIDEN na czele. Nieważne, że nie byłem w stanie odtworzyć partii Bruce’a. I tak graliśmy kawałki IRON MAIDEN, a ja śpiewałem w niższej oktawie;). To były fajne czasy. Granie dawało nam mnóstwo frajdy. Właściwie tak zostało do dziś.

Night.Mistress_band3

Zdaje się, że musiałeś mimo wszystko czuć choć lekki niedosyt, bo wskoczyłeś również do składu EXLIBRIS. Wydaje mi się, że dzielenie uwagi między dwoma kapelami nie należy do łatwych. Jak godzisz śpiewanie w dwóch formacjach i czy wiąże się to z wyrzeczeniami?

Właściwie to raczej nie chodziło o niedosyt. Chłopaki z EXLIBRIS zaprosili mnie do gościnnego występu na ich płycie. Jakiś tydzień, może dwa po nagraniu moich partii zaproponowali mi stały „etat”. Wiedziałem, że pogodzenie śpiewania w dwóch zespołach jednocześnie będzie zadaniem ciężkim. Jednak zdawałem sobie sprawę, że jeśli odmówię, to ten materiał, który miał ogromny potencjał, może nawet nie ujrzeć światła dziennego. Poza tym muzyka EXLIBRIS, pomimo tego, że siedzi w tym samym gatunku, wydawała mi się zdecydowanie różnić od grania NIGHT MISTRESS, więc postanowiłem spróbować swoich sił, może nauczyć się czegoś nowego, rozwinąć. Oczywiście kosztowało i nadal kosztuje mnie to sporo wyrzeczeń, ale bardzo nie narzekam;).

Myślałeś może kiedyś o tym, by spróbować się w roli instrumentalisty? A może faktycznie pogrywasz na czymś, jeno rola wokalisty to coś, w czym czujesz się najlepiej?

Rzeczywiście w roli wokalisty czuję się pewniej, ale właściwie to gram trochę na gitarze. Mając 15 lat widziałem się wyłącznie w roli gitarzysty. Na akustyku katowałem kawałki napisane typowo pod elektryka;). W ogóle początkowo nie mogłem pogodzić grania i śpiewania w tym samym czasie. Poza tym przechodziłem mutację głosu, a ta, wiadomo, nie pomagała;). Nie tak dawno zdarzyło się, że na jednym z koncertów zamieniłem się z Kazonem rolami: ja zagrałem, a on zaśpiewał „Ace of Spades” MOTORHEADów.

Osobiście i prywatnie lubujesz się w słuchaniu heavy metalu, czy gdzieś tam siedzi w Tobie zatwardziały miłośnik muzyki śmierci, szatana albo czegoś z kompletnie innej beczki?

Akurat jestem najbardziej ortodoksyjnym fanem heavy metalu w zespole. Czasem lubię posłuchać czegoś lżejszego, rockowego albo mocniejszego, na przykład thrashowego, ale raczej nie popadam w ekstremę.

Skoro tak, to powiedz nam, co ostatnio z heavy metalu szczególnie wpadło Ci w ucho? Czy masz swoich faworytów zarówno z zagranicy, jak i w Polsce?

Jeśli chodzi o zespoły rodzime, to zawsze lubiłem stare, klasyczne TURBO, czasem KATa. A zupełnie z innej beczki, parę miesięcy temu przez długi czas słuchałem „Revolving Floor” zespołu CHAIN REACTION, który to niestety zakończył działalność. Muza, wydawałoby się, w ogóle nie w moim klimacie, ale płytę przesłuchałem może ze 20 razy. Natomiast wśród faworytów zagranicznych zdecydowanie będą to, niezmiennie już od lat: IRON MAIDEN (pomimo ostatnich albumów), JUDAS PRIEST, HELLOWEEN oraz PRIMAL FEAR. Niestety z biegiem lat zauważam, że coraz mniej czasu mam na to, by być na bieżąco z nowinkami. Nie mogłem natomiast nie posłuchać najnowszych albumów PRIESTów i PRIMAL FEAR. Na obu wydawnictwach może i nie ma fajerwerków, ale według mnie są to dobre płyty.

W takim razie trochę słuchasz. Czy zdarza Ci się, że powracając do jakiejś płyty, odnosisz wrażenie, że to już nie to samo? Czy są takie albumy, które Twoim zdaniem nienajlepiej się zestarzały? Albo wręcz przeciwnie, czy masz może typy, które po latach zyskały Twoje uznanie?

Pewnie! Pamiętam jak mając jakieś 16 lat jarałem się np. HAMMERFALLem. Powracając do takiej muzy po latach, robi się wesoło;). Natomiast będąc nastolatkiem nie mogłem przekonać się do KINGa DIAMONDa. Dopiero kilka lat temu zapoznałem się z jego twórczością bardziej wnikliwie i zacząłem ją bardzo doceniać. Są też oczywiście takie albumy, które trzymają fason od lat, jak „Painkiller” PRIESTów (może nie jestem oryginalny).

