PANDEMONIUM: Nowe czasy, nowe cele

pandemonium_logoPANDEMONIUM to klasyka polskiego metalu. Materiał „Devirli”, wydany na kasecie w roku 1992 przez Carnage Records, przeszedł do historii jako wydawnictwo fenomenalnie sprzedające się, jak na tamte czasy. No ale wtedy głód takiej muzyki był największy. Powstawała i rosła w siłę krajowa scena podziemna, a grupa PANDEMONIUM była jej nieodzownym składnikiem. Późniejsze przykre wydarzenia przyczyniły się jednak do rozłamu w zespole, który musiał zmienić nazwę i na nowo odbudowywać swoją pozycję. Najważniejsza jest jednak teraźniejszość i przyszłość, a ta maluje się w świetlanych barwach. PANDEMONIUM zapowiada nową płytę „Misanthropy”, a już teraz ostro ruszyła machina promocyjna, aby przypomnieć fanom tę zasłużoną, nietuzinkową kapelę…

O kolejnym albumie, a także o starych czasach opowiada gitarzysta/wokalista Paul (w PANDEMONIUM od zawsze) oraz Michael, szarpiący cztery struny…

 

 

Witajcie Panowie. Co tam słychać ciekawego w obozie PANDEMONIUM? Z tego, co wiem, mocno pracujecie na nowym materiałem…

 

Paul: Siemanko. Owszem, ostatnimi czasy zaczęło u nas nieco przyspieszać tempo i nie dotyczy to tylko nowego materiału, lecz całokształtu działalności zespołu, jego wizerunku, odbudowywania cokolwiek nadwątlonej pozycji etc. Najwyższy czas, jak to mówią starzy sataniści, żeby zejść na ziemię i zacząć działać. Na chwilę obecną finiszujemy z pisaniem materiału na album „Misanthropy”. Wszystkie prace nad nowym PANDEMONIUM, zarówno te muzyczne, jak i promocyjno-organizacyjne, dzieją się równolegle.

 

Michael: Witaj. Pracy jest mnóstwo nie tylko nad samą muzyką, bo to oczywiste, ale i nad innymi sprawami. Nasz piąty człowiek w zespole – Greg (Godz Ov War), zajął się w tak poważny i profesjonalny sposób tymi sprawami, że nastąpiła powszechna mobilizacja. Promocja była dość mocno zaniedbana z takich czy innych powodów, o których nawet nie warto pisać i obecnie wymaga to ogromnego nakładu pracy. Na szczęście Greg nas mocno dopinguje i staramy się to wszystko jakoś połapać.

Czego możemy spodziewać się po następcy „Hellspawn”? W którą stronę może podążyć PANDEMONIUM A.D. 2011?

 

Paul: Mroku, klimatu, ciężaru i energii, która popłynie z siermięgi i przestrzeni! Powstaje całkiem ciekawe zjawisko muzyczne. Mamy już za sobą próbną sesję nagraniową, gdzie zrobiliśmy dwa kawałki. Muszę powiedzieć, że sam jestem pozytywnie zaskoczony rozwojem wydarzeń. Chcemy zrobić z tego materiał w jakimś sensie ponadczasowy, dlatego tak długo to trwa. Warto będzie na to jeszcze chwilę poczekać.

 

Michael: Na „Hellspawn” docieraliśmy się jeszcze i samo powstawanie tamtego materiału różni się diametralnie od tego, w jakich warunkach powstaje obecna płyta. Nowy album będzie zdecydowanie bardziej przemyślany. Wszyscy ciężko pracujemy nad kolejnym dziełem, co daje zaskakujące rezultaty, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. Pomysłów jest na tyle dużo, że jesteśmy maksymalnie surowi, co do wyboru numerów na płytę. Wielokrotnie wylatuje cały zakończony numer, który po paru przesłuchaniach wydaje nam się nie do końca pasujący do całości. Nie spieszyliśmy się z niczym i – tak jak Paweł już powiedział – jesteśmy po próbnych nagraniach, po których chcieliśmy wywnioskować możliwości i wybrać najlepszą koncepcję na najnowsze dzieło.

