ONSLAUGHT: Mnóstwo niespełnionych ambicji

onslaught_logoKiedy Naczelna rzuciła mi propozycję zrobienia wywiadu z jedną z paru zacnych grup, to spoglądając na skromną, liczącą kilka pozycji listę. wybór mógł być tylko jeden! ONSLAUGHT, twórcy kultowych płyt „Power From Hell” i „The Force”, jeden z filarów thrashu połowy lat 80-tych, zespół, który wrócił i udowadnia, że nadal wie, jak dać w piec! Mogę jedynie żałować, że musiałem się ograniczyć do 15 pytań, bo popytać Nige Rocketa (gitara), który w kapeli jest od początku, naprawdę byłoby, o co!

 

Witaj! Jak widzę, wracacie do Polski! ONSLAUGHT nagrał nawet DVD z występu w naszym kraju, więc może opowiedz nam o wrażeniach z Polski? Pozytywne i negatywne aspekty Waszych wizyt, a może mieliście jakieś zabawne historie?

 

Witaj, przyjacielu, jak się masz? [nie narzekam hehe – vM] Taa, nie mogliśmy się doczekać powrotu. Polska jest jednym z moich ulubionych krajów, który odwiedzałem wiele razy i zawsze to fajna sprawa tu wrócić… Każda wizyta w Twoim kraju przynosi bardzo pozytywne wrażenie dla mnie i jestem pewien, że następnym razem będzie tak samo… Zrobiliśmy „Polish Assault” DVD w Warszawie na koncercie z VADER pod kierownictwem Metal Mind Productions. Pamiętam, że to była baaardzo zimna noc z gęstym śniegiem. Koncert był naprawdę zajebisty, a fani byli naprawdę zadowoleni z tego DVD, tak więc suma sumarum to była świetna rzecz dla ONSLAUGHT. Mam jedną fajna historyjkę… Kiedy byłem w Krakowie na wakacjach, poszedłem do baru nieopodal głównego rynku i właściciel baru próbował z nami pogadać (był jednym z ochroniarzy Lecha Wałęsy) [nieźle Cię wkręcił stary hehe – vM]. Niestety nie potrafił porozumieć się po angielsku [jak większość w tym kraju… – vM], a ja po polsku, ale jakoś daliśmy radę dzięki barmance i to była świetna noc. Następnego wieczoru wróciliśmy do baru i on postanowił, że zrobimy zawody w piciu, w angielskim stylu piwe / po polsku wódką. Tak minęły 2 godziny, współzawodniczyliśmy pijąc 0,5 litra piwa i potem 0,25 litra wódki. Wygrywałem za każdym razem ku jego zaskoczeniu haha. Powiedział, że jeszcze raz, ścigaliśmy się znowu, wypił wódkę do końca i upadł do tyłu, walnął w podłogę totalnie nieprzytomny haha. Udało nam się obudzić go cztery godziny później, żeby się pożegnać i on w jakiś sposób próbował, zataczając się przy barze, odprawić nas machnięciem ręki w naszą podróż o 6 rano… To była noc, której nie zapomnę, to był świetny koleś! Poszedłem do tego baru podczas mojej ostatniej wizyty w Krakowie, lecz już go nie było.

Dlaczego musieliśmy czekać tyle czasu na następcę albumu „Killing Peace”? Cztery lata to kawał czasu. Mam nadzieję, że nie zamierzacie nagrywać swoich albumów jak SLAYER czy METALLICA (myślę tu o częstotliwości nagrywania)?

 

Taa, to był kawał czasu, lecz zrobiliśmy wiele tras w międzyczasie. Album „Killing Peace” to był nasz wielki sukces, więc wymagania na koncerty były wysokie i zawiesiliśmy pisanie przypuszczalnie na zbyt długi czas. Gdy zaczęliśmy pisać „Soundss Of Violence”, to sprawy równocześnie potoczyły się bardzo szybko, praca przy tym albumie była naprawdę przyjemna. Nie, następną płytę zrobimy o wiele szybciej, nasza wytwórnia zażądała jej realizacji nie później jak w dwa lata, więc musimy być zwarci, ostrzy i gotowi!