Skoro już przy płytach jesteśmy, to muszę zapytać generalnie o nośniki. Mieliśmy kasety, które teraz służą raczej do bardzo limitowanych wydań. Były i dalej są winyle. Do tego jeszcze ciągle najpopularniejsze cedeki. Potem pojawiły się internety i empetrójki, a teraz coraz częściej spotykamy się ze streamami, kapele i wytwórnie wrzucają muzę na serwisy typu Soundcloud czy Bandcamp, do tego mamy inicjatywy takie jak Spotify, gdzie często całego albumu można posłuchać już w dniu premiery. Jak Ty się zapatrujesz na cały ten proces? Co sądzisz o kierunku, jaki został obrany?

Muzykę z komputera traktuję jako dobrą drogę do zapoznania się z twórczością danego artysty. Jeśli podoba mi się ona w takiej formie, wtedy mogę kupić płytę:). Ja akurat bardzo lubię CDki. Natomiast nie jestem też typem ortodoksa, który nie przesłucha utworu, jeśli ten nie znajduje się na winylu, czy też co najmniej na płycie. Uważam, że serwisy typu Soundcloud czy Bandcamp to bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie dla młodych zespołów, które chcą zaistnieć i zostać usłyszanymi. Co do całkiem modnego ostatnio udostępniania płyt w Internecie na serwisach streamingowych w dniu premiery, to uważam, że jest to wyjście naprzeciw oczekiwaniom słuchaczy. W obecnych czasach świat nie dałby sobie rady bez Internetu. Skoro wirtualnie gromadzi on tyle ludzi w jednym miejscu, to dlaczego tego nie wykorzystać i nie dotrzeć do nich właśnie za pomocą sieci.

Czy Twoim zdaniem dobrym pomysłem jest „abonament” na muzykę opłacany przez słuchaczy, z którego zyski byłyby przekazywane kapelom? Jak widzisz w tym wszystkim swoje zespoły, NIGHT MISTRESS I EXLIBRIS? Zdecydowałbyś się na taką formę dystrybucji? Czy słuchanie streamów jest w jakiś sposób gorsze/słabsze od klasycznego katowania płyt?

Powiem Ci szczerze, że gdybym skupiał się na kasie, to już dawno bym nie śpiewał;). Zatem nie bardzo interesuje mnie, czy to będą pieniądze z serwisów, czy też ze sprzedanych płyt, czy też tantiem:-). W każdym razie polityka serwisów streamingowych wydaje się fair. A czy słuchanie muzyki w sposób nieklasyczny jest gorsze? To trochę tak, jakby porównywać czytanie książki w formie fizycznej i cyfrowej. Co kto lubi.

Night.Mistress_band1

Wracamy do NIGHT MISTRESS. Ostatni album „Into The Madness” został wydany przez inną wytwórnię. Chcieliście przy drugim podejściu spróbować współpracy z kimś innym? Hell Rider dawał radę, czy jednak parę rzeczy sknocili?

Gdy Hell Rider zaproponował nam wydanie „The Back Of Beyond”, bardzo się ucieszyliśmy. Wprawdzie była to wytwórnia, która dopiero rozpoczynała swoją działalność, ale była zorientowana typowo na heavy metalowe granie. Poza tym Hell Rider właściwie sam wyszedł z propozycją współpracy – poczuliśmy się wyróżnieni;). Komunikacja również przebiegała pomyślnie. Jednak umowa obejmowała dystrybucję płyt wyłącznie w Stanach i Kanadzie, co zasadniczo utrudniało naszym odbiorcom w kraju dostęp do albumu. No i ta okładka, którą wykonali Amerykanie… Ech;). W każdym razie, bardzo cieszymy się, że płyta „Into The Madness” została wydana przez Power Prog. Podpisaliśmy bardzo fajną umowę, jest dobrze.

Ile takim wygom, jak Wy, zajmuje nagranie takiego konkretu jak „Into The Madness”? Nagrania w Waszym przypadku to ciężka praca pełna krwi, potu i łez, czy dobra zabawa?

Nie mogę powiedzieć, że nagrywanie płyty to bułka z masłem, bo kosztuje dużo wysiłku. Ale jest to dla nas przede wszystkim świetna zabawa. Przed wejściem do studia zawsze staramy się przygotować najlepiej, jak potrafimy, dzięki czemu nagrania przebiegają sprawnie. Fajne jest to, że często podczas pracy w studiu, na przykład odsłuchując fragmenty nagrań, pojawiają nam się w głowach nowe pomysły, które chcemy zrealizować i nasze kawałki wzbogacają się o kolejne, jak to my mówimy, „smaczki”. Poza tym, jeśli zadbasz o dobre studio, które „ukręci” fajne brzmienie, to nagrywanie kawałków, które wcześniej słyszałeś tylko w sali prób lub na koncertach, zawsze daje dużo radości.