 

pandemonium_foto1

 

PANDEMONIUM dziś to kwartet. W przeszłości różnie to wyglądało, ale praca i koncerty w kwartecie to chyba optymalne rozwiązanie, czyż nie?

 

Paul: Dokładnie tak. Drugie wiosło wypełnia brzmienie i dodaje mocy, więc czteroosobowy skład uważamy za optymalny. Kiedyś poczynaliśmy sobie jako trio (nie licząc epizodu jako duet), ale na dzisiejsze „czasy” to za mało.

 

Michael: Dla mnie to optymalny skład i dobrze się rozumiemy, jak i bawimy razem. Przecież w końcu o to też chodzi.

 

Czy już wiadomo, kto wyda Wasz kolejny album? Do tej pory związani byliście umową z Mystic. Coraz prężniej działa Witching Hour, może to jest ciekawy kierunek?

 

Paul: Nowy materiał ukaże się pod szyldem wytwórni Pagan Records, która wespół z Godz Ov War Productions przypuści „nalot dywanowy” na kraj i Europę. Generalnie postawiliśmy na Pagan Records, ponieważ uważamy, że na ten czas to dla nas optymalne rozwiązanie. Już w tej chwili ruszamy promocyjnie, koncertowo, ofertowo. Pojawiły się zajawki nowego materiału. Od jakiegoś czasu pojawiamy się na koncertach z nową, wzbudzającą różne odczucia i emocje oprawą sceniczną. To bardzo dobry myk w aspekcie widowiskowym. Podoba się…!? Szykujemy również kolejną porcję merchu dla naszych fanów, która – mam nadzieję – nieco ich zaskoczy, ale również zaspokoi ich oczekiwania w kwestii asortymentu.

 

No właśnie, wypuściliście ostatnio ciekawy merch…

 

Paul: A i owszem. Godz Ov War Productions zajęło się propagandą PANDEMONIUM na poważnie. Nowy merch to dopiero jego pierwsze słowo i jak się zarzeka, nie ostatnie. Grzeje do przodu z machiną wojenną, kując żelazo póki gorące. Niedawno pojawiła się limitowana seria naszego marchu pod wspólną nazwą „Two Decades Ov Unholy Existence” – dwa wzory czarno-białych koszulek dobrej jakości, solidne bluzy z haftowanymi motywami oraz kilka pomniejszych gadżetów. Ponadto winylowa reedycja „Devilri” to również zasługa Grzegorza, wzbogacona o nasze „Promo 2010” oraz limitowaną edycję koszulek z okładką tejże płyty. I to jeszcze nie koniec na ten rok, ponieważ za chwilę z pomocą dość znanej firmy wypuścimy kolejną bogatą ofertę.

 

Wróćmy na moment do historii. Mamy rok 1992. PANDEMONIUM wchodzi właśnie do studia nagrać swój pierwszy materiał „Devilri”. Jak się okazało, to jedno z najważniejszych nagrań w historii polskiego rocka:-).

 

pandemonium_devilri.winylPaul: Widocznie w roku 1992 było „zapotrzebowanie” na takie treści. Chyba nikt w Polsce tak wtedy nie grał!? Poskutkowało to właśnie taką opinia, która nawet po latach „obowiązuje” i jest aktualna. Aż dziw bierze!? Do dziś zainteresowanie „Devilri” jest widoczne. Szczególnie teraz, gdy lada dzień ma ukazać się wspomniana wersja winylowa tego wydawnictwa. Ludzie piszą, dzwonią, pytają – kiedy i jak można to będzie łyknąć…! Tak więc polecam wszystkim naszym nieśmiertelnym fanom reedycję „Devilri” na winylu. Będzie sporo starych zdjęć i starego klimatu, na którym wszyscy się wychowywaliśmy.

