NOMENMORTIS Hail Nemesis (Hode Mihi Cras… / CRUENT Deviant And Torture split `08


ImageNOMENMORTIS „Hail Nemesis (Hode Mihi Cras Tibi)”
/ CRUENT „Deviant And Torture”

split CD `08 (Grodhaisn Prod.)

Image

Split „Hail Nemesis (Hode Mihi Cras Tibi)” NOMENMORTIS i „Deviant And Torture” CRUENT – dwóch słowackich zespołów, które mają konotacje, składy są przemieszane, gitarowy i garman udzielają się w obydwu. Materiał otwiera znany w Polsze NOMENMORTIS. Rasowy, niezwykle brutalnie brzmiący i takoż zagrany death/grindzior. Gitary niczym ostrza piły tarczowej tną i rozrywają na kawałki, nienawistne, chorobliwe wokale i mikstura wszelkich zagrywek z repertuaru death/grind! Zero litości, zero tolerancji, miazga. Sztampowe umpa-umpa w stylu takiego choćby BLOOD („Berserksgangr At The Dawn Of Extinction”) czy ULCEROUS PHLEGM. Energiczne, równe i mięsiste ściany gitar, zmiany tempa, poprzecinane riffy, brzdąkający złowrogo basior („Broken Mass Of Screaming Flesh”) i nienaganna technika. Trzy kawałki NOMENMORTIS stanowią przedsmak kolejnej płyty, która w końcu ustawi tę kapelę na należnym jej miejscu! I to niebawem. Pobratymcy z CRUENT odstają moim skromnym zdaniem od poprzedników. Po pierwsze brzmieniowo, bo to jakieś takie ni to za specjalnie surowe, ni też nie za bardzo wygłaskane. Same kompozycje także jakoś niespecjalnie mi podchodzą. CRUENT wygrywa dosyć toporny death zabarwiony takowym grindem, a może jest akurat na odwrót? Najlepsze są takie utwory jak „John Paul Is Dead” czy „Femma Fekale”. Gdyby CRUENT częściej grał tak jak w szybkim „Licking Meat Hobby” i wyzbyłby się drugiego, bez ogródek rzeknę – debilnego wokalu, byłoby całkiem nieźle! I chyba ci goście do końca na poważnie nie traktują swego grania. Jak mają być takie jajcarskie zagrania, to ja preferuję w temacie nieśmiertelny LAWNMOWER DETH i tyle. [von Mortem]

Image

Grodhaisn Productions wydała split z dwoma materiałami: NOMENMORTIS „Hail Nemesis (Hode Mihi Cras Tibi)” i CRUENT „Deviant And Torture”. Zabawę zaczyna NOMENMORTIS. Jak wielu, którzy niczym „Modę Na Sukces” śledzą losy, dole i niedole tej kapeli, zapewne wie, poszła ona nieco w rejony death/grind! I choć można by tu zacząć kręcić nosem, to ja osobiście uważam, że każda nowa pozycja Słowaków ciska z taką samą siłą o glebę / ścianę / sufit * (niepotrzebne skreślić). Z „Hail Nemezis (Hode Mihi Cras Tibi)”  jest podobnie. No ale cóż, jak ktoś nie tylko potrafi zagrać swój ulubiony temat, ale jeszcze ma talent i czuje w pełni swoją muzę, to być inaczej nie może! Masywne brzmienie, wgniatające i jednocześnie czytelne brzmienie to już znak firmowy NOMENMORTIS. Posłuchajcie tych gitar, tego ostrego jak katowski miecz basu. Zróżnicowane tempa, ściany gitar, obłęd i mrok idą za rączkę. Małą nowinką jest próbka ponurych, powolnych partii ostro zalatujących MORBID ANGEL! Doskonały przykład mamy w „Today Me, Tomorrow You”, gdzie przez spory fragment przetacza się po nas istny piekielny walec. Również w „Sawney Caves” uświadczymy cosik z MORBIDów, a chwilę później spada na nas lawina, a po niej ponownie idzie wolne tempo i nawet growl Martina przywodzi na myśl Vincenta z „Covenant”. Najwyższej jakości i gatunku rąbanka leci w „Still Rampage” czy „Broken Mass Of Screaming Flesh”. Dzieło wieńczy cover kultowego BLOOD! Okładka jak zwykle autorstwa wokalisty Martina, plus średniowieczne ryciny, co w sumie daje interesujący efekt. „…vyliz mu rit, bude ti priatel!” Uczcie się języków pacany, to będziecie wiedzieć, kiedy możecie się stać przyjaciółmi gostków z CRUENT. Z okładki „Deviant And Torture” spoziera pan z wąsami i w kapelindrze, żywcem wyjęty z niemego kina. Panowie z CRUENT podszywają się pod m.in. sztuczną szparę i głowę do ciągnięcia drucisza. Mnie to już dawno temu takie grindowe humory nie ruszają (a KUMA RAFINATA wiecznie żywa:-)). Wszak to znak, że CRUENT wciąż traktuje swą grindową twórczość na pograniczu żartu. Chociaż, jak przypierdolą w paru miejscach, to powiem, iż żarty się kończą. Już otwierający materiał utwór „Dead Slimmy Step” wpędza mnie w odpowiedni ruch, jest to bardzo dynamiczny, grindowy wałek. Surowe i ciężkie brzmienie, sporo szybkich temp, mnóstwo typowego dla tego gatunku umpa-umpa, chore wokale, z których wiodący prym jednakże zaczyna mnie chwilami drażnić. Bas odpowiednio ciężko brzdąka. Kawałki o tytułach jak np. „John Paul Is Dead”, a tu gdzieś odgłos ordynarnej palcówki w „Pussyscar” i inne cuda na kiju i lampie. Z pewnością jest grupa, która już rozgląda się za CRUENT, jednak ja zdecydowanie stawiam na NOMENMORTIS! [von Mortem]

Nomenmortis, Martin Lukac, Lomonosovova 2, 040 01 Kośice, Slovakia; nomenmortis@post.sk; www.nomenmortis.szm.sk / www.myspace.com/nomenmortis
Cruent, psychodela@post.sk; www.myspace.com/cruentbutcher

Grodhaisn Prod., Roman Caj, 330 14 Ledce 52, Czech Republic; info@grodhaisn.com; www.myspace.com/grodhaisn