Night.Mistress_band2

Minęło już trochę czasu od premiery „Into The Madness”. Z pewnością do tej pory zaznajomiłeś się z niejedną opinią. Co dobrego i co złego ludzie mówią na temat płyty? Choć z drugiej strony, jeśli jesteś gotów odpowiedzieć, że nie interesuje Cię zdanie innych, to też dobrze, hehe.

A mówią coś złego? :) Na temat „Into the Madness” usłyszeliśmy z chłopakami wiele dobrego. Bardzo cieszy nas, że album nie odstaje od swojego poprzednika. Z recenzji oraz opinii dowiadujemy się, iż płyta jest nieco mniej surowa i drapieżna, za to kawałki są dojrzalsze i bardziej melodyjne. Myślę, że to dobrze, bo wynika z tego, że nasz materiał jest dość zróżnicowany. Słyszeliśmy też wielokrotnie, że płyty należy przesłuchać kilkakrotnie, żeby dostrzec jej zalety, a wtedy nie opuszcza ona odtwarzacza. Miło.

A co Ty sam o niej sądzisz? Masz teraz wrażenie, że pewne rzeczy można było zrobić lepiej? Zdarza Ci się czasem żałować, że nagraliście coś tak, a nie inaczej (bądź też czegoś nie nagraliście w ogóle)?

Zarówno ja, jak i reszta chłopaków, jesteśmy zadowoleni z tego albumu. Na pewno w dużej mierze zgadzamy się z recenzjami. Rzeczywiście jest to płyta inna niż „The Back Of Beyond”, ale uważam, że wciąż jest ona typowa dla naszego grania, osadzona w charakterystycznym stylu. A czy nagrywając ją teraz, dałoby się na niej coś zrobić lepiej? Każde nagranie pozostawia zazwyczaj jakąś niepewność, ale czy warto siedzieć i zastanawiać się, co by było gdyby? Lepiej skupić się na graniu i nagrywaniu nowych numerów;).

Koncentrujecie się teraz na prezentowaniu publice muzy z najnowszej płyty, toteż musisz podzielić się z nami wrażeniami z ostatnich koncertów. Czy fanki śmiało pokazywały cycki? Gdzie i kiedy entuzjaści heavy metalu będą mogli jeszcze Was usłyszeć, poznać i podać grabę, tudzież postawić piwerko?

Trasę promującą „Into The Madness” zaczęliśmy już we wrześniu 2014. Początkowo planowaliśmy zakończyć ją w styczniu 2015, ale wszystko wskazuje na to, że trochę się ona przedłuży;). W najbliższych miesiącach pojawimy się na kilku koncertach, głównie w miastach gdzie nas jeszcze nie było (Szczecin, Gorzów Wlkp., Toruń, Warszawa, Zgierz). Koncerty zawsze dają nam dużo frajdy, tym bardziej, że w ostatnim czasie pojawia się na nich coraz więcej ludzi. Pamiętam, jak mieliśmy po 16 lat i marzyliśmy, żeby zagrać w naszym rodzinnym Skarżysku swój własny koncert. Teraz udaje nam się grać w całym kraju i wielką radochą jest widzieć, że publika przychodzi specjalnie dla naszej muzyki i słyszeć, jak śpiewa nasze teksty. Staramy się odwiedzać miejsca sprawdzone, ale także jeździć tam, gdzie nas jeszcze nie było. A czy dziewczyny chętnie pokazują cycki? Dżentelmen Ci nie powie. Dobrze, że nie jestem dżentelmenem. Pewnie, że chętnie! ;)

Night.Mistress_live.Woodstock

Mamy za sobą temat nie tak odległej przeszłości, pora na przyszłość. Nie wiem, czy jeszcze nie jest za wcześnie, by o to pytać, ale czy w NIGHT MISTRESS zaczyna się już powoli pojawiać temat trzeciego albumu?

Rzeczywiście zagraliśmy naprawdę dużo koncertów, ale nie znaczy to, że nie myślimy o przyszłości. Na dzień dzisiejszy mamy już gotowy jeden numer w całości, a oprócz niego wiele pomysłów na kolejne kompozycje. Fajne jest to, że każdy w zespole ma coś do powiedzenia w kwestii komponowania, dzięki czemu tworzenie nowych utworów przebiega całkiem sprawnie. Gdy tylko zakończymy granie koncertów, będziemy sobie mogli pozwolić na to, żeby konkretnie skupić się na składaniu nowego materiału.

Z mojej strony nie pozostaje nic innego, jak życzyć Wam sukcesów i podziękować za znalezienie dla nas czasu! Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Dzięki wielkie! Do zobaczenia i usłyszenia!

[Soulcollector]

Night Mistress, nightmistressband@gmail.com; www.facebook.com/nightmistressband