NUCLEAR VOMIT, EXHALATION, HERETIQUE … – 17.12.2011, Piekary Śląskie

2011.12.17_nuclear.vomitNight Of Terror vol. 5:

NUCLEAR VOMIT, EXHALATION,
HERETIQUE, SNAKE EYES, DECAY

17.12.2011, Piekary Śląskie,
Klub Muzyczny „Piekarnik”

O cholera, jak ja dawno nie miałem okazji przejść się na taki koncert. Klub malutki, ludzi z 40 osób, pełno znajomych, żyć – nie umierać. Do tego NUCLEAR VOMIT i EXHALATION na jednej scenie.

Zanim jednak przyszła kolej na wspomniane wcześniej zespoły, była okazja zapoznać się z trzema innymi kapelami. I tak rola rozgrzewacza przypadła katowickiemu DECAY. Cóż, zaczęło się obiecująco. Thrashowe riffy, szybkie tempa, muzycznie było ok. Wokal też początkowo nie przeszkadzał, w momencie jednak, w którym weszły czyste wokale, podziękowałem i udałem się na rozmowę z znajomymi. Co, jak co, ale w takiej muzyce czyste wokale przekreślają wszystko inne.

Następni w kolejce byli Gliwiczanie z HERETIQUE. Miałem kolejną już okazję, aby zapoznać się z zespołem i wreszcie udało się. Tylko że nie bardzo jest, z czego się cieszyć, muzyka nie wywarła na mnie specjalnego wrażenia, była taka nijaka (zapewne winę ponosi nagłośnieniowiec). Po wysłuchaniu dwóch kawałków znowu opuściłem klub, co opłaciło się, bo miałem możliwość porozmawiania z Beldarothem (BESATT), Pawłem (DEPRIVED), Grubym [(NUCLEAR VOMIT), Hellem (EXHALATION) oraz kilkoma innymi muzykami, których niestety z powodu dziurawej pamięci nie przytoczę.

Występ SNAKE EYES odpuściłem z premedytacją z powodu rozmów z ww. personami. Dochodzące jednak z klubu dźwięki nie zachęcały do zapoznania się bliżej z zespołem.

EXHALATION – jeden z dwóch powodów mojej bytności tego dnia w „Piekarniku”. Zespołu zbytnio przedstawiać nie trzeba – gra dziki black/thrash bez niepotrzebnego zwalniania. Niestety koncert powalił prawie całkowity brak wokalu. Po prostu nie było go słuchać. Nie wiem, z czym było to związane. Reszta natomiast była bez zarzutu. Diabeł na pewno był zadowolony, a pod sceną nawet zrobiło się miejsce dla osób machających włosami (pomimo braku znacznego owłosienia na głowie, również nie oparłem się pokusie). Set bez zaskoczeń, tak więc „Martwy za życia”, „Down with the Cross”, „Act Of Terror” czy „Zagłada”. Po ośmiu utworach, pomimo nalegania rozochoconej publiki, chłopaki zrobili miejsce dla NUCLER VOMIT.

A oni, po krótkiej próbie dźwiękowej, wyszli ubrani w swoje poplamione fartuszki i swoim skocznym gindem byli zdecydowanie tego dnia najlepsi. Przy całym szacunku dla poprzednich zespołów, NUCLER VOMIT najlepiej ustawił sobie brzmienie i to wykorzystał. Co do utworów, to większość pochodziła z najnowszego bękarta – „Koryto” , płyty, co tu ukrywać, całkiem przyjemnej. Niestety nie dane mi było pozostać do finału i w czasie, gdy koncert pomału zbliżał się do końca, musiałem udać się w drogę powrotną.
Koncert był udany, kulało tylko brzmienie (szczególnie na EXHALATION), klub mały, za to frekwencja całkiem spora. Czekamy więc na 6. edycję Night Of Terror, oby równie udaną.

[sake]