NOCTEM: BEHEMOTH skarbem narodowym Polski

NOCTEM to mocna ekipa ze słonecznej Hiszpanii, mająca daleko gdzieś gorące rytmy. Chłopaki wolą po stokroć napierdalać dla Szatana, a że wychodzi im to nieźle, więc proponuję zapoznać się z ich twórczością. NOCTEM jest świeżo po wydaniu swojej drugiej płyty „Oblivion”, którą potwierdza swoją wysoką klasę. Dla mnie osobiście jest to jedna z lepszych płyt, które ukazały się jak do tej pory, a które mi było dane przesłuchać… Miło też wiedzieć, jak duże wrażenie robi na nich Polska i Polacy, ale o tym to już sami poczytajcie…



Witaj Beleth. Nowa płyta NOCTEM to także nowy wydawca. Czego spodziewasz się po Rising Records? Skąd decyzja zmiany wytwórni i dlaczego właśnie ta a nie inna?

Po „Divinity” dostaliśmy kilka ofert wydania nowego albumu. Nosisehead Records była zainteresowana dalszą współpracą z nami, ale nie proponowała dobrych warunków; po prostu byli zbyt chciwi. Ludzie z Rising Records usłyszeli, że jesteśmy bez kontraktu i zaproponowali nam ciekawą umowę. Jesteśmy naprawdę usatysfakcjonowani tym, co dla nas robi ta wytwórnia. Jest to dokładnie to, czego oczekiwaliśmy. Myślę, że ludzie z Noisehead Records nie są zbytnio ucieszeni naszym wyborem.

Nagraliście „Oblivion” w portugalskim studio Studios 2. Nie znaleźliście studia w Hiszpanii, które sprostałoby Waszym wymogom?

Znamy u nas kilka świetnych studiów, ale są one bardzo drogie i szczerze mówiąc rezultat końcowy nie jest wart tych pieniędzy. Daniel Cardoso jest świetnym profesjonalistą i woleliśmy nagrać ten album z nim w Portugalii. Powiedzieli nam o nim chłopaki z zespołu ANGELUS APATRIDA i po sprawdzeniu innych opcji zdecydowaliśmy się nagrać nowy album z Danielem. Był on cały czas skupiony na brzmieniu, jakiego oczekiwaliśmy, zostawiając samo nagrywanie technikom, więc rezultat końcowy jest dość oryginalny.


Nie miałeś obaw, że nowa płyta nie zdoła przebić debiutu? Często zespoły, stawiając sobie wysoko poprzeczkę na debiutanckiej płycie, zamykają sobie dalszą drogę, bo nie potrafią w ciągu roku czy dwóch przebić pomysłów szlifowanych latami. Wam jednak udało się nagrać płytę lepszą i ciekawszą od debiutu, która z pewnością ugruntuje Waszą pozycję.

W tym momencie jesteśmy zadowoleni z odzewu na „Oblivion”. Jest on o wiele silniejszy niż ten, jaki mieliśmy przy „Divinity”. Zarówno metalowa brać, jak i prasa ciepło przyjęli ten materiał. „Oblivion” jest kreacją stworzoną przez zespół silnych osobowości, z dużo większą energią i myślę, że wszyscy to czują.

Z drugiej strony nie uważasz, że żeby dostać się do czołówki, trzeba przedrzeć się przez masę innych zespołów i pewnie zdajesz sobie sprawę, że w związku z tym, mimo świetnej płyty, czeka Was jeszcze masa ciężkiej pracy?

Wolę myśleć, że inne zespoły nie są naszą konkurencją czy też wrogami, wolę wierzyć, że jednak jesteśmy braćmi i częścią wspólnoty i jesteśmy tu, by sobie pomagać i wspierać nawzajem. Tak, włożyliśmy dużo pracy w ten materiał, ale to właśnie mnie pobudza, pomaga mi wejść w nowy dzień z entuzjazmem i iluzją. Naprawdę harowaliśmy w zespole i teraz mamy tego rezultaty, więc podniecająca jest myśl o przyszłości po tak ciężkiej pracy.

NOCTEM jest zespołem dbającym o swój wizerunek. Macie swój własny image, który sprawia, że nie jesteście kolejnym bezbarwnym zespołem mającym do zaoferowania co prawda świetną muzykę, ale nic poza tym. Czy Twoim zdaniem sama muzyka nie ma szans się obronić czy też może Wasz wygląd to po prostu część ogólnej całości, podobnie jak ma to miejsce chociażby w CRADLE OF FILTH czy BEHEMOTH. Kto był pomysłodawcą Waszego image’u?

