ORDO INFERUS Invictus Et Aeternus `14

digi CD / LP `14 (Doomentia Rec.)
Ocena: 3,5/6
Gatunek: death metal

Nieśmiały początek (intro „Sub Imperio Prolapso”) nie zwiastuje nawałnicy klasycznego death metalu, którą przynosi płyta „Invictus Et Aeternus”… Zespół ORDO INFERUS nazywany jest przez wydawcę, Doomentia Records, supergrupą, mam jednak wątpliwości, czy tak powinno (nadal) być. Chodzi o to, że debiutancka EPka sprzed roku, owszem, została nagrana z udziałem pewnych dwóch znanych amerykańskich muzyków, ale przecież to już przeszłość. Obecnie ORDO INFERUS tworzy już tylko czwórka muzyków pochodzących ze Szwecji, którzy co prawda z niejednego gara jedli i w kilku innych kapelach grali, ale jak się ma mniej więcej czterdziestkę na karku, to doświadczenie z wielu grup nie jest niczym nadzwyczajnym. Zwłaszcza, że album „Invictus Et Aeternus” kompletnie nie powalił mnie na kolana – co więcej, jest to mieszanka szwedzkiego, melodyjnego death metalu i wpływów VADER! Klony naszej narodowej pierwszej metalowej gwiazdy każdy słyszał z 1000 razy i głównie były to rodzime młode kapele albo zespoły nieodległe od nas geograficznie (Czechy, Słowacja itp. – zresztą dlatego nie dziwię się, że albumem „Invictus Et Aeternus” zainteresowała się właśnie wytwórnia Pepików, mimo iż zwykle wydaje doom metalowe akty). Ale żeby w Szwecji taki ORDO INFERUS tak bardzo inspirował się polskim death metalem, to już mała ciekawostka. Jednych może to miło połaskotać po piętach, ale jednak wydaje mi się, że u nas, w Polsce płyta „Invictus Et Aeternus” się nie przebije, a co najwyżej zyska miano kalki twórczości Petera i spółki. Death metal ORDO INFERUS utrzymany jest w średnich i szybkich tempach. Zespół sieje zniszczenie, od czasu do czasu zwalniając i łapiąc tchu pełną piersią. A więc nie jest cały czas zabójczo, bynajmniej. Bo to inteligentny death metal, z powtykanymi krótkimi solówkami gitarowymi i klawiszowymi akcentami – „sklamrowany” melodią. Tutaj moc i agresja jest wyważona w porównaniu z rytmiką, a nawet pewnym klimatem, tudzież lekką epickością (jak na rasowy death metal) np. w kompozycjach „Divinatio Tuscalana” czy „Decimatio”. Muzyka ORDO INFERUS może się nawet podobać, jak się zapomni, że na tych patentach swój pomnik zbudował VADER. Jednak trudno o to, bo Tony Freed ma bardzo peterowską barwę growlingu, a że „śpiewa” dużo, to wszędzie go pełno. Komu jednak nie przeszkadza to, że ORDO INFERUS jest totalnie nieoryginalny i tak bardzo „swojski”, spędzi z albumem „Invictus Et Aeternus” kilka przyjemnych chwil! Bo jest technicznie dobrze nagrany, spójny stylistycznie i po prostu przyzwoity jak na death metalowe kanony. [Kasia]

Ordo Inferus, www.facebook.com/Ordo-Inferus-373896722727651
Doomentia Rec., P.O.Box 28, 389 01 Vodnany, Czech Republic; info@doomentia.com; www.doomentia.com