 

Więc tak… Nie słyszałem „Sounds Of Violence”, więc jestem kompletnie nieobeznany z tym albumem, tak więc jak byś opisał/zrecenzował ten materiał, bliżej mu do ostatniego albumu czy starszych materiałów?

 

Hej, to niedobrze haha, naprawdę potrzebujesz go usłyszeć, mój przyjacielu [niewątpliwie – vM]. To old schoolowy thrash z nowoczesną atmosferą, jest ekstremalnie agresywny, ostry i bardzo mrocznie brzmiący, a wokalne popisy Sy Keelera totalnie brutalne [zapowiada się niekiepsko – vM]. Wzięliśmy dużo wpływów z „The Force” i „Killing Peace” i dodaliśmy trochę nowych i interesujących rozwiązań, aby przepchnąć granice thrash metalu tak dalece, jak to możliwe. Album został wyprodukowany przez Jacoba Hansena, który zrobił dla nas niesamowitą robotę, brzmienie jest mocne, ostre i wściekłe.

 

Zagraliście na tym albumie cover MOTORHEAD i pojawili się tam goście – Phil z tej kapeli i Tom z SODOM! Oczywiście Phil jako żywa legenda z MOTORHEAD (mam rację?), a przypuszczam, iż wybór Toma nie był też przypadkowy (wg mnie SODOM jest jednym z prekursorów użycia motorheadowskich riffów w thrashu i przygotowaniu w tymże stylu numerów nasiąknietych sporym duchem Lemmiego), więc teraz wyznawaj wszystko, jak doszło do tej kooperacji?

 

Tak, odgadłeś to bardzo dobrze, przyjacielu – MOTORHEAD miał zawsze potężny wpływ na ONSLAUGHT i mniemam, że na SODOM również. Więc kiedy zadecydowaliśmy o nagraniu naszej wersji „Bomber” i usłyszałem, że SODOM był w studio przygotowując nowy materiał, to byłoby głupotą nie poprosić naszego przyjaciela Toma, żeby dołączył na wokale, jemu spodobał się pomysł i muszę powiedzieć, że zrobił świetną robotę w swoich partiach… A odnośnie Phila – jesteśmy przyjaciółmi od wielu lat, odkąd ONSLAUGHT grał z MOTORHEAD na trasie „Orgasmatron”. To było ważne dla nas, żeby zrobić tę wersję „Bombera” brzmiącą zajebiście przez perfekcyjne połączenie nagrań MOTORHEAD i ONSLAUGHT, więc pomyśleliśmy, że kto może zrobić to lepiej, jak nie on sam! Tym razem Philowi spodobał się pomysł pogrania z ONSLAUGHT i przyszedł do naszego studia nagrać swoje partie. Daliśmy Philowi zagrać klasyczny główny riff i trochę markowych solówek MOTORHEAD i dodaliśmy jego partie do tego, co właśnie nagraliśmy. To było świetne, dodanie gitar Phila do całości brzmienia poukładało wszystko na swoim miejscu.


Jakie były pierwsze reakcje na „Sounds Of Violence”?

 

Pierwsze reakcje na „Sounds Of Violence” były, szczerze, kapitalne, zarówno ze strony prasy, jak i fanów – to był ogromny sukces w pierwszych 7 tygodniach od wydania. Także poprawiliśmy sprzedaż albumu „Killing Peace” nie dalej niż w 3 tygodnie od wydania, więc to dobry znak i przyszłość wygląda zajebiście dla ONSLAUGHT.

 

Ok, korzystając z okazji chciałbym cofnąć się trochę latek wstecz. Wielu maniaków uważa Was za pionierów brytyjskiego thrashu. Jesteście uważani za kultowy zespół, za legendę. Czy czujecie się jak legenda, jak kult? I co myślisz, gdy słyszysz, jak ludzie nazywają ONSLAUGHT zespołem „kultowym”?

 

To nie jest coś, o czym realnie myślimy za dużo, ale słyszymy takie słowa wielokrotnie i naturalnie jest to wielki honor usłyszeć, że fani mówią o ONSLAUGHT w ten sposób. Szacunek fanów naprawdę wiele dla nas znaczy i uważam, że nie ma lepszych słów do jego wyrażenia.