Sami stworzyliśmy swój wizerunek. Stworzyliśmy swoją estetykę, a następnie współpracownik zespołu wykonał nam kostiumy. Muzyka absolutnie może się sama obronić… Zobacz na takie zespoły jak DECAPITATED, VADER, SEPULTURA czy też tysiące innych, które nie używają mocnego wizerunku. Jednak dla nas jest to konieczne, estetyka współgra z muzyką i widowiskiem. Te trzy elementy tworzą całość, są sposobem na odróżnienie się od reszty zespołów i dają nam silną i oryginalną osobowość. CRADLE OF FILTH nagrywali świetne płyty przez lata, jednak teraz tworzą chłam i skupiają się jedynie na wyglądzie… Mam natomiast zupełnie inne zdanie co do Nergala, BEHEMOTH jest wielkim skarbem dla Polski.

Uwagę zwraca okładka albumu „Oblivion” – jest szalenie szczegółowa i tylko na pierwszy rzut oka „szara”, jeśli wiesz, o co mi chodzi… Emanuje ona zewsząd symboliką, no i pierwsze co rzuca się w oczy, to to, że została stworzona tylko i wyłącznie na potrzeby tej płyty (logo NOCTEM zostało wkomponowane w całość, a nie tylko nałożone na wierzch). Znów grafiką zajął się Marcelo Vasco, ale tym razem mam wrażenie, że oczekiwaliście od niego dużo więcej niż w przypadku „Divinity” ha ha ha.

Marcelo jest naprawdę wielkim profesjonalistą, jego prace są po prostu zadziwiające. Myślę, że należy mu się szacunek za jego ciągłe i pełne zaangażowanie. W sprawie okładki kontaktowaliśmy się z nim kilkakrotnie, przedstawiając mu nasze własne wyobrażenie; po czterech czy pięciu szkicach okładka była gotowa. Marcelo jest pieprzoną maszyną. Pracował z nami również nad okładką „do albumu Divinity” i również byliśmy zadowoleni z naszego pierwszego kontaktu, jednak teraz oczekiwaliśmy dużo lepszego rezultatu i on tego dokonał!

„Oblivion” to płyta agresywniejsza, szybsza i cięższa niż „Divinity”. Jednak  mimo wszystko nie brakuje w niej melodii i urozmaiceń…

Tak, chcieliśmy zatrzymać elementy melodyjne, dodając jednocześnie nieco ambientu i agresywności. Uznaliśmy, że jest to konieczne, logiczne następstwo naszego rozwoju.

Mimo tego, że jest to materiał agresywniejszy, „Oblivion” jest płytą znacznie dłuższą od poprzedniczki. Szczerze powiem, że wcale nie czuć, że krążek trwa prawie godzinę i to bez prawie żadnych bonusowych kawałków:-). Tak w zasadzie to dlaczego płyta ma 11, a nie 12 utworów? Tytułowy „Oblivion” składa się z dwóch wyraźnie oddzielonych od siebie części…

Wiesz, to nie było zamierzone, zawsze kombinujemy tak, by stworzyć o wiele lepsze dzieło od poprzedniej płyty, więc poświęciliśmy mnóstwo czasu obmyślając struktury poszczególnych utworów jak i ogólną drogę ewolucji naszej muzyki. „Oblivion” jest ostatnim utworem na płycie i zawarliśmy w nim ukryty bonusowy kawałek dla tych, którzy przesłuchają album do końca. Jest to specjalny kawałek stworzony na potrzeby trasy z GORGOROTH z listopada 2010, a tekst do tego utworu znajduje się tylko na oryginalnej wkładce [chodzi tu o utwór „Cycles Of Tyranny”, który nie widnieje w setliście płyty – red.].

Lubisz ROLLING STONES:-)? Pytam, bo riff w pierwszej części „Oblivion” nieodparcie kojarzy mi się z „Paint In Black” tego zespołu… Czy ktoś jeszcze zwrócił Ci na to uwagę?

Nie bardzo. Ha ha ha – ja pierdolę! Nikt do tej pory nie powiedział mi nic podobnego. Ale wiesz, muzyka to muzyka i z pewnością będziemy porównywani do różnych zespołów tworzących w przeszłości podobne riffy, czasami jest to subiektywny osąd, ponieważ sposób, w jaki to odczuwasz, może być bardzo osobisty.

