Oldschool Metal Maniac #3 (1/2011)

oldschool_metal_maniac_3W łapy me niegodne trafił, celem zrecenzowania, trzeci numer „Oldschool Metal Maniac”. Na wstępie, zanim mamy okazję zagłębić się w przekaz zawarty w czasopiśmie, powala nas prze dopracowana i przepyszna forma. Kreda, połysk i kolory nastręczają myśli o profesjonalnym podejściu twórców. Ta strona tegoż magazynu zadowolić powinna każdego, nawet tych największych metalowych estetów stymulujących się formą, rzadziej treścią. Wrażenia wstępne pozostają pozytywne również z powodu sporego ciężaru własnego, jaki odczuwamy dzierżąc opisywany papierzak. Stron jest mnóstwo, co wskazuje na duży zasób metalicznych występów i jak się później okazuje – słusznie. Kontynuując peany na temat wstępnych oględzin, krańcowo rozwala zestaw nazw zespołów, jaki zdobi okładkę #3 „Oldschool Metal Maniac”. Nie da się nie zadowolić osób gustujących w muzyce metalowej. Bez znaczenia, czy się smakuje w metaliźmie trzydzieści, dziesięć czy trzy lata, o tych kapelach chce się poczytać. Zdobywając się na osobiste wyznania powiem, iż mnie ujęły najbardziej nazwy ACCEPT, IMPALED NAZARENE, SARCOFAGO, EXHUMER (z tych wymienionych na okładce). Po zagłębieniu się w treść magazynu, nie byłem nadal rozczarowany w najmniejszym stopniu. Są tu naprawdę (jak i w poprzednich numerach „Oldschool Metal Maniac”) prawdziwe perełki, rzeczy nie tylko ciekawe, ale i cenne w swej wartości poznawczej. W tym przypadku taki cel miał arcywartościowy artykuł o SAERCOFAGO. Co do wywiadów, to większość z nich przeprowadzona została ze znawstwem tematu, przygotowaniem i wyczuwalnym zapałem. W #3 znajdują się prezentacje grup w głównej mierze nazywanych i zaliczanych dziś do czegoś (nurtu? mody?) wymyślonego moim zdaniem jedynie w celu komercyjnym, czyli tzw. oldschool metalu. Jestem przekonany, że w każdym innym przypadku napisałbym przynajmniej kilka słów krytyki na powyższy temat, wspomniałbym np. o tworzeniu kolejnego, niepotrzebnego trendu w obrębie szlachetnej muzyki diabła. Pewnie też powiedziałbym, że dla mnie trzy czwarte, a może i pięć szóstych tych zespołów to żaden oldschool, tylko zajebisty i nigdy nie starzejący się metal. Tym razem o tym jednak nie wspomnę z kilku przyczyn. Jedna z nich jest taka, że w przypadku osoby, która firmuje magazyn swoim nazwiskiem, mam pewność, że „Oldschool Metal Maniac” jest stworzony ze szczerej pasji, wspartej bardzo długim zaangażowaniem i zgłębianiem muzyki. Ogólnie ci panowie wiedzą, jak zrobić pismo o tej muzyce, a i wiele można z lektury wyciągnąć nauki, zwłaszcza jeśli zawarte tu zespoły poważnie uważacie za „old”. Ponadto przeczytałem wstęp rozpoczynający #3 i mając na uwadze zawarty tam opis tego, na co możemy liczyć, w pełni akceptuję, a nawet jestem skłonny poprzeć przyświecającą ideę. Szczerze polecam ten numer, bez wątpienia warto go zdobyć. [John Kramer]
„Oldschool Metal Maniac”, Leszek Wojnicz-Sianożęcki, P.O.Box 399, 30-960 Kraków 1; oldschool_metal_maniac@wp.pl