Wtedy wydawało się, że jesteście na właściwym kursie, bo zaraz potem pojawiła się równie doskonały materiał „The Ancient Catatonia”, nagrany w Izabelin Studio. Przypominam, że w owym czasie w tym studiu nagrywały takie firmy jak HEY, KAT, EDYTA BARTOSIEWICZ czy HOUK. W 1994 roku zagraliście na Metalmanii u boku VADER, SAMAEL, CANNIBAL CORPSE czy UNLEASHED… To, co się potem stało, jest dla mnie trudne do wytłumaczenia. Przecież świat należał praktycznie do Was… Przepraszam za ostre słowa, ale „sodówka odwaliła”, dolary przyćmiły właściwy tok myślenia, bo zespół rozpruł się na pół.

 

Paul: Sodówka uderzyła bardziej niż żydowskie srebrniki, ale masz rację – gówniarstwo przeważyło…!? Z drugiej zaś strony nie ma się co nad tym już dłużej, za przeproszeniem, spuszczać. Mamy nowe czasy, nowy porządek i nowe cele. Każdemu się zdarza jakiś syf z życiu. Podobno nawet w najlepszej rodzinie. Zajmijmy się nowym materiałem, nowymi uporządkowanymi sprawami, nową jakością. Wyzwólmy się z martyrologicznej, umartwiającej naród zarazy lamentu nad sobą. Do przodu, bo tylko to się liczy teraz! Ja już się wyzwoliłem i to dawno temu z płaczu nad swoim losem. Teraz płaczę nad światem i ludźmi, ale ze śmiechu.

Przypomnij, Paweł, kto komu podkradł nazwę – Peter Tobie, a może w całym tym konflikcie maczał palce ktoś z zewnątrz?

 

Paul: Najważniejsze dla mnie dziś jest to, że z Piotrkiem pogodziliśmy się niemal na łożu śmierci. Zmarł niedługo potem. Nie ma więc sensu, w ten sposób dziś o tym mówić – w kategoriach podkradania czy też w podobnym tonie. Wiem, że kontynuujemy marzenie Piotrka, jakim zawsze było dla niego PANDEMONIUM. Może dlatego właśnie to daje nam siłę zapierdalać już tyle lat. I to za damski ch…j.

I narodziło się „nowe”, „lepsze” PANDEMONIUM – pt. DOMAIN…:-)

 

Paul: Żeby istnieć, dalej grać i być w jakiś sposób obecnym na scenie, musiałem coś zrobić. Musiałem wybrać jakąś opcję, w którą wtedy mocno wierzyłem. Dlatego przetransformowałem nazwę i starałem się działać. Jak widać „opłaciło” to się nam i jesteśmy w dość fajnym momencie, na pewno lepszym niż DOMAIN kiedyś… Los bywa przewrotny, czasami cię zgnoi, a potem poda ci rękę. Taki szatański szyderca… Jak bankier!

pandemonium_Live3Po latach chaosu podpisaliście umowę z Mystic. Zespół systematycznie odbudowuje swoją dawną pozycję. Gracie coraz więcej koncertów, małych i dużych festiwali… Fani jeszcze o Was pamiętają?

 

Paul: Pamiętają! Ci, co byli, są nadal, a mam nadzieję, że nowych i młodych przybędzie wkrótce. Było ich w latach 90-tych, lekko licząc – kilkanaście tysięcy, więc jestem spokojny o „frekwencję”, popularność i zainteresowanie. Drogę „znikąd” rozpoczęliśmy dokładnie w momencie podpisania umowy z Mystic. Od tego czasu upłynęło trochę wody w Warcie i jak wspomniałem, konsekwentnie odbudowujemy status kapeli. Gigantyczną promocyjną machinę rozkręca Godz Ov War i rozkręci za moment Pagan, więc z pewnością przypomnimy się gawiedzi.

 

Michael: Czasami jest dość zabawnie i miło, jak na koncert przychodzi np. ojciec z synem lub jakieś całe rodziny nawet nam się zdarzały. Myślę, że jest tak jak Paweł powiedział. Tych starszych fanów jest dość sporo i nie możemy narzekać. Młodsi ludzie, którzy się zjawiają, też nie narzekają. Sporo ludzi podchodzi do nas po koncercie porozmawiać i dowiedzieć się czegoś więcej o zespole.

