PRIMAL / IUGULATUS / DEEP DESOLATION Chapel Of Fear `11

„Chapel Of Fear” to split trzech polskich metalowych aktów, które nagrały zupełnie nowy materiał na to wydawnictwo. PRIMAL to jednoosobowy black metalowy projekt, którego jest to już trzeci materiał. IUGULATUS wydał niedawno dobry debiut „Call Of The Horned God”. DEEP DESOLATION natomiast to kapela łączącą black metalową siarkę z doom metalowym ciężarem. W tym roku również został wydany ich pierwszy album. Osobą niejako łączącą te trzy nazwy jest niejaki Markiz, który gra w dwóch ostatnich formacjach, dla PRIMAL natomiast uknuł jedną solówkę, która pojawia się na tym materiale. Rzeczony jednoosobowy projekt zyskał na „Chapel Of Fear” najwięcej miejsca, bowiem niemal połowę z trwającej godzinę całości. Do niego należą trzy długie kawałki oraz krótkie outro zamykające tę część splitu. Trzeba przyznać, że PrimalOne dał tutaj zdecydowanie radę, bowiem jak na opusy o długości 8-10 minut, nie są to composy męczące, a to już coś. Jest trochę piekiełka, idzie jak po maśle, więc generalnie pozytywnie. Trzy kolejne kawałki nagrał IUGULATUS i muszę powiedzieć, że zespół nie stoi w miejscu. Kawałki są chyba nawet ciut ciekawsze niż te z debiutanckiego albumu. Nienajlepiej wypadają teksty utworów, ale przecież krytykować jest łatwo, trudniej zrobić coś godnego uwagi, dlatego nie będę się czepiał. Ogólnie rzecz biorąc zespół na pewno pokazał się tu z dobrej strony i myślę, że ewentualnego słuchacza mogą zachęcić swoim fragmentem płyty do śledzenia dalszych poczynań, a z samego źródła wiem, że pomysłów na muzę im nie brakuje, więc zapewne jeszcze nie raz uderzą płytową ofensywą. Bardzo żałuję, że DEEP DESOLATION dorzuciło od siebie zaledwie dwa utwory, bo z pewnością są oni najjaśniejszym punktem tej zbieranki. Blackowo-doomowy mariaż, jakim para się ten band, to naprawdę świetne połączenie, panowie mielą zarówno mięso, jak i ścięgna oraz kości. Przy utworze zamykającym poczułem się wręcz, jakbym przeniósł się do 1970 roku, do początków metalu, które nadały bieg historii tej niepokornej odnogi muzyki gitarowej. Riff jak żywcem utrzymany w duchu ojców z Wysp Brytyjskich z black metalowymi naleciałościami wypada wręcz tak, że palce lizać. Jeśli dorwę kiedyś pełną płytkę DEEP DESOLATION, to bez wahania poświęcę jej trochę czasu. Podsumowując muszę rzec, że końcowa ocena splitu tyczy się dobrego wrażenia, jakie wywarło na mnie całe wydawnictwo. Nie będę tutaj dokonywał rozgraniczenia na poszczególne kapele, bo nie chcę oceniać w oparciu o krótki wycinek twórczości. „Chapel Of Fear” wprawdzie z zewnątrz wygląda skromnie, ale nadrabia to daniem głównym, a w dodatku sama cena jest całkiem przystępna. Warto zdobyć. [Soulcollector]

Primal, www.myspace.com/theprimalband
Iugulatus, www.myspace.com/iugulatus
Deep Desolation, www.myspace.com/deepdesolationband