PLECTOR Punishment Day `12

Recenzja „Punishement Day”PLECTOR niczym psalm żałobny winna brzmieć. Kapela nagrała płytę i się wzięła rozpadła! Chyba nawet nie zdążyli policzyć, ile osób się nimi zainteresowało na majspejsie czy innym chujbuku, bo przecież nie liczyć, ile osób kupiło ich album! Album zawiera 9 kompozycji, które stanowią swoistą mieszankę nowoczesnego thrashu i hardcore`a. Najogólniej rzecz ujmując, wszystko byłoby cacy, gdyby tak wywalić połowę materiału, zrobić fajny, intensywny mcd. A tak mamy twórczość, która ciekawi i jednocześnie odrzuca. Weźmy taki otwierający „Overthrown”, gdy grają szybkie partie, brzmienie już odpuszczam, to nawet się robi miejscami interesująco. Ale te średnie tempa, bujające hard corowe rytmy i zacinanie gitar już niezbyt mi się widzi. Album się miejscami rozjeżdża i staje się drażliwy. Słychać sporo starej PANTERY, nieco patentów TESTAMENT momentami to zupełnie nie pasuje do muzyki. Dobre momenty mamy w numerach „No Reward”, „Postal” (tu jedzie PANTERĄ z „Vulgar…” jak gównem z szamba, ale też numer w całości jest zacny, ma ten crossoverowy klimat, jest idealnym rozpierdalaczem koncertowym na ekstremalne pogo) czy „The Ending”. Wracając jednakże do motywu przewodniego całej niniejszej pisaniny i jednocześnie kończąc ów wywód, płyta nie  porywa, nie zmusza do ponownego słuchania, nie zapada w pamięci, o słynnych ciarach już nie wspominając. Przydałoby się więcej piekła na wokalu, więcej smoły na perkusji i siarki na gitarach! [von Mortem]

PLECTOR, na koniec swojej kariery, serwuje nam drugi pełny album „Punishment Day” (premiera 31 października 2012 r.). Zespół informuje, że postanowił zakończyć swoją działalność po sześciu latach z powodu kłopotów finansowych i zmęczenia. Znam to z naszego podwórka, kilka zespołów z tego powodu już przestało istnieć, kilka zawiesiło działalność. Jednak miejmy nadzieję, że panowie z PLECTOR powrócą, gdyż to ostatnie wydawnictwo jest naprawdę dobre. Szwedzkie trio reklamuje swoją muzykę jako połączenie thrash metalu z lat 80-tych i death metalu z lat 90-tych. I owszem, w muzyce na płycie „Punishment Day” jest duch tych czasów, doskonale to słychać w otwierającym krążek utworze „Overthrown”. Aż zatęskniłem za pierwszymi wydawnictwami ENTOMBED, DISMEMBER, GRAVE… Balasty, mocne riff i wokal od razu nasuwają skojarzenia z tzw. szwedzką szkoła death metalu. Ponadto szczególną uwagę zwraca „No Reward” z akustycznym intro, „Dishonesty” z klimatem jak DISMEMBER i czystą solówką pod koniec oraz „To Be Panishet”, z tą rytmiką, od której głowa kiwa się w dół i górę. Jest moc i tzw. groove, cokolwiek to znaczy. Wyróżniłbym jeszcze „Take The Hit” i w sumie mógłbym wymienić tytuły wszystkich utworów. Zamykający płytę „Devotion” to prawdziwa perełka. Klimatyczne intro, thrashowe riffy i solówka w końcówce niczym z PANTERY. W mojej opinii największy szacunek PLECTOR zyskuje dzięki temu, że cały album może zagrać na koncercie bez konieczności przearanżowania utworów. Nie ma dogrywania drugiej gitary w czasie solówek, przez co są one doskonale słyszalne i wyróżniają się, jak na pierwszym wydawnictwie (ma na myśli thrashowe wydawnictwo „Cowboys From Hell”) wspomnianej PANTERY. Ogólnie klimat płyty „Punishment Day” to klasa sama w sobie. Nie nudzi, nie nuży i na pewno po wysłuchani całości kark będzie bolał. Aż chce się słuchać więcej takiej muzy. Daję panom z PLECTOR 5 punktów za ten album i mam nadzieję, że mimo wszystko nie jest to ich ostatnie dzieło. [RM]

Plector, www.myspace.com/plector, www.facebook.com/plectorofficial, www.youtube.com/user/erykwylde

Discouraged Rec., info@discouragedrecords.com; www.discouragedrecords.com