 

Na początku 2009 zagraliście dwie sztuki z SAMAEL. Pamiętam, że na początku lat 90-tych byliście z Helwetami w niezłej komitywie. Zawitaliście nawet do Szwajcarii. Jak wspominasz tamte czasy? Vorphalack bardzo się zmienił przez te, bez mała, dwadzieścia lat?

 

Paul: Nie wiem, co się dzieje w głowie Vorphalacka. Czy się zmienił czy nie. Generalnie mam o nim bardzo dobre zdanie i lubię go. Do Szwajcarii pojechaliśmy na krótkie wakacje i przy okazji zagraliśmy tam koncert.

Jak sądzicie, czy PANDEMONIUM ma jeszcze szanse na szersze zaistnienie również na Zachodzie? Czy raczej skłaniacie się do tezy, którą forsuje Piotr Kopko z CRYPTIC TALES, który mówi wprost – „My już z nikim nie musimy się ścigać, gramy swoje i traktujemy to jako hobby”.

 

Paul: No to fajnie napisał Piotr Kopko, dobrze powiedziane. Ja również nie zamierzam się z nikim ścigać, nie jestem szczurem i nie biorę udziału w żadnym wyścigu. Myślę, że szansa na „Zachód” jest zawsze, chociaż to trudny, wymagający i hermetyczny rynek. Pożyjemy – zobaczymy. Ważne jest przecież, żeby serwować ludziom za granicą chociażby nasze płyty, jeśli nie zawsze będziemy mogli pojechać na wyczerpujące kilkumiesięczne trasy czy zagrać tam na mniejszym bądź większym festiwalu. Bardzo ważne jest również to, aby nasz nowy krążek, jako fizyczny nośnik, był dostępny na wschodzie, zachodzie, północy i południu. Tak obecnie rozumiem istnienie w świadomości naszych odbiorców. Naszym celem jest to, abyśmy zapewnili im dostęp do naszej twórczości i aby mogli bezproblemowo pozyskać informacje na temat zespołu.

 

Michael: Jestem dobrej myśli i wydaje mi się, że przy odpowiedniej pracy i promocji wszystko jest do zrobienia.

Nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia i ciekawy jestem Waszego spojrzenia. Rozmawiałem o tym także ze wspominanym tutaj liderem CRYPTIC TALES. Na początku lat 90-tych w Polsce mieliśmy wysyp wielu wspaniałych bandów na czele z PANDEMONIUM, HAZAEL, VIOLENT DIRGE, CHRIST AGONY, CRYPTIC TALES. Ale tylko VADERowi udało się „przedrzeć” na Zachód ze swoim przesłaniem. Co według Ciebie zaważyło na tym, że dopiero teraz doczekaliśmy się godnych kontynuatorów drogi VADERa?


Paul: Chyba bardziej się zauważa Polskę!? Poziom kapel jest o wiele wyższy, a z drugiej zaś strony „wszystko” rozbija się również o układy, znajomości i lepsze dojścia… Życie, no nie? Z drugiej strony nie wszyscy chcą bujać się po świecie i iść na niepewne interesy, dlatego niektóre zajebiste kapele odpuszczały sobie gonitwą za… No właśnie – za czym?

 

Michael: Fakt jest taki, że to wydaje się dziwne, ale są pewne rzeczy, o których nikt nie mówi na forum publicznym i myślę, że my też sobie darujemy…

 

Paweł, a powiedz, jak odbierasz opinie dotyczące twórczości PANDEMONIUM? Szczególnie interesuje mnie Twoje zdanie na temat „The Zonei”, bo zdaje mi się, że ta płyta „zebrała” najbardziej…

 

Paul: Zajebiście lubię ten materiał i niczego nie rozpatruję w kategoriach „gorzkich żalów”. Spotkałeś się kiedykolwiek z tym, żeby każdemu wszystko pasowało? Bo ja nie, więc są zwolennicy i przeciwnicy tego albumu. Opinie innych, jeśli są mądre – biorę pod uwagę… Ale o gustach przecież się nie dyskutuje!

