PARRICIDE Just Past ’11

CD 2011 (Mad Lion Records)
Ocena: 3/6
Gatunek: death / brutal death

„Just Past”, jak sama nazwa płyty sugeruje, to powrót do przeszłości zespołu. Na płycie znalazły się cztery pierwsze materiały PARRICIDE: „Reheersal Tape” – demo z 1992 roku,„Fascination of Indefference” – MC z 1994 ,„Unnailed” MC z 1995 i „Accustomed to Illusion” MC z 1995. Płyta zapewne miała być wydana w okrągłą dziesiątą rocznicę powstania zespołu, aczkolwiek mimo poddania owych materiałów obróbce w 2000 roku przez braci Wiesławskich trzeba było czekać do kolejnej rocznicy by w końcu materiały te ponownie pojawiły się na świecie. 21 lat to też niezły powód by zaserwować muzykę sprzed potopu współczesnemu metalowcowi he he…

Mamy tu oldschool w oryginalnym wydaniu bo tak po prostu się grało a nie, że taka koniunktura jest. No i jak to przy tego typu wydawnictwach, widać tu na przestrzeni tych czterech materiałów progres zespołu pod względem komponowania muzyki jak i pod względem brzmienia uzyskanego na kolejnym wydawnictwie.

Płyta zaczyna się dość dziwnie, jakimś hałasem i dopiero po chwili zdaję sobie sprawę, że to wstępniak :) Nabieram się na to za każdym razem i też za każdym razem zastanawiam się co poeta miał na myśli ustawiając w ten sposób utwory. „Just Past” zaczyna się kawałkiem o wszystko mówiącym tytule „Intro” z „Unnailed” by za chwilę zaserwować nam całe pierwsze demo „Reheersal Tape”. Mocno rzuca się tu na uszy fascynacja początkowymi dokonaniami SLAYERa i oto dochodzimy do wniosku, że nasz tak dobrze znany grindowy PARRICIDE wcale nie był taki od początku. Bo nagle mamy tutaj dość siermiężny brzmieniowo i aranżacyjnie, ale ostro kopiący w jaja death thrash dla maniaków wyżej wymienionej kapeli i jakoś na moment przestaje nam przeszkadzać zagłuszający gitary wokal, a jak już zdamy sobie sprawę z tego, że to tak właściwie jest reh a nie studyjna płyta to nagle jest wszystko ok. Zdaję sobie sprawę, że zaczynając swoją metalową ścieżkę zaledwie kilka lat wcześniej, w stosunku do daty wydania tego reha, jestem niejako przyzwyczajony do tej jakości nagrań i dla mnie są one jak najbardziej ok, jednak gdy po rehu przychodzi czas na kolejne dwa utwory (po „Intro”) z „Unnailed” dochodzi do mnie, że to jest prawdziwe podziemne kasetowe brzmienie z lat 90 – po prostu kiepskie jak na dzisiejsze standardy he he. Tak w zasadzie trzeba tu się wspierać mocno wyobraźnią podczas słuchania tego MC („Unnailed” był nagrany w 1993 roku w gdyńskim Studio 8 ale kłopoty w ówczesnej wytwórni zespołu Morbid Noizz spowodowały że MC został wydany po „Accustomed to Illusion”). Znów mamy tutaj materiał mocno inspirowany, acz tym razem jest to już death metal. Strasznie brudne i płaskie brzmienie omal nie zabija tego materiału ale jednocześnie muzyka zawarta w tych dwóch kawałkach (nie licząc „Intro”) wyznacza kierunek, w jakim zespół zdecydował się podążać – z sesji na sesje materiały ma być bardziej brutalne – co też się dzieje. I oto powstaje debiutancka płyta „Fascination of Indeference”. Nagrana rok po sesji „Unnailed” – charakteryzuje się już dużo cięższym brzmieniem, mocniejszym wokalem, solidniejszymi gitarami i jeszcze bardziej ciętymi, morbidowskimi solówkami. Chłopaki przenieśli się z nagrywaniem do toruńskiego Warrior Studio i przyniosło to wymierne korzyści. Pięć utworów mocnego death metalu do tej pory się broni. Podobnie zresztą jak ostatni materiał zawarty na „Just Past”, czyli druga płyta PARRICIDE „Accustomed to Illusion”. Mamy tu taką samą ilość utworów, podobne brzmienie, to samo studio ale w utworach słychać kolejny progres. Jest jeszcze więcej ciężaru, więcej solówek i o dziwo pojawiły się gdzieniegdzie zwolnienia tempa i normalne wokale. To wszystko nie wpłynęło jednak na ogólny ciężar materiału a nadało mu po prostu więcej urozmaicenia, co czyni „Accustomed to Illusion” najciekawszym materiałem na „Just Past”. Czyli w zasadzie prawidłowo. Dla mnie płyta ta ma dodatkowo wartość sentymentalną, bo pomimo iż posiadam „Fascination…” to właśnie pierwsze takty „Accustomed…” poznałem od razu, to ta płyta PARRICIDE zapadła mi najbardziej w pamięć.

Składanka retrospektywna, jak to tego typu wydawnictwo, największe znaczenie ma zapewne dla samego zespołu ale też i dla takich jak ja, którzy gdzieś tam trzymają jeszcze kasetowe wersje tych materiałów ale z przyjemnością odświeżą sobie muzykę sprzed dwudziestu lat. Pozostali, cóż – będę się powtarzał jak przy każdym tego typu wydawnictwie – warto posłuchać bo tak już się dzisiaj nie gra metalu. [Paweł]

Parricide, www.myspace.com/parricide-pl

Mad Lion Records; www.madlion.eu