Oczywiście NOCTEM nie jest raczej zespołem dla fanów STONESów, ale za to fani SATYRICON czy też niejednokrotnie w tym wywiadzie wspominanego BEHEMOTH powinni być zachwyceni, nie sądzisz? Kogo byś jeszcze widział w gronie inspiracji muzyków NOCTEM?

Jest wiele metalowych zespołów, które służą nam za inspiracje: DARK FUNERAL, 1349, BLOODBATH, DECAPITATED, a także grupy pokroju SLAYER czy METALLICA… Lubimy mówić, że brzmienie NOCTEM bazuje na miksie wielu metalowych stylów, ale zawiera także wpływy z muzyki klasycznej i ambientu; takich kompozytorów jak James Homer, Danny Elfman czy Hans Zimmer…

A co sądzisz o ostatnich wydawnictwach CRADLE OF FILTH i DIMMU BORGIR? Dla wielu są to dość kontrowersyjne płyty, ujmujące nieco „konkurencji” takim zespołom jak NOCTEM ha ha. Wielu fanów odrzuca je, pozostając przy bardziej „ekstremalnych” wydawnictwach Anglików czy Norwegów…

Cóż, jest takie przysłowie u nas, że jeśli nie masz nic dobrego do powiedzenia, to lepiej się zamknij… Nie jestem dupkiem, który krytykuje inne zespoły i wymyśla, który jest najprawdziwszy, który to pozerzy, a który legendą. Mogę po prostu powiedzieć, że nie zgadzam się z drogą, jaką obrały sobie te grupy i oczywiście nie jest to ścieżka dla NOCTEM.

Między innymi tytułowy utwór poprzedniej płyty „Divinity” został poparty teledyskiem. Trailer pokazuje, jak duże i kosztowne było to przedsięwzięcie. Masa ludzi, sprzętu, grafiki komputerowej… Musiało to Was nieźle kosztować:-). Swoją drogą, kładziecie bardzo duży nacisk na promocję zespołu. Mam wrażenie, że każdy Wasz krok jest dokładnie przemyślany. Czy ktoś wspiera Cię w pracach nad promocją zespołu?

Wszyscy myślą, że wydaliśmy majątek na ten klip, lecz prawda jest taka, że wręcz przeciwnie. Nie kosztowało to nas zbyt wiele. U nas w Hiszpanii, jeśli masz dobre kontakty i przyjaciół, możesz zrobić, co zechcesz. Promocją zajmujemy się sami, a w szczególności Exo. Ludzie z Rising Records także ciężko pracują i jak do tej pory jesteśmy z nich zadowoleni.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszego video do któregoś utworu z „Oblivion”? Zapewne nie będzie to jedyny teledysk do tej płyty, zważywszy na to, że „Divinity” została wsparta kilkoma obrazami…

Nie jestem w tej chwili pewien. Mamy w planach nagrywanie nowego video jesienią, a najprawdopodobniej pod koniec roku. W tym momencie pracujemy nad scenariuszem do tego klipu i z pewnością będzie to najbardziej kontrowersyjne video z dotychczasowych. Zawsze staramy się robić coś nowego, więc nie spodziewaj się czegoś podobnego do dotychczasowych naszych teledysków.

Nowa płyta to także nowa strona www. Co tym razem możecie zaoferować buszującym w sieci?

Zaoferowaliśmy nowy towar i nową stronę, gdzie fani mogą znaleźć wszystko na temat zespołu: newsy, muzykę, teksty, dyskografię, raporty itd. Umieściliśmy na niej wszystkie wywiady i recenzje nowego materiału, a także poprzedniego, ponadto nasz webmaster będzie na bieżąco dodawał wszystkie newsy dotyczące zespołu.


Jesteście świeżo po koncertach w Hiszpanii. Jak nową płytę przyjmują Wasi rodacy?

Niezupełnie, czekają nas jeszcze trzy festiwale. Odzew jest bardzo dobry, co jest bardzo dziwne jak na Hiszpanię, gdzie scena jest bardzo mała i nieprzyjazna dla ekstremalnych zespołów metalowych. Jednakowoż gramy w Hiszpanii już od dość dawna, byliśmy w wielu miastach, więc jesteśmy z tego zadowoleni. Wszyscy u nas powtarzają, że taka muzyka odnosi sukcesy raczej w takich krajach jak Niemcy, Austria, Finlandia czy Norwegia, a nie w Hiszpanii… I mają pieprzoną rację.