 

A wobec tego jak odbierana jest ostatnia płyta PANDEMONIUM „Hellspawn”? Sporo czasu minęło od jej wydania, więc chyba zdołałeś sobie jakiś tam obraz wyklarować…

 

Paul: Odpowiem podobnie, jak w przypadku „The Zonei” – „Hellspawn” to bardzo dobry materiał. Niestety promocyjnie „nieco” zaniechany. Od jakiegoś czasu sami, a w szczególności Grzegorz, promujemy to wydawnictwo za granicą. Uznaliśmy, że po prostu warto i trzeba, więc Grzegorz zaczął ten album szerzej prezentować zagranicznym maniakom. Dostajemy opinie z Zachodu odnośnie „Hellspawn”. No i noty są powyżej środkowych wartości w różnych skalach ocen. Można? Można.

 

Michael: Ja dodam jeszcze, że jestem niesamowicie miło zaskoczony recenzjami ze świata. I trochę żal, że tak słabo była promowana ta płyta. Trudno, to już było i jestem pewien, że tym razem nie pozwolimy na takie zaniedbanie.

 

pandemonium_foto2

 

Paweł, layout na nadchodzącą płytę PANDEMONIUM będziesz robił sam, czy zdecydujesz się zlecić to komuś innemu? Masz już jakąś wizję okładki?

 

Paul: Wizji jest sporo i problem tylko w tym, którą opcję wybrać! Jaki koncept, kolorystykę czy może powrót do czerni i bieli!? Na chwilę obecną kwestie graficzne są cały czas otwarte. Jeszcze szukam, eksperymentuję i badam teren. Skłaniamy się jednak bardziej do coveru mojego autorstwa, bo pewne kwestie zaczęły dojrzewać. Co do całości, to również niewykluczone, że layout wykonam sam.

 

Okładka do „Atmospheric`a” #17 to także Twoje dzieło. Powiedz, jak dużo grafik udało Ci się jeszcze zrobić dla kogoś innego niż my i PANDEMONIUM? Projektujesz także logówki? Gdyby jakiś zespół chciał Cię poprosić o współpracę, to jakie kryteria musiałby spełnić?

 

Paul: Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że się podoba. Niewiele kapel zaopatrzyłem w swoje grafiki, jak na razie. Mam nadzieję, że mi w tym pomożesz, Mistrzu, za pośrednictwem Atmo? Zapraszam kapele, magazyny do współpracy. Piszcie na adres: pawel-mazur@wp.pl, a na pewno coś ciekawego Wam zaproponuję. To taki sam proces twórczy jak muzyka, więc może być niezła zabawa.

 

Można gdzieś zobaczyć Twoje prace?

Paul: Wszystkich zainteresowanych odsyłam na moją stronę www.graphicdesigner666.org.pl. Wprawdzie dopiero została odpalona, ale sukcesywnie będzie uzupełniana o kolejne prace, więc w jakiś sposób naświetli spektrum moich możliwości.

 

Miałem Was jeszcze zapytać o tzw. obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, ale chyba sobie daruję, po co się mamy wspólnie denerwować:-). Dziękujemy Wam za rozmowę i czekamy na nowy materiał i koncerty!

 

Paul: Darujmy sobie ten wątek, bo zbyt dużo słów mogłoby tu paść i nie wyszłaby nowa płyta PANDEMONIUM!  Bo za blisko krzyża… Jak w tym kawale! Dzięki również i do następnego! A póki co, zapraszamy na nasze profile, gdzie na bieżąco możecie śledzić nasze poczynania, zwłaszcza, że w tym roku sporo będzie się działo.

 

Michael: Dzięki i mam nadzieję, że do zobaczenia na koncertach, bo warto.

 

[Sebass, Paweł]

 

Pandemonium, www.pandemonium.metal.pl, www.myspace.com/pandemonium_pl