Oldschool Metal Maniac #4 (2/2011)

oldschool_metal_maniac_4Na początek dwa słowa o tym, jak „Oldschool Metal Maniac” #4 prezentuje się od strony wizualnej. Otóż biorąc do ręki ten magazyn miałem wrażenie, że za chwilę nie będę czytał zina poświęconego podziemnym metalowym zespołom… Magazyn – mimo tego, że w głównej mierze poświęcony jest muzyce niszowej i, co za tym idzie, skierowany jest raczej do wąskiego grona odbiorców – prezentuje się wprost rewelacyjnie. Profesjonalny druk, bardzo dobrej jakości kredowy papier oraz ciekawa paleta kolorów (bazująca na zestawieniu czarno-białych stron z jaskrawą czerwienią) sprawiają, że trudno jest na dzień dzisiejszy znaleźć w naszym udergroundzie tytuł, który wyglądałby równie dobrze, co „Oldschool Metal Maniac”. Skład magazynu, choć chwilami budzić może skojarzenia z niemieckim wydaniem „Rock Hard”, również prezentuje poziom o wiele wyższy od podziemnej średniej. Czytelny układ stron i old schoolowe czarno-białe zdjęcia wtopione w nowoczesny layout sprawiają, że czytanie tego pisma to czysta przyjemność i prawdziwa uczta dla oczu. Jeśli chodzi o treść, czyli to, co najbardziej interesuje potencjalnych czytelników, to skupię się na tym, co na mnie osobiście zrobiło najlepsze wrażenie. Pismo pełne jest treściwych, profesjonalnie przygotowanych wywiadów, lecz jak wiadomo, by wywiad dobrze się czytało, postarać się musi również odpowiadający, a z tym bywa już różnie… Moim zdaniem w numerze czwartym „Oldschool Metal Maniac” na największą uwagę zasługują rozmowy z HIRAX, DAREN, MEDICO PESTE, COULTES DES GHOULES oraz PANDEMONIUM, choć oczywiście w bogatej zawartości magazynu każdy old schoolowiec znajdzie coś dla siebie i niekoniecznie muszą to być akurat te wymienione teksty. Oprócz standardowego dla tego typu publikacji zestawu wywiadów i recenzji twórcy „Oldschool Metal Maniac” przygotowali kilka świetnych artykułów. Uwagę zwraca druga część historii SARCOFAGO oraz pierwszy odcinek opowieści o VADER. Dla koneserów sztuki warto polecić artykuł Leszka Wojnicza-Sianożęckiego o transformacji wizerunku diabła w kulturze i sztuce… Podsumowując, „Oldschool Metal Maniac” to w tej chwili jedno z najlepszych pism traktujących o podziemnej muzyce metalowej, jakie ukazuje się na naszym rynku. Niektórzy mogą zżymać się na to, że załoga magazynu pisze po angielsku, jednak według mnie nie jest to wielką przeszkodą. Redaktorzy „Oldschool Metal Maniac” posługują się językiem angielskim bardzo sprawnie, nie wdając się w lingwistyczną ekwilibrystykę zwiększają zasięg rażenia magazynu. Czy to słuszne, czy nie, ocenę zostawiam czytelnikom… Jak dla mnie „Oldschool Metal Maniac” to tytuł, który dopisują do listy życzeń i każdy kolejny numer chętnie powitam na swojej półce. Polecam tymczasem #4. [Wiesław Czajkowski]

„Oldschool Metal Maniac”, Leszek Wojnicz-Sianożęcki, P.O.Box 399, 30-960 Kraków 1; oldschool_metal_maniac@wp.pl