NIGHTLY GALE Lust `13

digiCD `13 (RDS Music)
Ocena: 6/6
Gatunek: doom metal

Zachwycam się każdą kolejną, tak bardzo i tak długo wyczekiwaną płytą NIGHTLY GALE. Jestem pod wrażeniem nie tylko tego, że w dzisiejszych pokręconych czasach ktoś ma śmiałość grać taką niekomercyjną muzykę, ale też tego, jak to robi. Twórczość NIGHTLY GALE to 100% doom metalu we własnej interpretacji – na najwyższym światowym (!) poziomie. Grupa uprawia ten sam styl od kilkunastu lat i gra w sposób charakterystyczny, a jednak nie robi tego w sposób skostniały. NIGHTLY GALE ma swój styl, sposób grania metalu i swoje brzmienie, a także głos Sławka jest sercem tego zespołu. Nie można pomylić tej grupy z żadną inną. Płyta „Lust”, jak dla mnie, jest bardzo świeża, naprawdę. Najbardziej niesamowity jest pierwszy utwór „Doctor”. Trwa prawie 12 minut, sporo się w nim dzieje i ma w sobie takie pokłady emocji, że skóra cierpnie. Tempo oczywiście jest wolne, na początku i pod koniec są piękne melodie, zaś wokale są kombinacją męskiego czystego śpiewu i screamu, a w drugiej połowie pojawia się Aneta (obecnie) Romańczyk, wokalistka na stałe wpisana już do składu NIGHTLY GALE. Ma niesamowity głos, choć i tak moim ulubionym jest wokal Sławka Pyrzyka, niby taki spokojny, beznamiętny, pozbawiony uczuć, a jednak dogłębnie poruszający słuchacza. Często wracam do tej kompozycji, jest przejmująca, wciągająca, porywająca. To dla mnie mistrzostwo świata i absolutny faworyt na tym albumie. Następujący później utwór nosi tytuł „Laura”, zespół promował nim płytę w Internecie, zanim się ona ukazała. I cóż, jest to nowy NIGHTLY GALE w 6,5-minutowej, doskonałej pigułce. Uzupełnieniem „Laury” jest niesamowity, acz przerażający, po prostu… chory teledysk, mający zresztą ścisły związek z całą fabułą płyty, a teksty oparte są na opowiadaniu „Słoje szczęścia” autorstwa basisty i klawiszowa grupy. Jednak nie ma sensu opisywać każdej kompozycji… Choć zamykający całość cover numeru ALICE IN CHAINS, „Would?”, w wykonaniu zabrzańskiej ekipy siłą rzeczy musi być ciekawy, bo nietypowy. Płyta „Lust” tworzy spójną całość, chociaż pierwsza jej część wydaje mi się troszkę lepsza. Niemniej wszystko jest pięknie skomponowane i dopracowane w szczegółach. Klasyczne doomowe pochody, wolne tempa poprzecinane wzmagającymi napięcie przestojami, przeszywające frazy na instrumenty klawiszowe (w brzmieniu np. fortepianu) (brawa dla Radka Daszkiewicza), rozpoznawalna perkusja i partie gitarowe (uwaga! w NIGHTLY GALE pojawił się gitarzysta Krzysztof Prietzel), smutny, a nawet schizofreniczny nastrój, męski wokal snujący swoją opowieść, raz obojętnym głosem, innym razem wyrażającym wszelkie możliwe emocje. Dodatkowego kolorytu muzyce NIGHTLY GALE dodaje śpiew żeński, czysty, naturalny, albo zawodzący i przez to wyjątkowy. Szczególnie duże wrażenie robią też na mnie fragmenty z mocnymi, pełnymi niepokoju, charakterystycznymi riffami. Moje ulubione to te ciężkie, zawiesiste. Każdy aspekt tej wspaniałej płyty mi się podoba, mogę jej słuchać na okrągło. Wam też polecam, zarówno fanom doom metalu, którzy nie zawiodą się po rozsmakowaniu w poprzedniej, doskonałej produkcji „Imprint”, jak i zupełnie nowym odkrywcom niesamowitości. Bo „niesamowity” to słowo-klucz dla albumu „Lust” i całej twórczości NIGHTLY GALE. [Kasia]

 

Nightly Gale, nightlygale@o2.pl; www.nightlygale.info

RDS Music, Jacek Adamczyk, ul. Kosciuszki 229, 40-600 Katowice; tel. 509722601; www.rdsmusic.pl