PLACENTA XV Greatest Hits `15

digi CD `15 (Noizgate Rec.)
Ocena: 5/6
Gatunek: brutalny metal

W miarę jak przybywa mi lat, wydaje mi się, że czas (mój biologiczny zegar?) przyspiesza: kolejne lata zmieniają się w strumień splątanych wspomnień, wydarzenia z poprzedniej dekady wydają się zaś podejrzanie mało odległe… Zespół PLACENTA powstał w Berlinie w 2000 roku, debiutancki album wydał zaś w roku 2007 („Human Abyss”). Do tej pory w dorobku grupy znajdują się cztery albumy długogrające – prócz wspomnianego: „Fixed Action Pattern” (2009); „Replace Your Face” (2011); „Missgunst & Neid” (2013). W roku 2015 świętowali więc piętnastolecie istnienia, które uświetnili składakiem z cyklu „the best of” o jeszcze bardziej pretensjonalnym tytule: „XV Gratest Hits”. Uczciwie powiem, że nie lubię składaków, a historię przeróżnych zespołów zwykłem dzielić na tę „sprzed” i „po” „The Best Of…”. Przepraszam za uogólnienie, ale uważam, że – decydując się na tego typu wydawnictwo – zespół sam czyni pewną klamrę w swej twórczości, przyznając sobie i światu, że najlepsze już za nim. Tak samo podejrzliwie podszedłem do wydanego przez Noizgate jubileuszowego krążka berlińczyków. Inna sprawa, że nagranie typu „Gratest Hits” zawsze kojarzyło mi się z wielkimi kapelami o znaczącym (dwucyfrowym?) dorobku. Debiutująca w 2007 PLACENTA i jej cztery albumy jakoś nie przystawały mi do schematu. Przyznam też (wbijając ostatni gwóźdź do swojej trumny), że z twórczością berlińczyków zaznajomiony byłem bardzo pobieżnie: kiedyś przez moje uszy i odtwarzacz przeleciał „Replace Your Face”, robiąc na mnie dość umiarkowane wrażenie. Niestety moją ignorancję przyjdzie mi chyba odszczekać na każdym rogu ulicy! Przez piętnaście lat działalności (to jednak szmat czasu!) zespół PLACENTA dorobił się zasłużonej renomy i tysięcy(!) fanów. Ich historia zaś jest w pewnym sensie historią brutalnego metalu w XXI wieku. Zaczynali na crust-punkowej scenie Berlina i okolic, by zadebiutować jako ekstremalnie brutalna death metalowa grupa. Z czasem zaś rozwijać swoje brzmienie, liznąć troszkę nu metalu, cały czas udoskonalając się przy tym muzycznie. Jedna cecha jest niezmienna przez te piętnaście (a może bezpieczniej: osiem) lat istnienia grupy: to ekstrema i brutalność stosowanych środków. Pierwsze dwa albumy z czystym (tfu: brudnym!) sercem polecić mogę wszystkim zwolennikom najekstremalniejszej ekstremy spod znaku hard-cora, czy też death metalu – tym „bardziej otwartym ortodoksom”. Przy następnym albumie („Replace Your Face”) jako „kontrapunkt” w muzyce zespołu pojawiają się melodyjne, czyste, „chłopięce” refreny (wiadomo – taka moda). Nawet to jednak nie łagodzi ekstremalnych wrażeń, a poprzez kontrast, może nawet je potęguje! Założycielem i sercem (!?) zespołu wydaje się być bębniarz Tobias Stein i – co by nie mówić – jego gra robi wrażenie: jest równo, gęsto i ciekawie. Miazga! Przynajmniej od pierwszego albumu w zespole jest też wokalista Sven Berlin. Ale PLACENTA to też gitary, które z płyty na płytę grają coraz ciekawiej. Szczególnie pod tym względem wyróżnić można dwie ostatnie płyty (Daniel Martens?). Swoje liryki zespół wykonuje zaś po angielsku i po niemiecku (fantastycznie pasuje mowa starożytnych Teutonów do tego brutalnego warkotu!). Mój znajomy, znawca gatunku, którego próbowałem „rozpytać” o PLACENTĘ, powiedział mi, że takich kapel są setki, a modne były one jakieś dziesięć lat temu… Może! Czas w końcu gna jak szalony! Tym, co odróżnia jednak PLACENTĘ od legionu podobnych tworów, jest jakość muzyki, staranność i pomysłowość aranżu oraz technika gry (perkusja, gitary), to jest – ogólne wrażenie artystyczne. Na krążku znajdziecie piętnaście – a jakże! – utworów stanowiących przekrój przez dorobek grupy (13 starych plus dwa całkiem nowe numery), zremasterowanych przez Alexa Klossa w TimeTools Studio (pełna profeska). Do płyty – dla młodszych fanów – dołączony jest plakat. [Herr B.]

Placenta, www.facebook.com/placentametal
Noizgate Rec., Nuvinci GmbH, Sudbrackstrase 17, D-33611 Bielefeld, Germany; info@noizgate.com; www.noizgate.com