 

 

Na Waszym pierwszym albumie zagraliście kawałek „Death Metal”, w tym samym roku POSSESSED na albumie „Seven Churches” zagrali także numer zatytułowany „Death Metal”. W mojej opinii ich „Death Metal” jest bardziej popularny i zaczęto tytułować ich pionierami death metalu – to kto, kurwa, w końcu pierwszy użył tego określenia hahaa?

 

Trudno powiedzieć, jako że oba numery pojawiły się razem, zostały napisane w 1984 i wydane w 1985, więc tak naprawdę nikt nie może powiedzieć, który utwór był pierwszy. Jestem pewien, że obie kapele będą utrzymywać, że napisali to pierwsi, lecz kto wie… ONSLAUGHT był pierwszy haha!

 

„Power From Hell” i „The Force” były naszpikowane przez jego majestat Szatana (tytuły, teksty, okładki). Traktowaliście cały ten image poważnie, czy jednie jako formę opakowania dla głośnej i brudnej muzyki, jaką graliście w tamtych czasach? Jakieś wpływy VENOM (muzyczne i w wyglądzie)?

Taa, byłem bardzo zainteresowany wszystkimi tymi satanistycznymi atrybutami, jeden z naszej ekipy wciągnął mnie w tą całą okultystyczną stronę tematu, taki więc to stanowiło fundament dla tekstów i budowy wizerunku. Myślę, że on był oddanym fanem VENOM, pośrednio wpływy VENOM przyszły do nas przez niego, nigdy nie było żadnych porównań pomiędzy tymi dwoma zespołami [ja nic takiego nie powiedziałem! – vM], ale ostro interesowaliśmy się wspólnie ciemną stroną…

 

A potem rok 1989, trzeci album „In Search Of Sanity”, nowy wokalista, nowe brzmienie, do widzenia dla Szatana, zmiana stylu na techniczny, spokojny i wyciszony thrash. Wiele kapel w tamtym okresie poczyniło podobne kroki (WHIPLASH, FLOTSAM AND JETSAM, ATROPHY, brytyjski SABBAT). Wg mnie to była jedna z głównych przyczyn upadku thrashu na początku lat 90-tych, a co Ty o tym myślisz? Co było przyczyną rozpadu ONSLAUGHT w 1991? Nieporozumienia, dominacja death metalu i brak pomysłów, czy coś innego?

 

Zgadzam się całkowicie z tym, co mówisz. Podpisaliśmy kwit z większą wytwórnią Polygram Records i oni kompletnie zmienili twarz zespołu [a zespół co na to? – vM], oni wywalili Sy Keelera (zastępując Stevem Grimmettem), dali gładkiego amerykańskiego producenta i zabrali cały gniew z zespołu. To był realny początek końca dla ONSLAUGHT. Mimo że „In Search Of Sanity” miał ogromną sprzedaż, to zatwardziali fani nie kupili zmian i sprawy zaczęły się rypać od wewnątrz, wytwórnia z nami zerwała, ponieważ nie sprzedaliśmy dwóch milionów albumów, Steve Grimmett odszedł kontynuować solowy projekt i tak się to wszystko zaczęło sypać… A potem nadszedł okres sceny grunge, co było wbiciem noża w plecy thrash metalu… Byliśmy naprawdę rozczarowani tym, co się stało i jedynym realnym wyjściem dla zespołu było jego rozwiązanie w 1991…


A po 15 latach wracacie z albumem „Killing Peace”! Agresywnym, szybkim, dobrze brzmiącym, pełnym nienawiści i mocy! Nie obawialiście się, że to mogła być pierwsza i ostatnia rzecz, jaką dokonaliście po zmartwychwstaniu? Pytam, bo niektóre legendy jak np. ASSASSIN czy SOD też wracały i to nie były udane przedsięwzięcia?

