NOXBLEED Progress In Dementia `11

Nic nie mówiąca nazwa może kryć różnorakie niespodzianki. NOXBLEED okazał się death/grindowym pomiotem w stylu DYING FETUS. I chyba to tyle, co mógłbym napisać o płycie „Progress In Dementia”. Bo DYING FETUS od czasu do czasu mogę posłuchać, ale jakąś kolejną kopię już nie za bardzo. Taka mikstura jest na dłuższą metę najzwyczajniej w świecie męcząca. 11 kawałków po prostu przelatuje. Owszem, można wychwycić parę fajnych momentów, ale czy warto się katować całym albumem dla paru przyjemnych dźwięków? Tak więc mamy tu bardzo szybkie partie, sporo hard core`owych fragmentów, z rwanymi skaczącymi gitarami, dwa wokale, sporo prostolinijnej łupanki („Bastard”), chwytliwe refreny („Digging Our Own Grave”), plastikowo brzmiące bębny, zbyt spłaszczone i wyczyszczone brzmienie (weźcie posłuchajcie, jak zjebali tymże brzmieniem posiadający całkiem niezłą motorykę kawałek tytułowy czy szybki, agresywny „Beast Flight”) i takie tam dyrdymały, o których niektórzy rozpisują się na pół strony, a ja to pierdolę! Bo ja już stary jestem i mam to w dupie. Owszem, nie twierdzę, że nie ma ciekawych kapel w tym podgatunku, ale akurat NOXBLEED jakoś nie wywarł na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Wolę MISERY INDEX, SICKBAG wspomnianych FETUSów czy po prostu starego porządnego hard core`a spod znaku CRO-MAGS! Przy „Progress In Dementia” zbyt często łapie się na tym, że nie interesuje mnie kompletnie lecąca z głośników muza. NOXBLEED nagrał przeciętny album, choć pewnie znajdzie zwolenników. [von Mortem]

Noxbleed, www.myspace.com/noxbleed