Graliście swego czasu trasę koncertową z HATE. Jak wspominasz wspólne chwile z Polakami? Na innej trasie zawitaliście także do Polski wraz z RAGNAROK i DE PROFUNDIS… Miałeś już nie raz okazję porównać temperament publiki z wielu krajów. W których fani sprawili Wam największą niespodziankę? Czy europejska trasa promująca „Oblivion”, bo pewnie taką już szykujecie, zawita do Polski?

Kolesie z HATE to niewiarygodni muzycy i nieźle się z nimi bawiliśmy. Pamiętamy wiele fajnych historii z tej trasy. Byliśmy zaskoczeni tym, jak piekielni mogą być polscy fani. U nas w Hiszpanii ludzie są zupełnie inni, wszyscy są bardziej pozytywni i zadowoleni, wszyscy uwielbiają kontakt psychiczny i gadanie o wszystkim. Oczywiście planujemy inne trasy po Europie i z pewnością wśród tych krajów będzie też Polska. Wasz kraj rządzi.

Jako jedną ze swoich inspiracji podajecie BEHEMOTH. Nergal powoli wraca do zdrowia, szykują się już koncerty. Może Mark Daghorn albo Flaming Arts da się namówić, by załatwił Wam wspólną trasę ha ha. A tak na serio, marzy Ci się trasa z jakimś konkretnym zespołem, po której mógłbyś spokojnie włożyć kapcie, zapalić fajkę, siąść w bujanym fotelu i wspominać te dni z uśmiechem na twarzy?:-)

Tak, oczywiście… Jest wiele grup, z którymi chciałbym zagrać trasę. Jednym z moich najlepszych zespołów jest NAPALM DEATH i koncertowaliśmy z nimi w Hiszpanii… BEHENOTH lub SEPTIC FLASH byłyby świetne. Wiesz, ich odbiorcy są podobni do naszych i bylibyśmy absolutnie dumni grając na przykład z takim zespołem jak BEHEMOTH. Zobaczymy, na ten moment staramy się zdobyć naprawdę dobre zespoły, z którymi chcielibyśmy zagrać trasę, więc bądź czujny! 



W tym roku NOCTEM stuknęło 10 lat, jednak Wy nie świętujecie tego w żaden specjalny sposób. Twierdzicie, że w początkach zespołu nie przykładaliście się do niego w 100%. Jak myślisz, co by było, gdybyście wtedy pracowali nad NOCTEM tak, jak to robicie w tej chwili?

Dziesięć lat to nic. Chcielibyśmy świętować dwudziestolecie zespołu. Nie chcę nawet myśleć o tym, w jakiej sytuacji byłby NOCTEM teraz, gdybyśmy pracowali tak ciężko od początku. Jestem zadowolony z tego co mamy teraz i nie chcę myśleć o przeszłości. Pięć lat temu nie byłoby możliwe nagranie albumu takiego jak „Oblivion”. Nie mieliśmy takiego doświadczenia i dojrzałości jako zespół czy muzycy.

Na koniec zapytam Cię o polski akcent w NOCTEM. Używacie wszyscy pasów do gitar firmy Liszko. Jak to się stało, że zdecydowaliście się współpracować z firmą z dalekiego dla Was wschodu?

Tak. Helion, Ul i Exo są sponsorowani przez Liszko, mają oni specjalne pasy krojone na miarę. Exo jest dodatkowo sponsorowany przez Mayones. Mayones aktywnie współpracował z nami przy produkcji teledysku do „Divinity”, wszystkie gitary i basy w tym teledysku były tej firmy. Naprawdę wysoko cenimy Polskę za ciężką pracę!

No i tym miłym akcentem kończymy naszą rozmowę. Pozdrawiam i mam nadzieję, że się kiedyś zobaczymy na koncercie tu w kraju nad Wisłą:-). Ostatnie słowo należy do Ciebie.

Przede wszystkim wielkie dzięki za wsparcie i poświęcony czas na stworzenie tego wywiadu. Wielkie \m/ dla wszystkich czytelników i polskich metali. Mamy nadzieję, że zobaczymy się wkrótce, rozpieprzymy scenę i wspólnie pobawimy się w młynie pod nią. Do zobaczenia wkrótce, bracia!