 

Taa, 15 lat to był długi sen, uwierz mi… I było dużo budującej złości w tym czasie, więc mieliśmy sporo amunicji na zrobienie zajebistego albumu na nasz powrót… Nigdy nie myśleliśmy, co mogłoby się stać, a co nie dla ONSLAUGHT, bierzemy wszystko jak leci z dnia na dzień… Wiedzieliśmy, że to był zajebisty materiał i że będzie dobry odzew na powrót zespołu, więc nastawiliśmy się na zaranie paru dobrych koncertów i odbudowanie reputacji grupy po tak długim okresie czasu. Cała ta ciężka praca teraz procentuje…

 

Kiedy w połowie pierwszej dekady obecnego wieku wiele kapel na nowo się reorganizowało i wracało (wymienię jedynie kilka: GRAVE, wcześniej DESTRUCTION, DEATH ANGEL, potem BULLDOZER), ludzie zaczęli gadać, że wiele z tych zespołów wraca jedynie, żeby zarobić trochę kasy, wielu również twierdziło, że kapele nie są szczere w tym, co robią. Spotkałeś się z opinią, iż wróciliście, by zarobić co nieco?

 

Kurwa, nie! Zeszliśmy się w 2005, a thrash nie był w tym czasie na fali. To nie było jakieś wydarzenie, zeszliśmy się, ponieważ mieliśmy wiele niedokończonych spraw z ONSLAUGHT, mieliśmy mnóstwo niespełnionych ambicji i chcieliśmy zrobić trochę wściekłych albumów… Wiem, że ludzie mówią o niektórych zespołach: „oni wrócili tylko dla pieniędzy”, ale nigdy o ONSLAUGHT. Możesz to usłyszeć, gdy kapela robi szwindel i nie wkłada w to wysiłku, a nigdy nie powiedziano tego o „Killing Peace” czy „Sounds Of Violence”. Możesz usłyszeć, że to są nagrania zespołu, który szczerze wierzy w to, co robi.


I tak trzymać, panowie! Kiedy pierwszy raz usłyszałem „Twisted Jesus”, to przeszło mi przez myśl: „kurwa, ten riff jest totalnie wzięty ze SLAYERa „Seasons In The Abyss” haha! Jak wiele osób pytało o to (notabene słyszę trochę SLAYER z „Planting Seeds Of Hate”)?

 

Nigdy mi nie wspomniano o tym, naprawdę, słyszę to po raz pierwszy. Ja nie napisałem tego riffu, zrobił to Al Jordan, inny gitarzysta ONSLAUGHT z czasów „Killing Peace”, a on przenigdy nie był fanem SLAYERa, więc sądzę, iż to czysty zbieg okoliczności, zdarza się czasami. Zdecydowanie ja nie słyszę SLAYERa w „Seeds Of Hate”.

 

 

Wielka Brytania nie miała nigdy silnej sceny thrashowej (ale mieliście kilka całkiem dobrych kapel), jak Ty widzisz Waszą scenę (oficjalną i podziemie)? Możesz zarekomendować nam jakieś nowe utalentowane grupy z Twojego kraju?

 

Scena thrashowa w Wielkiej Brytanii była spora w latach 80-tych, ale nigdy nie wyprodukowała zbyt dużo dobrych kapel, każdy wydawał się raczej być szczęśliwy jako fan niźli członek zespołu (to i tak lepiej, jak gdy jest więcej grajków niż słuchaczy hehe – vM], co ja odbierałem zawsze jako nieco dziwne. Każdy Amerykanin chciał grać na jakimś instrumencie, ale to jest wielka różnica w mentalności tutaj, tam było sporo muzyków… Wydaje się, że nic się nie zmieniło tu przez te lata, poza tym, że liczba fanów thrash metalu zmalała, jest wciąż wyraźny brak thrashowych zespołów w Wielkiej Brytanii, a te które istnieją i się pojawiają, są zadowolone kopiując brzmienie oryginalnych kapel z lat 80-tych. Jest oczywiście parę wyjątków, choćby FALLEN FATE i inna grupa SEREGON, oba te zespoły próbują grać w swoim własnym thrashowym stylu, który jest bardzo odświeżony. Jest też naprawdę zajebisty band z Polski, który bardzo lubię – HORRORSCOPE.

 

Cieszy nas to bardzo hehe! To już wszystko, idę zarzucić „Power From Hell” raz jeszcze i wychylić kufel piwa za Wasz sukces. To co teraz zamierzacie uczynić hehe?

 

Haha, to zajebiście. Mam nadzieję spotkać Cię w Polsce za jakiś czas, pakuję moje walizki, gdyż wyruszamy zaraz w trasę… I dzięki za wywiad. Pozdrawiam.

 

[von Mortem]

 

Onslaught, www.myspace.com/onslaughtuk